GKS Katowice pokonał u siebie Comarch Cracovię 3:0 w piątym meczu ćwierćfinału play-off. Katowiczanie, po bardzo dojrzałej i skutecznej grze wyszli na prowadzenie w serii 3:2. Mecz obfitował w błędy Cracovii przy zmianach, drużyna gości kilkukrotnie złapała nadmierną liczbę graczy na lodzie, co skutecznie wykorzystywali gospodarze, utrzymując przewagę i kontrolując grę przez większość spotkania. Wielką zasługę w zwycięstwie miał Eliasson, który zachował czyste konto i kilkukrotnie ratował swój zespół przed groźnymi sytuacjami.
Pierwsza tercja przebiegała pod wyraźne dyktando gospodarzy z Katowic, którzy od początku częściej utrzymywali się przy krążku i budowali kolejne akcje ofensywne. Cracovia miała tylko nieliczne ataki i rzadko potrafiła zagrozić bramce rywali. Pierwszy gol padł w 6. minucie, gdy Katowice zdobyły bramkę w osłabieniu, po szybkiej kontrze krążek trafił do Dupuy, który pewnym strzałem pokonał bramkarza. W kolejnych minutach gospodarze nadal przeważali, a ich przewaga została potwierdzona w 15. minucie podczas gry w przewadze. Wtedy Patryk Wronka dobrze rozegrał krążek, podał do Pasiuta, a ten podwyższył wynik. Po pierwszej tercji Katowice prowadziły 2:0.
Druga tercja rozpoczęła się od kilku groźnych akcji Cracovii, jednak dobrze w bramce Katowic spisywał się Eliasson. Z czasem gospodarze przejęli inicjatywę i coraz częściej zamykali rywali w ich tercji. Najlepszą okazję miał Dupuy, który trafił w słupek, a po stronie Cracovii bliski gola był Michalski, lecz przegrał pojedynek z bramkarzem. Goście mieli też problemy ze zmianami i dwukrotnie zostali ukarani za nadmierną ilość graczy na lodzie (w całym meczy ten błąd przydarzył się Cracovii trzy razy). Po drugiej tercji wynik nie uległ zmianie.
Trzecia tercja była bardzo nerwowa i obfitowała w kary. Cracovia próbowała wrócić do gry, jednak mimo kilku groźnych sytuacji m.in. po strzałach Jaśkiewicza czy Szkrabowa świetnie spisywał się bramkarz Katowic Eliasson, który kilkukrotnie ratował swój zespół. W 47. minucie doszło także do spięcia między zawodnikami, Runesson i Valtola stoczyli pojedynek zapaśniczy i zostali odesłani do szatni. W końcówce Cracovia zaryzykowała grę bez bramkarza, jednak nie przyniosło to efektu. Na minutę przed końcem krążek do pustej bramki skierował Lundegard, ustalając wynik spotkania. W samej końcówce Cracovia grała jeszcze w przewadze 5 na 3, ale do końca meczu pozostało już tylko kilka sekund.
GKS Katowice - Comarch Cracovia 3:0 (2:0, 0:0, 1:0)
1:0 Jean Dupuy - Stephen Anderson (05:58, 4/5)
2:0 Grzegorz Pasiut - Patryk Wronka, Bartosz Fraszko (14:44, 5/4)
3:0 Jacob Lundegård - Mateusz Bepierszcz, Juho Koivusaari (58:31 - do pustej bramki)
Sędziowali: Krzysztof Kozłowski, Paweł Kosidło (główni), Piotr Kot, Eryk Sztwiertnia (liniowi)
Minuty karne: 41-39
Strzały: 41-26
Widzów: 1250
Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw): 3:2 dla Katowic
Kolejny mecz: we wtorek, o 18:00, w Krakowie
GKS Katowice: J. Eliasson (2) - A. Runesson (25), J. Lundegård, B. Fraszko, G. Pasiut (2), J. Hofman - A. Varttinen, T. Verveda (2), J. Dupuy, S. Anderson (2), P. Wronka - B. Chodor (2), Z. Hoffman (2), J. Koivusaari, M. Michalski, M. Bepierszcz (4) - K. Maciaś, M. Dawid, J. Hofman, I. McNulty, S. Coatta.
Trener: Jacek Płachta
Cracovia: S. Lipiäinen - O. Jaśkiewicz (2), M. Kruczek, H. Karjalainen, S. Montgomery (2), D. Kapica - M. Noworyta, A. Szkrabow, A. Toussaint, O. Valtola (25), E. Mäki - J. Michalski (2), M. Jaracz, F. Kapica (2), M. Bezwiński, T. Tiala - K. Malasiński, K. Mętel, A. Dziurdzia, K. Mocarski, S. Gumiński.
Trener: Krystian Dziubiński
Czytaj także: