W 24. kolejce Tauron Hokej Ligi doszło do sporej niespodzianki. GKS Tychy przegrał we własnej hali z Comarch Cracovia 3:4 po dogrywce. Pasy przerwały serię siedmiu kolejnych zwycięstw mistrza Polski, a decydujące trafienie padło dopiero w dodatkowym czasie gry.
Tyszanie od początku meczu przejęli inicjatywę, oddając więcej strzałów i kontrolując grę. Po kilku niewykorzystanych okazjach, w 8. minucie grając w przewadze, gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Kerkkanen, trafiając z bekhendu pod poprzeczkę po podaniu od Kuru. Pasy próbowały odpowiedzieć kontrami, ale Lewartowski pewnie interweniował. W drugiej połowie tercji oba zespoły łapały kary, jednak żadna drużyna nie wykorzystała gry w przewadze. Tychy utrzymywały kontrolę i zasłużenie prowadziły po 20 minutach.
Cracovia świetnie rozpoczęła drugą tercję. W 22. minucie Montgomery przejął wrzucony krążek od Karjalainena i celnym strzałem umieścił go w siatce. Pasy szły za ciosem, groźnie atakowali Jaracz i Tiala, ale Lewartowski dobrze interweniował. Tyszanie odpowiedzieli m.in. uderzeniem Kaskinena w poprzeczkę, jednak to Cracovia wyszła na prowadzenie. W 27. minucie Montgomery ruszył sam, oddał strzał z ostrego kąta, a krążek po rykoszecie wpadł do bramki. Końcówka należała jednak do podopiecznych Pekki Tirkkonena, w 37. minucie mocny strzał Pociechy odbił się od bandy, a Gościński dopadł do krążka przed bramką i wpakował go przy słupku, dając gospodarzom wyrównanie.
Trzecia tercja była bardzo intensywna i pełna zwrotów akcji. Cracovia zaczęła od groźnej kontry, w 48. minucie Kapica przejął krążek, popisał się indywidualną akcją, uderzając pod poprzeczkę i wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie. Tyszanie jednak szybko odzyskali inicjatywę. W 53. minucie gospodarze grali w przewadze i wykorzystali ją w koronkowym stylu, po składnej akcji Kerkkanen trafił z bliska, ponownie dając remis swojej drużynie. Do końca tercji Mistrz Polski mocno naciskał, ale wynik się nie zmienił i czekała nas dogrywka.
Dogrywka rozpoczęła się od ataków obu drużyn, jednak już w 62. minucie padł decydujący gol. Po strzale Jaśkiewicza krążek wypadł z łapawicy Lewartowskiego, powstało zamieszanie przed bramką, a najlepiej w nim odnalazł się Tiala, który umieścił krążek w siatce. Po analizie sędzia uznał bramkę.
GKS Tychy - Comarch Cracovia 3:4 (1:0, 1:2, 1:1, d. 0:1)
1:0 Joel Kerkkänen - Hannu Kuru, Bartłomiej Pociecha (07:48, 5/4)
1:1 Sean Montgomery (21:27)
1:2 Sean Montgomery - Henry Karjalainen, Maciej Kruczek (26:36)
2:2 Mateusz Gościński - Bartłomiej Pociecha, Olaf Bizacki (36:12)
2:3 Damian Kapica - Henry Karjalainen, Maciej Kruczek (47:45)
3:3 Joel Kerkkänen - Hannu Kuru (52:39, 5/4)
3:4 Taavi Tiala - Oskar Jaśkiewicz (61:04, 3/3)
Sędziowali: Andrzej Nenko, Paweł Kosidło (główni) - Dawid Kubiszewski, Eryk Sztwiertnia (liniowi)
Minuty karne: 4-10
Strzały: 39-21
Widzów: 1727
GKS Tychy: K. Lewartowski - O. Viinikainen, M. Bryk, A. Łyszczarczyk, F. Komorski, H. Knuutinen - O. Kaskinen, O. Bizacki, B. Jeziorski, H. Kuru (2), R. Heljanko - K. Sobecki, B. Pociecha, J. Kerkkänen, D. Paś, M. Viitanen - J. Walli (2), M. Ubowski, S. Kucharski, M. Gościński.
Trener: Pekka Tirkkonen
Cracovia: S. Klimowski - M. Kruczek (2), M. Noworyta, D. Kapica (2), S. Montgomery, H. Karjalainen - J. Michalski, P. Wajda, A. Dziurdzia, K. Mocarski, S. Gumiński - M. Jaracz (4), O. Jaśkiewicz, E. Mäki, O. Valtola, T. Tiala - K. Mętel, K. Malasiński, J. Janeczek.
Trener: Krystian Dziubiński
Czytaj także: