Hokeiści GKS-u Tychy zdołali sięgnąć po pierwsze w tym roku ligowe punkty. Podopieczni Pekki Tirkkonena pokonali przed własną publicznością KH Energę Toruń 3:0. Między słupkami tyskiej bramki zadebiutował Ēriks Vītols. Łotewski golkiper wybronił wszystkie z 17 strzałów rywali i czystym kontem w swoim debiucie przywitał się ze Stadionem Zimowym w Tychach.
Mistrzowie Polski od bolesnej porażki w "Świętej Wojnie" rozpoczęli zmagania w 2026 roku. Z kolei dla "Stalowych Pierników" dzisiejsze spotkanie w Tychach było otwarciem noworocznej rywalizacji. Szukając impulsu, który mógłby pobudzić drużynę do walki, trener Tirkkonen postawił na zmianę obsady bramki.
Przed ligowym debiutem stanął Ēriks Vītols, który w ostatnich dniach grudnia wzmocnił tyską kadrę. Aktywniejsi w pierwszych minutach gry byli gospodarze, którzy mieli wyraźną chęć do kontrolowania wydarzeń na lodzie. Tempo wydarzeniom nadawali fińscy stranieri, z kolei przyjezdni odgryzali się za sprawą tych, którzy odpowiadali przez cały sezon za dostarczanie drużynie bramek. W 16. minucie poza przepisy gry swoją interwencją wykroczył Henri Knuutinen, jednak torunianie nie zdołali liczebnej przewagi zamienić na bramkę.
Również druga tercja rozpoczęła się pod dyktando mistrzów Polski, w dalszym ciągu dłuższa gra na krążku nie pozwoliła jednak tyszanom otworzyć wyniku spotkania. Długo oczekiwana przez miejscowych kibiców bramka padła w 36. minucie. Z radarów toruńskich obrońców kompletnie zniknął Alan Łyszczarczyk, który mając sporo czasu na przygotowanie strzału, posłał precyzyjne uderzenie obok bezradnego Antona Svenssona.
Próby wyrównania wyniku gościom utrudniały kolejne wykluczenia i okresy gry w osłabieniu. W trzeciej odsłonie nastąpiło 67 sekund, które wstrząsnęło toruńskim zespołem. W 46. minucie prowadzenie GKS-u podwyższył Knuutinen, a nieco ponad minutę później soczysty strzał z dystansu Viinikainena dał miejscowym trzecią bramkę.To, jak się okazało był ostatni bramkowy akcent tego wieczoru na Stadionie Zimowym. Mistrzowie Polski do końca trzeciej tercji w pełni kontrolowali przebieg spotkania i nie pozwolili, aby goście mogli wrócić do walki o korzystny rezultat.
GKS Tychy - KH Energa Toruń 3:0 (0:0, 1:0, 2:0)
1:0 Alan Łyszczarczyk - Olaf Bizacki, Dominik Paś (35:18),
2:0 Henri Knuutinen - Hannu Kuru, Joel Kerkkänen (45:30, 5/4),
3:0 Olli-Petteri Viinikainen - Rafał Drabik, Mateusz Ubowski (46:37).
Sędziowali: Michał Baca, Patryk Kasprzyk (główni) - Michał Gerne, Piotr Kot (liniowi).
Minuty karne: 8-14.
Strzały: 37-17.
Widzów: 1790.
GKS Tychy: Ē. Vītols - O. Bizacki, V. Kakkonen (2); A. Łyszczarczyk, D. Paś, H. Knuutinen (2) - L. Kovář, B. Pociecha; J. Kerkkänen, H. Kuru (2), R. Heljanko - O. Viinikainen, M. Bryk; M. Viitanen (2), F. Komorski, B. Jeziorski - J. Walli; J. Janik, R. Drabik, M. Ubowski, M. Gościński.
Trener: Pekka Tirkkonen
KH Toruń: A. Svensson (2) - J. Ilvessuo, V. Laitinen; R. Baszyrow (2), M. Syty (2), A. Denyskin (2) - D. Kulintsev, M. Zieliński; O. Worona, R. Arrak, J. Lewandowski (2) - A. Jaworski, J. Gimiński; Z. Sedlák, D. Fjodorovs (2), C. Phelps oraz O. Kurnicki (2), M. Cybulski, M. Kalinowski, S. Maćkowski, P. Napiórkowski.
Trener: Sami Hirvonen
Czytaj także: