Hokej.net Logo

Dziubiński: Wynik nie odzwierciedla tego wszystkiego, co chłopaki zrobili na lodzie

Krystian Dziubiński / fot: cracovia-hokej.pl
Krystian Dziubiński / fot: cracovia-hokej.pl

Po sześciu meczach fazy play-off, kończy się sezon dla Comarch Cracovii. Pasy odpadły z GKS-em Katowice po przegranej serii 2:4. Jak tę serię i cały sezon podsumował Krystian Dziubiński na konferencji prasowej?

O przegranym szóstym meczu 1:5

Myślę, że wynik nie odzwierciedla tego wszystkiego, co chłopaki zrobili na lodzie, jak walczyli przede wszystkim, ile szans sobie stworzyli do strzelenia gola. Katowice były dziś skuteczniejsze, popełniliśmy kilka błędów w pierwszej tercji a ciężko gonić wynik z 2-0, w końcu graliśmy przeciwko pretendentom do mistrza Polski. Robiliśmy co mogliśmy, ale musieliśmy też ryzykować i ta nasza gra nie była taka, jakiej byśmy sobie życzyli, chociaż do ostatnich minut walczyliśmy o ten korzystny rezultat.

O całej serii z GKS-em Katowice

No to są chłopaki z charakterem, wszyscy wiemy kogo sprowadzaliśmy do drużyny. Pierwszy mecz nam nie wyszedł jednak myślę, że chłopacy byli przemotywowani, że za bardzo chcieli byli w dwóch różnych miejscach w jednym czasie, tak się nie da, trzeba odegrać to spokojnie i mieć w głowie plan. Udało nam się to zrealizować w dwóch kolejnych meczach, jednak ubolewam na tym, że koniec końców nie możemy w czwartek rozegrać meczu numer siedem.

O całym sezonie i relatywnie późnym starcie przygotowań

Myślę, że to by wyszło w meczu numer siedem. Z doświadczenia wiem, że jednak tych sześciu spotkaniach chłopaki dadzą rad a ten siódmy jest decydujący i mentalnie, i fizycznie, i przede wszystkim na pewno następna runda, by pokazała tą fizyczność. Pierwsza runda, myślę, że jeszcze chłopaki grają z charakterem, więc dawali radę.

Pierwszy sezon w roli trenera

– Myślę, że zrobiliśmy bardzo dużej, dobrej pracy. Pokazaliśmy chłopakom jak trenować, niektórzy nie wiedzieli, jak to jest być w profesjonalnej drużynie, czego się oczekuje. Staramy się po prostu dać do zrozumienia, że to nie jest żadne hobby tylko ciężka praca, którą trzeba wykonywać każdego dnia, sukcesywnie i po prostu będziemy ich, że tak powiem troszeczkę może czelendżować, żeby byli dużo lepsi i będziemy kładli nacisk i na pewno nie odpuścimy. To był dobry proces. W tym roku, w szczególności na początku, współczynnik goli był fatalny i strzelonych i straconych bramek, niemniej jednak później zorganizowaliśmy się dużo, dużo lepiej. Santeri Lipiainen miał moim zdaniem naprawdę świetny sezon, chłopak się z wielkim charakterem, który - muszę to powiedzieć – w tej serii z sześciu meczów w trzech w ogóle nie powinien bronić ze względu na zdrowie. Zawsze pokazywał się z jak najlepszej strony i bardzo chciałem za to podziękować tak jemu jak i całej drużynie, bo nie mogę wymienić ani jednego zawodnika, który by w tej drużynie po prostu nie oddałby serca. W tym sezonie było nas stać na taką grę, czekamy na przyszły.

O tym, czy spodziewał się czegoś więcej po tym sezonie

Wiedziałem, że będzie ciężko, widziałem jakie mamy cele od właścicieli, żeby też jak największą ilość wychowanków wprowadzić i ograć i nie dawać im nie po dwie, trzy czy minuty dawaj, tylko jak największą ilość minut. Ten sezon zasadniczy miał na celu wyselekcjonować tę grupę osób, która byłaby w stanie jak najdłużej powalczyć w tej pierwszej serii. Czuliśmy, że jesteśmy też w stanie, przy dobrej organizacji, przy dobrych przewagach i osłabieniach sprawić niespodziankę, w szczególności dostać się do tego siódmego meczu, gdzie po prostu chcieliśmy być.

O stracie Patryka Wajdy i utrudnieniu przez to całej serii.

Trudno się tutaj nie zgodzić, niemniej to jest hokej i jak ktoś wypadnie, to inni zawodnicy dostają swoją szansę i muszą wejść w te buty Patryka Wajdy czy Damian Kapicy i jeżeli tego nie zrobią teraz, to ciężko myśleć o nich pozytywnie w przyszłości. To był dobry sprawdzian dla nas, dla trenerów i dla naszej całej organizacji - kto może i w jaki sposób kogo zastąpić. Nie Jestem trenerem, który będzie ubolewał nad tym, że ktoś nie gra, jest to dla mnie po prostu wyzwanie, jeżeli kogoś nie ma w składzie tak to poukładać, żeby rezultat był jak najkorzystniejszy. Nie robiłbym z tego jakieś większej tragedii, każdy człowiek, tak samo ja, jest do zastąpienia.

O dalszej pracy w roli pierwszego trenera Pasów.

Mój kontrakt jest przewidziany na jeszcze jeden sezon można powiedzieć i później jeszcze będą rozmowy kontynuowane, ale każda decyzja zależy od właścicieli i od zarządu. Myślę, że na chłodno będzie to omawiane i strategia budowania drużyn na przyszły sezon również, więc na razie jest to wszystko w rękach pani prezes. Myślę, że jeśli będzie taka potrzeba to na pewno poinformuje o tym w mediach społecznościowych, ewentualnie za pośrednictwem konferencji prasowej.

O tym, czy trzon drużyny powinien zostać

Jesteśmy tak po serii play-off, są duże emocje, nie chciałbym powiedzieć ani jednego słowa za dużo, chciałbym spokojnie zamknąć temat tego sezonu. Muszę przedstawić sprawozdanie, analizy i muszę przypatrzeć się wszystkiemu na chłodno, nie można po prostu mówić kto się podobał na lodzie, czy ktoś się nie podobał. Chodzi o to kto wpisze się w rolę, jaką dla niego widzimy w przyszłym sezonie.

O decyzji powieszenia łyżew na kołku.

Absolutnie nie żałuję, że zostałem trenerem, sądzę, że to była dobra i odpowiedzialna decyzja, więc już długo nie wracałem do tego nawet myślami, więc w momencie, kiedy przyszła oferta z Cracovii, wszystkie papiery trenerskie miałem gotowe jeszcze podczas swojej kariery zawodniczej. Czułem, wiedziałem kiedyś gdzieś z tyłu głowy, że taki moment nadejdzie i dobrze się z tym czuję. Grający trener? Absolutnie nie. Odnośnie drugiego pytania – sadzę, że od każdego trenera można się coś nauczyć i zdecydowanie tak starałem się zapamiętać każdego z nich. Od jednego wziąłem trochę więcej, od drugiego mniej, nie spotkałem na swojej drodze takiego stricte lidera, chciałem mieć na to wszystko swój własny pomysł. Jestem wdzięczy wszystkim moim trenerom, bo każdy dołożył cegiełkę do tego jaka może być moja drużyna.

O tym, który mecz w serii ćwierćfinałowej przesądził o losach tej rywalizacji.

Ciężko powiedzieć. Sądzę, że mecz numer pięć w Katowicach… Gdybyśmy mieli tego dnia lepsze przewagi, bo bramki tego dnia wpadały tylko w przewagach i osłabieniach, to może co s potoczyłoby się inaczej. Dzisiejszy mecz też był do wygrania, jak każdy, ale tam szukałbym tego punktu zaczepienia w postaci przewag. Gdybyśmy zdobyli jedną dwie bramki więcej to łatwiej by się grało.

Czytaj także:

Rozgrywki w skrócie

2025/26 - Ekstraliga: Play-offy

Ostatnie mecze
2026-04-07
2026-04-07 20:30 GKS Tychy GKS Tychy - GKS Katowice GKS Katowice 7:2 (3:0, 1:1, 3:1)
Stan rywalizacji: 4-0 dla GKS-u Tychy
Zobacz terminarz
Liczba komentarzy: 2

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
Lista komentarzy
  • franek_dolas
    2026-03-12 22:01:47

    Powodzenia w następnym sezonie

  • A co ja tam wiem
    2026-03-14 21:32:43

    Najdroższy tłumacz w historii tej ligi ;)))) To niesamowite jak babsko z NT wkręcił tak zwanego "murzynka" całej hokejowej cracovi ;)) Zatrudniła kolegę i zaraz mu asystenta z hokejowego kraju postawiła w boksie ;)
    Kto tu czego nie rozumie ?

© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe