Hokej.net Logo
STY
14
STY
15

Szczere słowa napastnika wicemistrzów Polski. "To był normalnie jakiś żart"

Bartosz Fraszko, radość po zwycięskim golu [foto: Klaudia Baron]
Bartosz Fraszko, radość po zwycięskim golu [foto: Klaudia Baron]

GKS Katowice po niezwykle wymagającym spotkaniu sięgnął po dwa punkty w pierwszym meczu Turnieju Finałowego Pucharu Kontynentalnego. Mecz z łotewskim HK Mogo trzymał w napięciu do samego końca, a o zwycięstwie mistrzów Polski zdecydowały dopiero rzuty karne. Po spotkaniu Bartosz Fraszko nie ukrywał, że jego zespół spodziewał się nieco innego scenariusza.

 

Rywal był znany, pierwsza tercja na plus

Katowiczanie nie przystępowali do meczu bez przygotowania. Dzień wcześniej dokładnie obserwowali występ Łotyszy i zdawali sobie sprawę z jakości przeciwnika.

Wiedzieliśmy, że Łotysze to dobra hokejowa nacja – przyznał zawodnik GKS-u. – Oglądaliśmy ich mecz z gospodarzami i nie wyglądali źle.

Początek spotkania należał jednak do mistrzów Polski, którzy od pierwszych minut prezentowali się solidnie.

W pierwszej tercji wyglądaliśmy dużo lepiej – ocenił Bartosz Fraszko.

Druga tercja? "Normalny żart"

Kluczowy dla losów meczu okazał się drugi fragment gry. Seria kar całkowicie wytrąciła GKS z rytmu i pozwoliła rywalom przejąć inicjatywę.

To, co robiliśmy w drugiej tercji z karami, to był normalny jakiś żart – powiedział bez ogródek. – Cudem się skończyło, że po tej tercji mieliśmy remis.

Szczególnie niepokojące były trzy kary nałożone w niespełna półtorej minuty – i to kary techniczne.

Właśnie te techniczne kary mnie martwią – dodał. – To kolejny mecz o stawkę, w którym robimy to samo. Tak było w Pucharze Polski z Sosnowcem i tak było dzisiaj.

Ostrzeżenie przed play-offami

Choć tym razem GKS zdołał wyjść z opresji obronną ręką, zawodnik katowiczan nie ma wątpliwości, że takie błędy w przyszłości mogą kosztować znacznie więcej.

Musimy wyciągnąć wnioski, bo w play-offach takie kary będą nas drogo kosztować – zaznaczył.

Łotysze tylko w drugiej tercji oddali ponad 20 strzałów na bramkę GKS-u, zdobywając jednego gola, ale przez długie minuty zamykając Polaków w tercji obronnej.

Nie ma się co dziwić, skoro my co chwilę byliśmy na ławce kar – tłumaczył "Fracho".

Szacunek dla defensywy i bramkarza

W trudnych momentach kluczowa okazała się postawa całej defensywy oraz bramkarza.

Ogromny szacunek dla wszystkich chłopaków, którzy bronili te osłabienia, bo to był naprawdę duży wysiłek – podkreślił. – Szacunek też dla bramkarza, który w kilku momentach nas przytrzymał.

Jednocześnie jasno zaznaczył, że mimo pochwał, temat kar musi zostać poważnie przeanalizowany.

Duża tafla w Nottingham sprzyjała rywalom

Swoje zrobiła również specyfika lodowiska w Nottingham. Duża tafla sprawiała, że drużyna grająca w przewadze mogła swobodnie operować krążkiem.

Przy takich przewagach i osłabieniach ciężko się tutaj "urwać" – zauważył. – Ta tafla pozwala spokojnie rozgrywać krążek, a Łotysze złapali rytm, bo ciągle byli przy krążku.

Spokojniejsza końcówka i odpowiedzialna gra

Trzecia tercja miała już zupełnie inny przebieg. GKS skupił się na kontroli wyniku i ograniczeniu ryzyka.

Graliśmy spokojniej i bardziej odpowiedzialnie – relacjonował Bartosz Fraszko. – Patrzyliśmy na wynik, żeby nie zrobić jakiegoś głupiego błędu.

Karne wreszcie na plus

W dogrywce więcej okazji stworzyli katowiczanie, ale decydujące okazały się rzuty karne, czyli element, który w tym sezonie długo był piętą achillesową GKS-u.

Cieszę się, bo karne wcześniej wyglądały u nas bardzo przeciętnie – przyznał. – Przełamaliśmy się w Toruniu i fajnie, że podtrzymaliśmy tę passę, bo sporo meczów przegraliśmy w dogrywkach i karnych.

Teraz wszystko rozstrzygnie 

Dwa zdobyte punkty są cenne, ale - jak podkreśla zawodnik GKS-u - kluczowy mecz dopiero przed nimi.

Piątkowy mecz będzie decydował – zaznaczył. – Nie musimy nic liczyć, po prostu musimy zagrać zdyscyplinowanie i odpowiedzialnie.

Rywalem będą gospodarze z Nottingham, a wsparcie kibiców może odegrać ogromną rolę.

Nasi kibice są wspaniali. Dopingowali nas dziś i na pewno jutro też nas poniosą – dodał.

Dobre wspomnienia z Nottingham

Na koniec Bartek przypomniał, że hala w Nottingham budzi w nim same pozytywne skojarzenia.

Minęło już kilka lat, ale wszyscy, którzy tu byli, pamiętają to uczucie awansu po 22 latach – wspominał. – Na razie mamy z tą halą same miłe wspomnienia. Oby jutro dopisało się kolejne.

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe