Sezon zasadniczy wkracza w decydującą fazę, a Unia Oświęcim nie zwalnia tempa. Po dwóch ważnych zwycięstwach nad GKS Tychy i JKH GKS Jastrzębie biało-niebiescy są na pole position w kwestii przystąpienia do fazy play-off z pierwszego miejsca.
Za ekipą z Małopolski niezwykle udany weekend. Najpierw po zaciętym, wyrównanym i twardym meczu pokonali na własnym lodzie GKS Tychy 3:2. Co ciekawe, wszystkie gole strzelili podczas gry w przewagach.
– Myślę, że to było wyrównane spotkanie o wysokiej intensywności. Kluczową rolę odegrały dla nas formacje specjalne – powiedział nam Daniel Olsson Trkulja.
Nieco inny przebieg miała wyjazdowa konfrontacja z Jastrzębianami. W pierwszej odsłonie podopieczni Róberta Kalábera grali bardzo chaotycznie i mieli problem z kreowaniem sobie okazji strzeleckich. Efekt był taki, że przegrywali 1:2.
– Zgadza się, nasz początek nie był najlepszy, ale JKH to trudna drużyna do grania. Zawsze mocno walczą i nie dają wielu okazji bramkowych – analizował szwedzki środkowy.
Po przerwie można było odnieść wrażenie, że Oświęcimianie nieco przeorganizowali swoją grę – stawiając odważniej na ofensywę. Optyczną przewagę udokumentowali dwiema bramkami, a w trzeciej przypieczętowali swój triumf.
– Tak naprawdę wiele nie zmieniliśmy. Po prostu z biegiem czasu rywale zaczęli się bardziej męczyć, a my byliśmy w stanie wykorzystać swoje sytuacje – wyjaśnił zawodnik urodzony w Sztokholmie.
Sporą cegiełkę do tego triumfu dołożył właśnie Daniel Olsson Trkulja, który w drugiej tercji dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, a w trzeciej odsłonie zaliczył też asystę przy trafieniu Ołeksandra Peresunki. Mimo to jeden z liderów Unii podchodzi do swojego występu z dystansem.
– To był dobry mecz pod względem liczby punktów, ale nie powiedziałbym, że jeden z moich najlepszych w tym sezonie. Dostałem dwa naprawdę dobre podania od Samuela i Villego, więc musiałem je wykorzystać – przyznał 34-letni napastnik.
Dzięki kompletowi punktów w weekendowych starciach biało-niebiescy stanęli przed świetną okazją, aby zakończyć sezon zasadniczy na pierwszej lokacie. Aby tak się stało, hokeiści z Chemików 4 muszą wygrać pozostałe dwa mecze: z KH Energą Toruń i Polonią Bytom. Ze "Stalowymi Piernikami" zmierzą się w piątek na własnym lodzie (18:00), a z niebiesko-czerwonymi zagrają w niedzielę, na wyjeździe (17:00).
W tym miejscu warto zaznaczyć, że biało-niebiescy nie wspominają najlepiej dotychczasowych spotkań z Torunianami. Dość powiedzieć, że w czterech meczach ponieśli aż trzy porażki, w tym jedną po rzutach karnych.
– To zespół, z którym trudno nam się rywalizuje. Mają wielu utalentowanych zawodników, którzy w każdej chwili mogą zrobić coś nieprzewidywalnego. Dlatego ważne jest, żebyśmy skupili się na dobrej grze w defensywie i pozwolili im popełniać błędy – ocenił Olsson Trkulja.
Nieco lepiej wygląda bilans Oświęcimian z Polonią. Każdy z zespołów wygrał po dwa mecze, a Bytomianie w ostatniej kolejce sprawili nie lada niespodziankę, pokonując na własnym lodzie ECB Zagłębie Sosnowiec 4:3 po rzutach karnych. Zdaniem szwedzkiego napastnika szybkie kontry i dynamiczne przejścia z obrony do ataku to element, na który Unia musi być szczególnie wyczulona.
– Są naprawdę szybcy, mocno pracują na lodzie, a po odebraniu krążka szybko wyprowadzają kontry – dodał.
W tle pozostaje jeszcze wątek indywidualny. Daniel Olsson Trkulja zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji kanadyjskiej, mogąc pochwalić się 45 punktami (12 bramek i 33 asysty), które zdobył w 38 spotkaniach. Liderem z 53 "oczkami" jest Hannu Kuru. Czy Szwed jest w stanie dogonić fińskiego środkowego?
– Powiedziałbym, że nie. Zostały dwa mecze, a strata jest zbyt duża – zakończył napastnik rodem ze Sztokholmu.
Dodajmy, że "DOT" w swoim pierwszym sezonie (2023/24) wywalczył koronę króla strzelców wspólnie z Patrykiem Krężołkiem. Teraz pochodzący doświadczony Szwed nieco zmienił swój styl gry, skupiając się na kreowaniu akcji. W tej chwili jest najlepiej podającym zawodnikiem w szeregach oświęcimskiego klubu.
Czytaj także: