W finale błędy ważą więcej. GKS Tychy zwycięża po kuriozalnej bramce
Od zwycięstwa GKS-u Tychy rozpoczęła się rywalizacja w finale TAURON Hokej Ligi. Obie strony zgłosiły pełną gotowość do walki o mistrzowski tytuł, kreując dobre widowisko sportowe. O losach meczu rozstrzygnął w 31. minucie Alan Łyszczarczyk wykorzystując kuriozalny błąd podczas wyprowadzania krążka z własnej tercji przez katowicką defensywę.
Spotkania o najwyższą stawkę rozpalają apetyt kibiców na wielkie sportowe emocje. W opozycji do tych oczekiwań wychodzi jednak pragmatyzm meczów finałowych, który nakazuje obu stronom w pierwszej kolejności zabezpieczyć szyki obronne. Odpowiedzialna gra w defensywie nie musi jednak wiązać się z nudą, szczególnie gdy na lodowej tafli spotykają się drużyny dążące do prowadzenia gry. Niesieni dopingiem wypełnionego do ostatniego miejsca Stadionu Zimowego w Tychach pierwsi do głosu doszli gospodarze. Podopieczni Pekki Tirkkonena mając świadomość, jak ważny w tej serii może okazać się atut własnego lodowiska już w pierwszych minutach szukali sposobności do otwarcia wyniku. W 6. minucie sporą niesubordynacją wykazał się Jean Dupuy, który za faul popełniony w tercji ataku zmuszony był zasiąść w boksie kar. Okres pierwszej gry w przewadze okazał się jednak dla tyszan mocno rozruchowy i gospodarzom nie udało się zamknąć GieKSy w tercji. W miarę upływu czasu wydarzenia na lodzie się wyrównały, głównie za sprawą śmielszych poczynań hokeistów z Katowic. W 10. minucie Grzegorz Pasiut do spółki z Patrykiem Wronką wyłuskali krążek na bandzie. Kapitan GieKSy nadał gumę na niebieską linię, skąd na strzał zdecydował się Santeri Koponen. Skuteczną interwencję Tomášowi Fučíkowi utrudnił nadjeżdżający na bramkę Patryk Wronka, który zasłaniając lot krążka zmusił tyskiego golkipera do kapitulacji. Wydarzenia pierwszej odsłony utrzymywane były na wysokiej intensywności, a zawodnicy nie szczędzili sobie twardych pojedynków, jednak zawodnicy w pełni pozostawali skupieni na grze niż na wzajemnych złośliwościach.
Wraz z początkiem drugiej tercji gospodarze dali pokaz błyskawicznego przeorganizowania się z obrony do ataku. Niespełna minutę po wznowieniu gry, szybką kontrę lewą flanką wyprowadził Matias Lehtonen. Fin przytomnie wypatrzył na pomiędzy kołami bulikowymi Valtteriego Kakkonena, którego obsłużył świetnym podaniem. Choć przy pierwszej próbie wykończenia akcji tyski defensor nie trafił czysto w krążek, to ten szczęśliwie pozostał w jego posiadaniu, w związku z czym po chwili Kakkonen już zgodnie z hokejowym rzemiosłem posłał gumę w samo okienko bramki strzeżonej przez Johna Murraya. Aż do 26. minuty wydarzenia toczyły się na zasadzie wymiany ciosów. Wówczas bogatszy o doświadczenia z początku drugiej odsłony Christian Mroczkowski nie przebierając w środkach przerwał kontrę rywala, w związku z czym zmuszony był zasiąść w boksie kar. Choć podczas drugiego okresu gry w przewadze tyszanie zaprezentowali szybsze rozegranie, to nadal nie zdołali zamienić liczebnej przewagi na lodzie na bramkę. W 31. minucie Pontus Englund próbował wyprowadzić krążek z własnej tercji posyłając zagranie z bekhendu po pleksiglasowej szybie. Szwedzki defensor trafił jednak krążkiem wprost w miejsce łączenia się dwóch szyb i ten zamiast opuścić tercję wrócił "na wąsy", gdzie na taki prezent czekał już Alan Łyszczarczyk. Napastnik GKS-u Tychy nie zwykł marnować takich okazji i z największą dozą spokoju strzałem po lodzie pokonał Murraya.
Co zrozumiałe, mocniej w trzecią odsłonę weszli katowiczanie, którzy poszukiwali wyrównującego trafienia. Choć zespół Jacka Płachty coraz śmielej radził sobie w tyskiej tercji, to wicemistrzom Polski brakowało pomysłu na wykończenie własnych akcji. Goście nie mogli również zapominać o odpowiedzialnej grze w obronie, bowiem okazji do wyprowadzenia kolejnej kontry wypatrywali tyszanie. Nieco piachu w tryby katowicka maszyna złapała, gdy w 48. minucie na ławce kar zasiadł Pontus Englund. Gospodarze jednak i przy trzecim podejściu nie zdołali przełamać swojego impasu w rozgrywaniu przewag, w związku z czym wynik pozostawał otwartą kwestią. Choć momentami tyszanie zostali zepchnięci do głębokiej defensywy, to nie stracili zimnej krwi i zdołali wyjść z tych opresji obronną ręką. Na niespełna półtorej minuty przed końcem trzeciej tercji trener Płachta zagrał va banque i podjął decyzję o wycofaniu z bramki Johna Murraya. Ten manewr nie przyniósł jednak katowiczanom upragnionego wyrównania i po chwili hokeiści GKS-u Tychy mogli celebrować pierwsze zwycięstwo w serii.
GKS Tychy - GKS Katowice 2:1 (0:1, 2:0, 0:0)
0:1 Santeri Koponen - Grzegorz Pasiut (09:29),
1:1 Valtteri Kakkonen - Matias Lehtonen, Bartłomiej Jeziorski (20:57),
2:1 Alan Łyszczarczyk (30:07).
Sędziowali: Patryk Kasprzyk, Paweł Kosidło (główni) - Artur Hyliński, Eryk Sztwiertnia (liniowi)
Minuty karne: 6-12.
Strzały: 21-21.
Widzów: 2478.
Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw): 1:0 dla GKS-u Tychy.
Kolejny mecz: w środę o 19:45 w Tychach.
GKS Tychy: T. Fučík - R. Allén, M. Bryk; A. Łyszczarczyk, F. Komorski (2), R. Heljanko - O. Viinikainen, V. Kakkonen; M. Lehtonen, J. Monto, B. Jeziorski (2) - B. Ciura, B. Pociecha; D. Paś, J. Alanen (2), M. Viitanen - O. Kaskinen; D. Larionovs, W. Turkin, M. Gościński oraz M. Ubowski.
Trener: Pekka Tirkkonen
GKS Katowice: J. Murray - P. Englund (2), A. Runesson; P. Wronka (2), G. Pasiut, B. Magee (2) - J. Norberg, T. Verveda; J. Dupuy (2), B. Sokay, C. Mroczkowski (2) - S. Koponen, A. Varttinen (2); M. Bepierszcz, S. Anderson, M. Kallionkieli - K. Maciaś; I. Smal, M. Michalski, D. Salituro oraz J. Hofman.
Trener: Jacek Płachta
Czytaj także:
- Nie żyje człowiek, którego znał każdy kibic Unii Oświęcim. Miał 73 lata
- Reprezentacja Polski będzie w darmowej TV! "Domagali się tego". Porażka Polsatu
- Inauguracyjny sparing za nami. Gospodarze pokazali klasę!
- Oto ceny biletów i karnetów na mecze Unii. Są rabaty dla wiernych kibiców
- Bryk: Nic nie odda treningu hokejowego. Wszyscy cieszymy się jak małe dzieci
2024/25 - Ekstraliga: Play-off
Ostatnie mecze
| 2025-04-07 | ||||
|---|---|---|---|---|
| 2025-04-07 18:30 |
GKS Tychy
GKS Tychy
|
- |
GKS Katowice
GKS Katowice
|
4:2
(1:1, 2:0, 1:1)
Stan rywalizacji w finale Play Off 4-3 dla Tychów |

Komentarze
Lista komentarzy
primosz
Pierwszy krok postawiony, jeszcze trzy. Tak to może wyglądać do końca, wyniki na styku.
calan
Wynik na styku ale więcej szans mieli Tyszanie. Będzie dobrze
fruwaj
Brawo za dziś i oby tak dalej! Pasiaki znów chciały wypaczyć szpil ale się im nie udało. Czy doczekamy się kiedyś normalnego sędziowania??? TYLKO TYSKI GKS!!!
wiemswoje
Te twoje ciągłe narzekania o wypaczania są żałosne oczy bolą jak się to czyta. Ty tak serio ?
Hokej_Fan_GKS_TYCHY
Fruwaju moim zdaniem dzisiaj sędziowie jak na nasze warunki byli całkiem ok. Jeden poważny błąd przy uderzeniu kijem Jeana i to wszystko.
Polaczek1
Dalej sądzę że będzie 4.1 dla sąsiadów bo głębia składu dużo lepsza.
Fajny mecz dla oka w TV więc na żywo zapewne jeszcze lepiej to wyglądało.
I niech mi jeszcze któryś z Tyskich powie ze u nas się nie umiemy sie zachować podczas wywiadów i obrażamy przeciwnika.
Taki sport emocje są u każdych kibicow nie pochwalam tego ale nie bądźmy hipokrytami
Tyski Fan
Niestety tego już chyba nigdy nie przeskoczymy.
Najgorsze jest jednak to, że te wywiady są przeprowadzane centralnie pod młynem.
Jakby nie patrząc to zawsze się jedzie po dobrym zawodniku a nie przeciętniaku.
Patryk to bardzo dobry zawodnik!
typowy
miła odmiana dla oka po półfinale z jkh. Dobry mecz z obu stron.
tombot64
Kto i co chciał wypaczyć dzbanie malinowy, bosze czy wy kiedyś zmądrzejecie??, wygrała lepsza drużyna i to zasłużenie, jutro też jest dzień!.
krzysiek8771
Co do sędziowania to jak na naszą ligę i wyczyny Panów w pasy, sędziowanie na dobrym poziomie. Nie zagwizdane kłucie kijem Dupiego na Larionovsie i wcześniejszy cross. Dzisiaj w końcu był hokej a nie "brudna gra" Jastrzębia i ciągle prowokacje. Jutro nowy dzień i nowy mecz.
fruwaj
skandalem było odgwizdanie spalonego jak drużyna Katowic grając w 6-ciu wyjechała z krążkiem z naszej tercji i go wstrzeliła mimo że ich zawodnicy jeszcze z niej nie wyjechali a krążek przejął zawodnik GKS Tychy a pasiaki gwiżdżą...
Rafał Unia
A co to za frekwencja, to jest spotkanie finałowe. Wstyd, wierni kibice tyscy woleli za darmo w tv pooglądać.
Orsieres
Na liczniku do końca finałów zobaczysz taką, jaką może oficjalnie pomieścić hala, jesteś dzieciakiem, że nie kumasz skąd się to bierze?
A ilu nas było w rzeczywistości to osobna bajka :)
parzyfans
Poczytaj sobie fraszki a nie interesuj się finałem
hubal
Rafał wpadnij do nas na szpil , w kasach w c i u l biletów :)
Alex2023
A czego się prujesz łbie zza rzeki? Był nadkomplet na trybunach. No tak u was w Oświęcimiu to jest frekwencja.
Hokej_Fan_GKS_TYCHY
Hahahaha.
Kolejny z kompleksem Tychów. Hala wypełniona do ostatniego miejsca. Jak jutro wrócisz z Tychów z pracy to popatrz na zdjęcia.
Zresztą zajmij się czekaniem na mecz o 3 miejsce ;)
J_Ruutu
"... i gospodarzom nie udało się zamknąć GieKSy w ich własnej tercji". :D
PanObiektywny
Gra w przewadze koniecznie do poprawy. wygląda to źle :(
narut
błędy błędami ale uczciwie, najuczciwiej trzeba przyznać że Tychy lepiej się prezentowały.. i odniosły zasłużone zwycięstwo.. poza tym dobry mecz i kibice hokeja proszą o więcej takiej gry w naszej lidze, na takim poziomie (!)
Alex2023
Da się normalnie skomentować ? Da się :)
JajcoW
Wygrana po kuriozalnej bramce......bramka jak najbardziej prawidłowa, pytanie gdzie byli sędziowie PRZED MECZEM....oprócz sprawdzenia siatek w bramkach, czy stanu tafli, powinnni też ocenić stan techniczny pozostałych elementów "placu boju".....
Orsieres
To by musieli z suwmiarką i waserwogą chodzić przed każdym meczem.
Takie rzeczy w hokeju po prostu się zdarzają na taflach całego świata.
Same Tychy w jeszcze gorszy sposób przegrały kiedyś finał z Cracovią