Hokej.net Logo

ZIO: Będzie wyczekany finał! Amerykanie bezlitośni dla Słowacji

ZIO: Będzie wyczekany finał! Amerykanie bezlitośni dla Słowacji

Finał, na który wszyscy czekali od ubiegłorocznego Turnieju 4 Narodów, rozstrzygnie męski turniej hokejowy zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie. Reprezentacja USA dziś w meczu półfinałowym nie dała żadnych szans Słowacji.

Amerykanie w wieczornym półfinale grali z rewelacją turnieju, reprezentacją Słowacji, o to, by w niedzielę zagrać w finale przeciwko swojemu odwiecznemu rywalowi - Kanadzie. Tak, jak w ćwierćfinale ze Szwecją, tak również dziś strzelanie drużyny USA rozpoczął Dylan Larkin, który w 4. minucie rozpędził się wjeżdżając do tercji obronnej rywali i pokonał stojącego w ich bramce Samuela Hlavaja. Słowacy mieli później dwie szanse, by wyrównać podczas gier w przewadze, ale nie potrafili zamienić ich na gola. Jak wykorzystać przewagę pokazali im rywale. W ostatniej minucie pierwszej odsłony, gdy na ławce kar siedział Miloš Kelemen, Tage Thompson strzałem z ostrego kąta podwyższył na 2:0. Słowacja już wtedy była w trudnej sytuacji, ale druga odsłona zupełnie ją rozbiła. Amerykanie na trzeciego gola czekali do 33. minuty. Właśnie wtedy piękną akcję przeprowadził Jack Hughes, którego brat Quinn golem w dogrywce przesądził w środę o awansie do półfinału. Dziś był dzień młodszego z dwójki braci reprezentujących USA w Mediolanie. Hughes w 39. minucie dołożył swojego drugiego tego wieczoru gola na 5:0, ale zanim to się stało, już 19 sekund po jego trafieniu na 4:0 podwyższył Jack Eichel, który wykończył akcję innego duetu braci w amerykańskiej drużynie - Brady'ego i Matthew Tkachuków.

Po golu Eichela ze słowackiej bramki zjechał Hlavaj, który wpuścił 4 z 23 strzałów. Jego miejsce między słupkami zajął Stanislav Škorvánek. Już wtedy było jasne, że mecz jest rozstrzygnięty. Trzecia tercja zmienić niczego nie mogła. W 45. minucie Słowakom udało się jednak wreszcie pokonać stojącego w amerykańskiej bramce Connora Hellebuycka. Zaskoczył go MVP poprzedniego hokejowego turnieju zimowych igrzysk olimpijskich Juraj Slafkovský. Gracz Montréal Canadiens już w wieku 21 lat ma na koncie 11 goli na igrzyskach i jest najlepszym strzelcem olimpijskich turniejów ze wszystkich aktywnych obecnie hokeistów. Marne było to jednak dziś dla niego pocieszenie. W trzeciej tercji jeszcze Brady Tkachuk zdobył swojego gola na 6:1, a wynik na 6:2 ustalił później Słowak Pavol Regenda. W drużynie USA Eichel, B. Tkachuk i Thompson oprócz goli zaliczyli po asyście, ale ten ostatni w ogóle nie wyjechał na trzecią tercję. Jego problem zdrowotny przed niedzielnym finałem z Kanadą nie jest jednak raczej poważny, bo oficjalnie nie grał z "powodu ostrożności". Obrońca drużyny USA Zach Werenski zanotował dziś 3 asysty.

Reprezentacje USA i Kanady przed turniejem olimpijskim były uważane za jego głównych faworytów. Większość ekspertów i wielu kibiców czeka na ich finał z wypiekami na twarzach od ubiegłorocznego Turnieju 4 Narodów, który miał być przystawką przed igrzyskami. W fazie grupowej tamtej imprezy Amerykanie pokonali Kanadę w meczu zapamiętanym przede wszystkim z powodu 3 bójek na samym początku spotkania, które zaaranżowali bracia Tkachukowie. Wtedy atmosferę podgrzał mimochodem sam prezydent USA Donald Trump, dużo mówiący wówczas o tym, że Kanada powinna być 51. stanem jego kraju, na co kibice odpowiedzieli wybuczeniem amerykańskiego hymnu przed meczem w Montrealu. Kanada zrewanżowała się Amerykanom w rozgrywanym równo rok temu co do dnia finale Turnieju 4 Narodów, wygranym w Bostonie 3:2 po dogrywce. Cała napięta atmosfera wokół tamtych meczów sprawiła, że w Stanach Zjednoczonych finał Turnieju 4 Narodów zanotował najwyższą od lat oglądalność meczu hokejowego. Amerykańscy hokeiści nie ukrywali przed igrzyskami, że traktują je także jako okazję do wyrównania rachunków z reprezentacją swoich północnych sąsiadów. Ze względu na restrykcyjne przepisy rozgrywek międzynarodowych w niedzielę raczej jednak nie należy spodziewać się bijatyk na lodzie jak w meczu z ubiegłego roku.

Reprezentacje USA i Kanady dwukrotnie spotykały się dotąd w finale zimowych igrzysk olimpijskich z udziałem graczy NHL. Zarówno w 2002 roku w Salt Lake City, jak i 8 lat później w Vancouver górą byli Kanadyjczycy. Amerykanie w Mediolanie walczą o swój trzeci złoty medal ZIO w męskim hokeju. Do tej pory triumfowali tylko u siebie - w 1960 roku w Squaw Valley i w 1980 w Lake Placid. Z kolei Słowacja jutro zmierzy się w meczu o "brąz" z Finlandią, którą niespodziewanie pokonała 4:1 na otwarcie turnieju olimpijskiego w grupie. Słowacy w swoim dorobku mają do tej pory jeden medal zimowych igrzysk w hokeju - właśnie brązowy zdobyty 4 lata temu w Pekinie.

USA - Słowacja 6:2 (2:0, 3:0, 1:2)
1:0 Larkin - Werenski - Thompson 4:19
2:0 Thompson - Eichel - Q. Hughes 19:19 (w przewadze)
3:0 J. Hughes - Werenski 32:14
4:0 Eichel - B. Tkachuk - M. Tkachuk 32:33
5:0 J. Hughes - Werenski - Boldy 38:24
5:1 Slafkovský - Ružička - Fehérváry 44:55
6:1 B. Tkachuk - Trocheck - Hanifin 50:52
6:2 Regenda - Kelemen - Fehérváry 53:17
Strzały: 39-24.
Minuty kar: 30-20.
Widzów: 11 240.

Mecz o 3. miejsce - sobota:
20:40
 Słowacja - Finlandia
Finał - niedziela:
14:10
Kanada - USA

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 1

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
Lista komentarzy
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe