GKS Tychy we wtorek po raz drugi z rzędu oraz siódmy w historii klubu sięgnął po mistrzostwo Polski. Jednym z ważnych ogniw drużyny był Mark Viitanen, który po końcowej syrenie nie krył emocji i podkreślał, że kluczem do sukcesu była jedność zespołu. 28-letni Estończyk zwrócił również uwagę na ogromne wsparcie kibiców.
Decydujące spotkanie prze de Gaulle'a tylko potwierdziło dominację trójkolorowych w tych play-offach. Podopieczni Pekki Tirkkonena od pierwszych minut narzucili swoje warunki gry i nie pozwolili rywalom na rozwinięcie skrzydeł. Szybko zbudowana przewaga sprawiła, że kontrolowali przebieg meczu praktycznie od początku do końca, przypieczętowując obronę tytułu wygraną 7:2 i zwycięstwem 4:0 w serii finałowej.
– To niesamowite uczucie. Mieliśmy w tym sezonie swoje lepsze i gorsze momenty, ale w play-offach weszliśmy na wyższy poziom i staliśmy się prawdziwą drużyną. To właśnie przyniosło nam ten sukces – przyznał hokeista mistrzów Polski.
Droga do złota nie była jednak prosta. Sezon zasadniczy był wymagający, a dodatkowe mecze w europejskich rozgrywkach tylko podniosły poziom trudności. Mimo to zespół potrafił odnaleźć swoją tożsamość w kluczowym momencie.
– Ten sezon był ciężki, także przez grę w Lidze Mistrzów. Mieliśmy swoje wahania, szukaliśmy rytmu, ale to, co pokazaliśmy w play-offach, było niesamowite. Drużyna funkcjonowała znakomicie – podkreślił 28-latek.
Jak zaznacza Viitanen, momentem przełomowym były spotkania, w których zespół uświadomił sobie swój potencjał i głębię.
– Myślę, że mecze z Sosnowcem pokazały nam, jak silną jesteśmy drużyną. Mamy cztery wyrównane formacje, każdy zna swoją rolę i jest zaangażowany w grę zespołu. To właśnie z tego bierze się taki wynik – ocenił.
I dodał: – Mamy w szatni wielu liderów, świetnych zawodników. Każdy jest gotowy poświęcić się dla drużyny i zrobić swoją robotę. To była niesamowita grupa ludzi.
Na koniec nie zabrakło słów uznania dla kibiców, którzy - zdaniem zawodnika - odegrali ogromną rolę w drodze po tytuł.
– Atmosfera tutaj… nigdy czegoś takiego nie widziałem. To coś niesamowitego. Wsparcie, jakie dostajemy od kibiców, jest ogromne. To przywilej grać przed taką publicznością i bardzo to doceniamy – zakończył.
Czytaj także: