Drugie z rzędu i siódme w historii mistrzostwo Polski zdobył właśnie GKS Tychy, pokonując w decydującym meczu GKS Katowice 7:2 i tym samym wygrywając tę rywalizację 4:0!
Trójkolorowi do tego spotkania przystąpili w niezmienionym składzie względem poniedziałkowego meczu numer trzy. GieKSa z kolei musiała sobie radzić bez Błażeja Chodora i tym samym grać na zaledwie pięciu obrońców.
Wejście godne mistrza
Od pierwszych minut było widać, że Tyszanie nie zamierzają zostawiać żadnych złudzeń. Gospodarze narzucili wysokie tempo, grali agresywnie w odbiorze i bardzo konkretnie w ofensywie. Już w 8. minucie wynik otworzył Filip Komorski, który wykorzystał moment zawahania defensywy GieKSy.
Chwilę później było już 2:0. Gra w przewadze przyniosła efekt, a Jusso Jämsen z najbliższej odległości wpakował krążek do siatki. Katowiczanie mieli swoje momenty, ale brakowało im skuteczności i spokoju w wykończeniu akcji. Tyszanie natomiast byli bezlitośni i w 15. minucie Henri Knuutinen podwyższył na 3:0 i już wtedy było jasne, że gospodarze mają ten mecz pod pełną kontrolą.
Próba odpowiedzi i szybka riposta
Po zmianie stron GKS Katowice próbował wrócić do gry. Nową energię zespołu miał dać Michał Kieler, który zastąpił Jespera Eliassona. I to przyniosło efekty, bowiem do siatki trafił Stephen Anderson, co wlało odrobinę nadziei w szeregi gości.
Jednak każda próba odrabiania strat była natychmiast gaszona przez świetnie dysponowanych Tyszan. W 35. minucie Alan Łyszczarczyk wykończył składną akcję i przywrócił trzybramkowe prowadzenie. Gospodarze kontrolowali tempo meczu, grali dojrzale i nie pozwalali rywalom na rozwinięcie skrzydeł.
Mistrzowski nokaut
Trzecia tercja była już formalnością, choć nie brakowało w niej emocji. GieKSa wciąż próbowała odrobić straty i udało się je zminimalizować po trafieniu Grzegorza Pasiuta na 4:2, ale był to jedynie chwilowy przebłysk. Co prawda Jacek Płachta spróbował manewru z wycofaniem bramkarza, lecz przyniosło to odwrotne skutki.
Najpierw Hannu Kuru trafił do pustej bramki, a chwilę później, grając w podwójnej przewadze, Mark Viitanen podwyższył na 6:2. Dzieła zniszczenia dopełnił Valtteri Kakkonen, ustalając wynik na 7:2 i rozpoczynając świętowanie.
Tytuły MVP tego spotkania natomiast powędrowały do Tomáša Fučíka, golkipera GKS-u Tychy i Patryka Wronki, napastnika GKS-u Katowice.
GKS Tychy - GKS Katowice 7:2 (3:0, 1:1, 3:1)
1:0 Filip Komorski (07:41)
2:0 Jusso Jämsen - Rasmus Heljanko, Bartłomiej Pociecha (10:17, 5/4)
3:0 Henri Knuutinen - Mateusz Gościński (14:38)
3:1 Stephen Anderson - Patryk Wronka, Jean Dupuy (29:52)
4:1 Alan Łyszczarczyk - Henri Knuutinen, Dominik Paś (34:33)
4:2 Grzegorz Pasiut - Bartosz Fraszko, Mateusz Michalski (48:04)
5:2 Hannu Kuru - Lukáš Kovář, Bartłomiej Pociecha (55:19 - do pustej bramki)
6:2 Mark Viitanen - Valtteri Kakkonen, Dominik Paś (56:28, 5/3)
7:2 Valtteri Kakkonen - Alan Łyszczarczyk, Mark Viitanen (58:30)
Sędziowali: Patryk Kasprzyk, Przemysław Gabryszak (główni) - Michał Gerne, Sławomir Szachniewicz (liniowi)
Minuty karne: 2-12
Strzały: 30-23
Wznowienia: 27-34
Widzów: 2535
Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw): 4:0 dla GKS-u Tychy.
Mistrz Polski: GKS Tychy.
GKS Tychy: T. Fučík - L. Kovář, B. Pociecha, J. Kerkkänen (2), H. Kuru, R. Heljanko - O. Kaskinen, V. Kakkonen, A. Łyszczarczyk, D. Paś, H. Knuutinen - O. Viinikainen, M. Bryk, M. Viitanen, F. Komorski, J. Jämsen - O. Bizacki, S. Kucharski, M. Gościński, V. Aliranta, B. Jeziorski.
Trener: Pekka Tirkkonen
GKS Katowice: J. Eliasson (od 20:01 M. Kieler) - A. Runesson, J. Lundegård, B. Fraszko, G. Pasiut, M. Bepierszcz - K. Maciaś, T. Verveda (2), J. Dupuy (4), S. Anderson, P. Wronka - Z. Hoffman (4), J. Hofman, I. McNulty, J. Hofman - M. Dawid, L. Huhdanpää, J. Koivusaari, M. Michalski (2), S. Coatta.
Trener: Jacek Płachta
Czytaj także: