Hokej.net Logo

Był w cieniu słynnego brata, ale napisał własną historię. Nie żyje pięciokrotny uczestnik Meczu Gwiazd NHL

2026-05-31 20:55 NHL
Był w cieniu słynnego brata, ale napisał własną historię. Nie żyje pięciokrotny uczestnik Meczu Gwiazd NHL

Nikt nie potrafił żartować z Dennisa Hulla lepiej niż on sam. Były skrzydłowy NHL słynął z ciętego humoru i dystansu do siebie. Często przedstawiał się jako "trzeci najlepszy Hull", ustępujący jedynie swojemu starszemu bratu Bobby'emu oraz bratankowi Brettowi.

Dennis Hull zmarł w piątek w wieku 81 lat. Przez 13 sezonów reprezentował barwy Chicago Black Hawks, dla których rozegrał 904 spotkania. W NHL występował w latach 1964–1978, a karierę zakończył po krótkim epizodzie w Detroit Red Wings. W 959 meczach sezonu zasadniczego zdobył 303 gole i zanotował 351 asyst. W fazie play-off dołożył 67 punktów w 104 występach.

Przez osiem sezonów dzielił szatnię z Bobbym Hullem. Choć przez większość kariery pozostawał w cieniu starszego brata, nigdy mu to nie przeszkadzało. Obaj imponowali szybkością i potężnym strzałem. Bobby był znany jako "Golden Jet", a Dennis zyskał przydomek "Silver Jet".

Dennis doszedł do tego miejsca wyłącznie dzięki własnej pracy i jeszcze wiele osiągnie w tej grze. Fakt, że jest moim bratem, nie ma nic wspólnego z jego obecnością w drużynie – napisał Bobby Hull w swojej autobiografii "Hockey Is My Game".

Najlepsze lata kariery Dennis Hull spędził w Chicago. Siedmiokrotnie przekraczał granicę 25 bramek w sezonie. W rozgrywkach 1970/71 zdobył 40 goli, a dwa lata później ustanowił rekord kariery, notując 90 punktów za 39 trafień i 51 asyst.

Ważne miejsce w jego życiorysie zajmuje również legendarna Summit Series z 1972 roku. W starciu Kanady z reprezentacją Związku Radzieckiego zdobył dwa gole i zanotował dwie asysty. Szczególnie cenny był jego wkład w końcówce rywalizacji, gdy Kanadyjczycy odwrócili losy serii i wygrali trzy ostatnie spotkania.

Po zakończeniu kariery Hull stał się cenionym mówcą i konferansjerem. Jego anegdoty z czasów gry w NHL oraz reprezentacji Kanady przyciągały tłumy. W 1998 roku wydał autobiografię „The Third Best Hull (I Should Have Been Fourth but They Wouldn't Let My Sister Maxine Play)”, w której po raz kolejny udowodnił swoje wyjątkowe poczucie humoru.

Mimo wielu sukcesów do końca życia wracał pamięcią do finału Pucharu Stanleya z 1971 roku. W siódmym meczu przeciwko Montreal Canadiens otworzył wynik spotkania i przez chwilę był o krok od spełnienia największego marzenia. Black Hawks prowadzili już 2:0, ale ostatecznie przegrali 2:3, a mistrzostwo trafiło do rywali.

Gdy ostatnie sekundy uciekały z zegara, czułem, jak moje marzenie umiera powoli i boleśnie – wspominał po latach.

Ten mały chłopak we mnie nigdy nie przestał marzyć o zdobyciu zwycięskiego gola w meczu numer siedem finału Pucharu Stanleya.

Hull pięciokrotnie wystąpił w Meczu Gwiazd NHL i trzykrotnie grał w finale Pucharu Stanleya. Choć nigdy nie sięgnął po najcenniejsze trofeum, pozostawił po sobie znacznie więcej niż liczby. Był cenionym kolegą z drużyny, świetnym gawędziarzem i jedną z najbardziej charakterystycznych postaci swojej epoki.

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe