Otrzymana wczoraj licencja warunkowa nie kończy zamieszania w zespole PZU Podhala Nowy Targ. Wszystko wskazuje, że lada dzień z zespołem pożegna się kilku zawodników. Ma to związek z faktem, iż działacze przeszacowali budżet, jakim będą dysponować.
Od kilkunastu tygodni z Nowego Targu dochodziły do nas słuchy o niestabilnej sytuacji finansowej klubu. Te informacje zostały potwierdzone podczas Komisji Sportu, która cyklicznie działa w ramach Rady Miasta w Nowym Targu.
Radni na spotkaniu w Urzędzie Miasta Nowego Targu pytali m.in. o to, czy umowy z zawodnikami, które klub podpisał na sezon 2024/2025, mają pokrycie w budżecie.
– Powiem tak: ja tych kontraktów nie podpisywałem, więc nie chcę się do tego ustosunkowywać – zaznaczył Jakub Majewski, nowy prezes Podhala
– W umowach z zawodnikami jest klauzula, że zawodnik może rozwiązać kontrakt z winy klubu w momencie, kiedy ten nie pozyska sponsora strategicznego. Zawodnicy w momencie podpisywania kontraktu znali naszą sytuację i byli świadomi ryzyka. Niczego przed nimi nie ukrywaliśmy – wtrącił się wiceprezes Krzysztof Wajsak.
Teraz na światło dzienne wyszły nowe fakty. Wiadomo, że budżet przeznaczony na wynagrodzenia dla zawodników nie spina się, dlatego najprawdopodobniej nowy prezes będzie musiał pożegnać się z kilkoma zawodnikami. Zagrożeni mogą czuć się ukraiński skrzydłowy Andriej Denyskin, a także wychowankowie JKH GKS-u Jastrzębie Patryk Pelaczyk i Dominik Jarosz. Ale to nie wszystko. Szykowane są też obniżki kontraktów, które będą dotyczyć niemal całego zespołu.
Nowy trener David Allison do Nowego Targu przyleci już w sobotę i na początku przygody będzie musiał się zmagać z perturbacjami w składzie.
Wiemy też, że nowotarżanie nie rozegrają wyjazdowego sparingu z Re-Plast Unią Oświęcim. Miał on odbyć we wtorek, 6 sierpnia, o 18:00.
Czytaj także: