23 stycznia to data, której sanoccy hokeiści nigdy nie powinni zapomnieć. Jednak podczas ostatniego meczu zabrakło jakiegokolwiek upamiętnienia tragedii sprzed 31 lat. Kibice byli o to wściekli, a klub... właśnie wycofał się z rozgrywek. Koniec sezonu, koniec nadziei na godne upamiętnienie legendy.
23 stycznia 1995 roku to dzień, który na zawsze zapisał się w historii sanockiego hokeja. Nad ranem doszło do tragicznego wypadku autokaru wiozącego zawodników STS-u z meczu wygranego 6:1 z SMS-em Sosnowiec. W Gniewoszówce, zaledwie kilkanaście kilometrów od Sanoka, autobus został zdmuchnięty przez silny wiatr, przewrócił się i koziołkował na dachu.
W katastrofie zginęły trzy osoby: Piotr Milan - utalentowany 24-letni hokeista, Izabela Suska oraz Tomasz Och. W autobusie podróżowało 30 osób - 20 hokeistów, trenerzy, lekarz i inne osoby związane z klubem.
Piotr Milan - numer 7, który nigdy nie został zapomniany
Piotr Milan był jednym z najbardziej utalentowanych wychowanków STS-u. W wieku zaledwie 16 lat zadebiutował w pierwszej drużynie, grywał w reprezentacjach Polski juniorów. Mimo problemów zdrowotnych, w tym kłopotów z sercem, był jednym z najwaleczniejszych zawodników na lodzie.
Przed śmiercią grał w Cracovii, ale w grudniu 1994 roku wrócił do Sanoka, aby pomóc macierzystemu klubowi w awansie do play-off. Był w znakomitej formie - ostatnią bramkę w lidze strzelił w piątkowym meczu właśnie przeciwko Cracovii. To było jego pożegnanie z "Torsanem" i kibicami.
Po jego śmierci, 25 stycznia 1995 roku, kilka tysięcy ludzi pożegnało Piotra na cmentarzu przy ul. Rymanowskiej. Na trumnie obok kwiatów położono koszulkę z numerem 7. Od tego czasu numer ten jest zastrzeżony - żaden zawodnik nie może grać z nim w Sanoku. Koszulka Milana wisi pod sufitem Sanok Areny, a na lodowisku umieszczono baner upamiętniający tragicznie zmarłego hokeistę.
Niewybaczalny błąd
W piątek 23 stycznia 2026 roku, dokładnie w 31. rocznicę tragedii, w Sanoku odbył się mecz między STS-em a Unią Oświęcim. Kibice są przyzwyczajeni, że co roku w tym dniu dochodzi do minuty ciszy i specjalnego upamiętnienia ofiar wypadku. Jednak tym razem nic takiego się nie wydarzyło.
Żadnej minuty ciszy, żadnego wspomnienia, żadnego gestu wobec rodzin ofiar i kibiców, dla których pamięć o tamtych wydarzeniach jest wciąż żywa. Co gorsza, klub tego samego dnia publikował w mediach społecznościowych materiały, na których w tle widoczny był... baner upamiętniający Piotra Milana. To dodatkowo rozwścieczyło fanów.

Zamiast upamiętnienia - koniec sezonu
Do momentu publikacji tego artykułu zarząd STS-u Sanok nie odniósł się oficjalnie do zaniedbania w rocznicę tragedii. Na profilu klubu w mediach społecznościowych ani na stronie internetowej nie pojawił się żaden komentarz, przeprosiny czy wyjaśnienie dla kibiców i rodzin ofiar.
Jednak w poniedziałek 27 stycznia klub opublikował oświadczenie, które wstrząsnęło całym środowiskiem hokejowym. STS Sanok wycofuje się z rozgrywek po 34 rozegranych meczach w TAURON Hokej Lidze.
– Z ciężkim sercem informuję, że z przyczyn organizacyjnych oraz okoliczności, które nałożyły się na siebie w ostatnim czasie, nie dogramy obecnego sezonu – napisała w oświadczeniu Marta Przybysz, prezes klubu.
Jako przyczynę podano problemy organizacyjne, nagromadzenie trudności, presję oraz "dużą liczbę porażek", która miała wpływ na wiarę w siebie i gotowość do rywalizacji. Klub ujawnił również, że nie udało się zebrać wystarczającej liczby zawodników gotowych dokończyć sezon - część z nich nie wyraziła zgody na dalszą grę.
W oświadczeniu zarząd odniósł się także do plotek o problemach finansowych:
– Sytuacja finansowa zawodników nie polegała na braku wypłat przez wiele miesięcy ani od początku sezonu, takie informacje są nieprawdziwe. Na moment podejmowania tej decyzji nie było jeszcze ustalone wynagrodzenie za grudzień.
Nie pierwsza wpadka prezes Przybysz
Co gorsza, to nie pierwsza kontrowersja związana z pamięcią o Piotrze Milanie za kadencji Marty Przybysz. W sierpniu 2024 roku, podczas Rodzinnego Pikniku Hokejowego na Błoniach w Sanoku, prezes klubu pojawiła się na scenie w bluzie z numerem 7 - tym samym, który jest zastrzeżony na cześć tragicznie zmarłego hokeisty.
Przybysz na głosy krytyki, zwracające uwagę że w kulturze hokejowej i sportowej takie numery są nietykalne i "święte", tłumaczyła się wówczas, że to jej "ulubiony numer". Dla wielu fanów było to już wtedy niedopuszczalne naruszenie świętej pamięci Milana - numer 7 został zastrzeżony nie po to, by ktokolwiek mógł go nosić, nawet prezes klubu.

Obecne zaniedbanie w rocznicę tragedii pokazuje, że lekcja nie została wyciągnięta.

Zadośćuczynienie czy gaszenie pożaru?
Jak wynika z naszych informacji zarząd STS-u chciał podczas kolejnego meczu ligowego przeprowadzić minutę ciszy poświęconą pamięci ofiar tragedii oraz zadbać o odpowiednią oprawę upamiętniającą.
Nawet z tym planem naprawczym można się było zastanawiać: czy to nie jest już za późno? Czy można naprawić coś, co powinno być oczywiste i nienaruszalne?
Teraz w wyniku upadku klubu, wiadomo już że do spóźnionego nawet hołdu dla legendy w ogóle nie dojdzie.
Dla sanockiego środowiska hokejowego 23 stycznia to nie jest zwykły dzień - to data, która na zawsze powinna być dniem pamięci.
Zapomnienie o niej to nie tylko błąd organizacyjny, ale przede wszystkim brak szacunku wobec legendy klubu, której koszulka wisi nad głowami kibiców podczas każdego meczu.
Piotr Milan i pozostałe ofiary tragedii zasługują na więcej niż przeprosiny po fakcie.
Czytaj także: