
Cała piątka reprezentacji Polski, która niemal pół wieku temu pokonała w katowickim „Spodku” drużynę Związku Radzieckiego wywodziła się z łódzkiego klubu. Dziś w mieście tym nie ma szans na powrót hokeja na najwyższym krajowym poziomie. Bo nie ma gdzie grać.

Robert Góralczyk był jednym z najlepszych obrońców w historii polskiego hokeja. Jego młodszy brat – Feliks – zapowiadał się na wspaniałego skrzydłowego. Nieszczęście, jakie spotkało go podczas MŚ w Rumunii w 1972 roku, zakończyło jednak przedwcześnie być może piękną karierę. Podobnie, jak nieszczęście przerwało przygodę trenerską, a przede wszystkim życie, Roberta.

Życie uważanego za jednego z najlepszych, o ile nie najlepszego polskiego hokeistę lat przedwojennych, zaczęło się w Zagłębiu Ruhry, kiełkowało w Petersburgu, trwało w Polsce, Francji i Wielkiej Brytanii, by zakończyć się w Australii. Aleksander Tupalski, kapitalnie jeżdżący na łyżwach zawodnik, wyśmienity strzelec i wykształcony człowiek, był liderem naszej drużyny narodowej, która – obiektywnie rzecz ujmując – odniosła największe sukcesy w historii.

12 kwietnia 1986 roku to wyjątkowa data w historii polskiego hokeja na lodzie. W tym dniu w Moskwie nasza reprezentacja pokonała Czechosłowację 2:1. Znakomicie spisywali się bramkarz Franciszek Kukla i strzelec dwóch bramek Jerzy Christ.

Pewnego razu nie przyszedł na zajęcia bramkarz i trzeba było go zastąpić. Bez wahania powiedziałem trenerowi, że to ja stanę na bramce i tak zostałem w niej przez ponad 20 lat - wspomina były bramkarz Naprzodu, reprezentacji i olimpijczyk, Henryk Wojtynek.

Reprezentacja Polski na Igrzyskach Olimpijskich w Sarajewie w 1984 roku zajęła ósme miejsce. W meczu o lokatę wyżej Polacy przegrali z USA 4-7. Zobacz obszerny skrót z tego spotkania.

Przed sezonem 1991/92 do Unii powrócił jej wychowanek WALDEMAR KLISIAK, a wraz z nim z sosnowieckiego Zagłębia przyszli także dwaj inni napastnicy SŁAWOMIR WIELOCH I DARIUSZ PŁATEK. W tym czasie z upadającego Zagłębia miejsce w Unii znalazło kilku hokeistów tego klubu, jak Cholewa, Baca, Robert Żymankowski czy Tomasz Zajączkowski.

Po latach balansowania między I a II ligą, gdy do Unii przylgnęła etykieta, że jest zespołem za mocnym na II ligę, a za słabym, aby grać z powodzeniem w hokejowej elicie, metamorfoza, jaka nastąpiła w sezonie 1990/91, zaskoczyła chyba najwierniejszych kibiców.