Szwajcarzy marzą o złocie. "Jeśli gwiazdy się ułożą, spełni się nasze marzenie"
Reprezentacja Szwajcarii nie pozostawiła Norwegom żadnych złudzeń. "Helweci" rozgromili swoich rywali 6:0 i po raz kolejny zameldowali się w finale mistrzostw świata. Jednym z bohaterów spotkania był Damien Riat, który zdobył bramkę na 4:0. Po meczu szwajcarski napastnik nie krył ekscytacji przed najważniejszym spotkaniem turnieju i podkreślał, że jego drużyna jest gotowa, by sięgnąć po historyczny sukces.
Dla Szwajcarów będzie to już trzeci finał mistrzostw świata z rzędu. W szatni nikt nie zamierza jednak rozpamiętywać poprzednich prób. Liczy się tylko to, co wydarzy się na lodzie w niedzielny wieczór.
– Jesteśmy niesamowicie podekscytowani. Nie możemy się już doczekać jutrzejszego meczu. W finale wszystko może się wydarzyć. Jeśli gwiazdy ułożą się po naszej stronie, będzie to spełnienie marzeń – przyznał Riat.
Helweci od początku turnieju prezentują bardzo równą formę i wielu ekspertów uważa ich za jednego z głównych kandydatów do złota. Szwajcarski skrzydłowy zwrócił również uwagę na ogromne wsparcie, jakie drużyna otrzymuje od swoich kibiców.
– Nasi fani są tutaj niesamowici. Popychają nas do przodu w każdym meczu, od pierwszego spotkania turnieju aż do teraz. Nie mogę się doczekać tego, co wydarzy się jutro. Myślę, że w tej hali będzie prawdziwa eksplozja emocji – powiedział.
Atmosfera wokół reprezentacji Szwajcarii z każdym kolejnym zwycięstwem staje się coraz bardziej gorąca, a finałowe starcie ma szansę przejść do historii szwajcarskiego hokeja.
Norwegowie postawili trudne warunki
Choć wynik 6:0 sugeruje jednostronne widowisko, Riat nie zgadza się z opinią, że był to łatwy mecz. Przez pierwszą tercję Norwegowie skutecznie utrudniali życie faworytom, a Szwajcarzy prowadzili jedynie 1:0.
– Myślę, że chcieli maksymalnie utrudnić nam grę i taki był ich plan. Zachowaliśmy koncentrację i konsekwentnie realizowaliśmy swoje założenia. Norwegowie rozegrali naprawdę dobry mecz. Mają solidny zespół, grają twardo i przeciwko nim nie jest łatwo – ocenił.
Szwajcar nie szczędził rywalom słów uznania.
– To młoda i ambitna drużyna. My też musieliśmy przejść przez wzloty i upadki, zanim zaczęliśmy regularnie docierać do finałów. Właśnie w ten sposób rozwija się zespół. Życzę im, żeby kiedyś również znaleźli się w tym miejscu – dodał.
W półfinale nie brakowało ostrych starć i kar, ale zdaniem Riata kluczowe znaczenie miała skuteczność pod bramką przeciwnika.
– Ostatecznie zdobyliśmy gole i to zrobiło różnicę. Norwegowie też mieli kilka okazji, ale nasz bramkarz zanotował kilka bardzo ważnych interwencji. Jak już mówiłem, to nie był dla nas łatwy mecz. Rywale wykonali dobrą pracę – podkreślił.
Sam Riat również dołożył swoją cegiełkę do zwycięstwa, wpisując się na listę strzelców w trzeciej tercji.
Trzymać się planu
Po pierwszych dwudziestu minutach przewaga Szwajcarów była minimalna. Riat zdradził, że trener nie szukał w szatni rewolucyjnych rozwiązań.
– Powiedział nam tylko, żebyśmy dalej grali we właściwy sposób i trzymali się planu, który przygotowaliśmy przed meczem. To było wszystko – wyjaśnił.
Jak podkreślał, właśnie konsekwencja jest jednym z największych atutów szwajcarskiej reprezentacji.
– Gramy po swojemu od pierwszego meczu tego turnieju. To dlatego odnosimy sukcesy. Ta droga jest długa, a my rozwijaliśmy się z meczu na mecz. Dzisiaj każdy wykonał świetną pracę – zakończył.
Już w niedzielę Szwajcarzy staną przed kolejną szansą zapisania się w historii. Tym razem od spełnienia marzeń dzieli ich tylko jedno zwycięstwo.
Czytaj także:
- Ostatni rywal GKS-u Katowice wyłoniony. O awansie zdecydowała dogrywka
- Szokujący scenariusz dla mistrza Austrii. Wyprowadzą się z miasta?
- Hokejowa Liga Mistrzów: Koniec sezonu zasadniczego. Tabela brutalna dla GKS-u Tychy
- Naznaczony życiowymi tragediami. Grał z reprezentantem Polski, a teraz zakończył karierę
- Polska straci miejsce w HLM? Potęgi chcą zmian. "Skończmy grać dobroczynny hokej!"

Komentarze