Był w cieniu słynnego brata, ale napisał własną historię. Nie żyje pięciokrotny uczestnik Meczu Gwiazd NHL
Nikt nie potrafił żartować z Dennisa Hulla lepiej niż on sam. Były skrzydłowy NHL słynął z ciętego humoru i dystansu do siebie. Często przedstawiał się jako "trzeci najlepszy Hull", ustępujący jedynie swojemu starszemu bratu Bobby'emu oraz bratankowi Brettowi.
Dennis Hull zmarł w piątek w wieku 81 lat. Przez 13 sezonów reprezentował barwy Chicago Black Hawks, dla których rozegrał 904 spotkania. W NHL występował w latach 1964–1978, a karierę zakończył po krótkim epizodzie w Detroit Red Wings. W 959 meczach sezonu zasadniczego zdobył 303 gole i zanotował 351 asyst. W fazie play-off dołożył 67 punktów w 104 występach.
Przez osiem sezonów dzielił szatnię z Bobbym Hullem. Choć przez większość kariery pozostawał w cieniu starszego brata, nigdy mu to nie przeszkadzało. Obaj imponowali szybkością i potężnym strzałem. Bobby był znany jako "Golden Jet", a Dennis zyskał przydomek "Silver Jet".
– Dennis doszedł do tego miejsca wyłącznie dzięki własnej pracy i jeszcze wiele osiągnie w tej grze. Fakt, że jest moim bratem, nie ma nic wspólnego z jego obecnością w drużynie – napisał Bobby Hull w swojej autobiografii "Hockey Is My Game".
Najlepsze lata kariery Dennis Hull spędził w Chicago. Siedmiokrotnie przekraczał granicę 25 bramek w sezonie. W rozgrywkach 1970/71 zdobył 40 goli, a dwa lata później ustanowił rekord kariery, notując 90 punktów za 39 trafień i 51 asyst.
Ważne miejsce w jego życiorysie zajmuje również legendarna Summit Series z 1972 roku. W starciu Kanady z reprezentacją Związku Radzieckiego zdobył dwa gole i zanotował dwie asysty. Szczególnie cenny był jego wkład w końcówce rywalizacji, gdy Kanadyjczycy odwrócili losy serii i wygrali trzy ostatnie spotkania.
Po zakończeniu kariery Hull stał się cenionym mówcą i konferansjerem. Jego anegdoty z czasów gry w NHL oraz reprezentacji Kanady przyciągały tłumy. W 1998 roku wydał autobiografię „The Third Best Hull (I Should Have Been Fourth but They Wouldn't Let My Sister Maxine Play)”, w której po raz kolejny udowodnił swoje wyjątkowe poczucie humoru.
Mimo wielu sukcesów do końca życia wracał pamięcią do finału Pucharu Stanleya z 1971 roku. W siódmym meczu przeciwko Montreal Canadiens otworzył wynik spotkania i przez chwilę był o krok od spełnienia największego marzenia. Black Hawks prowadzili już 2:0, ale ostatecznie przegrali 2:3, a mistrzostwo trafiło do rywali.
– Gdy ostatnie sekundy uciekały z zegara, czułem, jak moje marzenie umiera powoli i boleśnie – wspominał po latach.
– Ten mały chłopak we mnie nigdy nie przestał marzyć o zdobyciu zwycięskiego gola w meczu numer siedem finału Pucharu Stanleya.
Hull pięciokrotnie wystąpił w Meczu Gwiazd NHL i trzykrotnie grał w finale Pucharu Stanleya. Choć nigdy nie sięgnął po najcenniejsze trofeum, pozostawił po sobie znacznie więcej niż liczby. Był cenionym kolegą z drużyny, świetnym gawędziarzem i jedną z najbardziej charakterystycznych postaci swojej epoki.
Czytaj także:
- Urodzony w Polsce obrońca z nową umową w NHL. Związał się z legendarnym klubem
- Collin Graf z nowym kontraktem. Sharks nagrodzili udany sezon
- Zasłużył na nowy kontrakt. Penguins zatrzymali reprezentanta USA
- Zobacz wielkie mecze NHL i Kalifornię - trwają zapisy!
- Rozbił bank! Historyczny i rekordowy kontrakt 20-letniego gwiazdora

Komentarze