Hokej.net Logo
KWI
10
KWI
11
KWI
17
KWI
18
KWI
24
KWI
25

Ekspert TVP Sport o półfinałach play-off. Ten zespół jest najlepiej zbalansowany

Grzegorz Piekarski w programie TVP3 Katowice (Foto: TVP3)
Grzegorz Piekarski w programie TVP3 Katowice (Foto: TVP3)

Co pokazały ćwierćfinały i kto ma największe szanse na grę o złoto? Były reprezentacyjny obrońca, a dziś ekspert TVP Sport, Grzegorz Piekarski w rozmowie z naszym portalem ocenił pierwszą rundę play-off TAURON Hokej Liga. Wskazał największe zaskoczenia, wyróżnił bohatera serii i przeanalizował półfinałowe starcia.

HOKEJ.NET: – Co najmocniej zaskoczyło Cię w ćwierćfinałowych rywalizacjach?

Grzegorz Piekarski, były obrońca polskich klubów i reprezentacji Polski: – Najbardziej zaskoczył mnie fakt, że żadna z drużyn wyżej rozstawionych nie potrafiła w pełni wykorzystać atutu własnego lodowiska. Co więcej, drużyna z Katowic, która zajęła pierwsze miejsce w sezonie zasadniczym, w pierwszym meczu rozbiła Cracovię 11-1, by później przegrać kolejne dwa spotkania 3:4 po karnych, w których błyszczał Damian Kapica i 1:2 po dogrywce. Kto by się spodziewał, że po pierwszym spotkaniu i tak wysokiej porażce Cracovia wróci do gry i po trzech spotkaniach będzie prowadzić w rywalizacji 2:1.

Któryś zawodnik zaskarbił sobie Twoją szczególną uwagę?

– Anton Svensson. To czego dokonywał szwedzki bramkarz drużyny z Torunia w najciekawszej i zarazem najbardziej wyrównanej parze ćwierćfinałowej to absolutny top pierwszej fazy play-off. Można śmiało powiedzieć, że był ostoją swojej drużyny i zawodnikiem, który miał największy wpływ na grę Torunian. Najlepszy zawodnik całej tej rywalizacji. W siedmiu meczach interweniował aż 268 razy. Był najbardziej zapracowanym bramkarzem tych ćwierćfinałowych spotkań, a mimo jego skuteczność interwencji oscylowała wokół 95 procent. Kosmiczny wynik. Obrazek Linusa Lundina, który gratulował i pocieszał swojego rodaka za fenomenalną postawę w rywalizacji był bezcenny.

Sporo było kontrowersji sędziowskich. Jakie zmiany należy podjąć, aby w tym temacie podziało się nieco lepiej?

– Bardzo trudne pytanie zwłaszcza, że w środowisku, w którym często pracuję mam znajomych sędziów i nie chciałbym swoją odpowiedzią nikogo urazić. Trzeba pamiętać, że błędy w hokeju zarówno te zawodnicze, jak i te sędziowskie były, są i będą. Mieliśmy przykład ostatnich Zimowych Igrzysk Olimpijskich i sytuacji, w której to reprezentacja Czech strzeliła gola w końcówce meczu ćwierćfinałowego Kanadzie, a później okazało się, że na lodzie było sześciu zawodników czeskich i żaden z arbitrów tego nie zauważył. Reakcja po meczu? Rzecznik IIHF przyznał się do błędu i natychmiast dokonano korekty obsady sędziowskiej na mecze półfinałowe. Wniosek? Reagujmy, ale tak, żeby nie tylko wytykać błędy, a po to, żeby rywalizacja na lodzie była wyłącznie oparta na zasadach fair play. Tak, aby o wyniku meczu decydował czynnik sportowy, a nie błędne decyzje sędziowskie. Należy pamiętać, że główną rolą sędziów jest dbanie o bezpieczeństwo i zdrowie zawodników. Jeżeli wspólnie chcemy rozwijać hokej w Polsce, to te dwa środowiska powinny przede wszystkim się szanować i wspierać. Czasami odnoszę wrażenie, że zapomina się o tym, że to hokej jest najważniejszy na lodzie i aktorzy tego spektaklu, czyli hokeiści. Rozwiązanie? Może powołanie gremium utworzonego z byłych sędziów klasy międzynarodowej, którzy w sytuacjach naprawdę kontrowersyjnych będą rozwiązać problemy jeżeli na linii klub – Wydział Sędziowski będzie dochodziło do kontrowersji i braku porozumienia. Przecież naprawdę w naszym kraju mamy kilku fachowców klasy międzynarodowej w tej dziedzinie.

Przejdźmy do rywalizacji w półfinale. W pierwszej parze zwycięzca sezonu zasadniczego GKS Katowice zmierzy się z Unią Oświęcim. Oba zespoły nie zachwycały w ćwierćfinałach, więc kto jest faworytem?

– Nie powiedziałbym, że oba zespoły nie zachwyciły. Bo zarówno Cracovia, poza pierwszym meczem, a zwłaszcza Toruń postawiły twarde warunki gry. Trudno wskazać faworyta. Z jednej strony Katowiczanie rozkręcają się z każdym kolejnym meczem i rundą play-off i mają doświadczenie, jako zespół grając o taką stawkę. Z drugiej strony Unia – drużyna, która tak naprawdę nie pokazała swojego najlepszego hokeja, a mimo to awansowała. Naprawdę ten sezon pokazał w kilku meczach, że gdy ten zespół gra swój hokej, to gra jak z nut i potrafi wygrać w Katowicach. Ta para to zdecydowanie typ 50 na 50. Każda z drużyn ma potencjał, aby awansować do finału aczkolwiek brak Romana Diukowa, który jako nieliczny w tej drużynie potrafi grać twardo i agresywnie, jest widoczny. To samo można powiedzieć o Bartoszu Florczaku, bo to zawodnik, który na pewno potrafi wyprowadzić krążek, organizować atak i też jak pokazała rywalizacja z Toruniem, potrafi też całkiem nieźle powalczyć po męsku, czego ta faza play-off wymaga.

Jakie są najmocniejsze i najsłabsze punkty tych zespołów?

– Jeśli chodzi o GieKSę, to umiejętność przygotowania drużyny do najważniejszej części sezonu i doświadczenia zespołu w meczach o taką stawkę. Statystyki GKS Katowice pokazują, że zawodnicy, którzy od lat tworzą kręgosłup tej drużyny potrafią wziąć ciężar gry na swoje barki. Najważniejszą i najmocniejszą stroną tego zespołu jest gra w destrukcji. Gra w strefie środkowej drużyny z Katowic to element, w którym są obecnie najlepsi w lidze. Ten system mają opanowany do perfekcji. Zresztą liczba straconych goli w sezonie zasadniczym (87) - najmniejsza w całej lidze - tylko to potwierdza.  A słabe strony? Ciężko powiedzieć, może ewentualnie fakt, że w sezonie zasadniczym z ośmiu drużyn w liczbie zdobytych goli ta drużyna była dopiero na czwartym miejscu mając wyłącznie o pięć goli więcej strzelonych od beniaminka z Bytomia.

Co do drużyny z Oświęcimia najmocniejszą stroną są indywidualności, które potrafią decydować o losach meczu. Jest to zespół, który ma swój styl. Potrafi grać na krążku i kreować sytuacje strzeleckie. W sezonie zasadniczym najlepiej grali przewagi na poziomie 30 procent skuteczności. W fazie play-off już to nie wygląda tak kolorowo, bo skuteczność spadła do około 16 procent skuteczności, a to wynik bardzo słaby, mając w drużynie zawodników o takich umiejętnościach indywidualnych.

Co do słabszych stron - zdecydowanie gra w obronie. Słabe strony tej drużyny i to jak powinno się grać przeciwko Unii dobitnie pokazała KH Energa Toruń. Biało-niebieskim brakuje przynajmniej dwóch obrońców usposobionych ofensywnie pokroju Kallego Valtoli czy Carla Ackareda. Bardzo rzadko defensorzy podłączają się do gry ofensywnej. Nie są to obrońcy, którzy są mobilni i zwrotni. Przy dobrze jeżdżących zawodnikach, obrona ma problem i często traci kontrolę nad grą. Jak już wspominałem absencja Diukowa czy Florczaka może być znacząca.

O przepustkę do finału powalczą też ECB Zagłębie Sosnowiec i GKS Tychy. Będzie to rywalizacja dwóch fińskich szkoleniowców. Który zespół Twoim zdaniem ma większe szansę na to, by powalczyć o złoto?

– Bardzo ciekawa rywalizacja. Oba zespoły potrafią grać ofensywy hokej, każda ma swój styl i każda ma indywidualności w swoich szeregach. Zagłębie jest głodne sukcesu, zresztą nie jest tajemnicą, że ta drużyna budowana jest tak, aby walczyć o najwyższą stawkę. Tychy bronią tytułu mistrzowskiego z poprzedniego sezonu. Kilka ciekawych transferów przed i w trakcie sezonu umożliwiło tej drużynie poprawić głębię składu w razie kontuzji. Mimo wszystko każdy z tej pary może awansować do finału. Aczkolwiek Tyszanie mają troszkę lepszą defensywę i posiadają większe doświadczenie jako drużyna. Sosnowiec tak naprawdę już w pierwszym sezonie po zmianach w strukturze klubu bije się o medale i wcale nie jest na straconej pozycji. Bardzo ciekawa i fajna para półfinałowa. Szansę na awans do finału każda z drużyn ma te same pod warunkiem, że Sosnowiec zagra swój najlepszy hokej, a to obecnego mistrza Polski zmusi do zaciętej rywalizacji. Czuję, że będzie iskrzyło i zobaczymy dużo pięknego hokeja wysokiej jakości. Nie wyobrażam sobie, aby w tej parze któraś drużyna wyraźnie mogła zdominować tę serię. Jeżeli tak się stanie, to będzie tylko świadczyło o sile i jakości tego zwycięskiego zespołu.

Jakie są silne i słabe strony Sosnowiczan i Tyszan? A gdzie widzisz jeszcze pewne rzeczy do poprawy?

– Sosnowiec gra ofensywnie, a z linią ataku potrafią dobrze współpracować też ich obrońcy. Ich szybkie podanie zza bramki pod niebieską linie, szybki strzał obrońcy i szukanie dobitki to znak rozpoznawczy tej drużyny. Ciekawy skład z indywidualnościami, które są gwiazdami tej ligi. Są drużyną, w której widać chemię, pomysł na grę i charakter, a zarazem dużą jakość. Jest to zespół, który się przyjemnie ogląda, bo cały czas starają się kreować akcje, ale też potrafią być skuteczni. Drużyna, która niejedne takie bitwy ma za sobą. Potrafią też zagrać twardo. W tej rywalizacji słabszą stroną tej drużyny może być węższa ławka w porównaniu do rywala. 

Tyszanie są najlepiej zbalansowanym zespołem pod względem linii atak - obrona i ciężko znaleźć tutaj słabsze ogniwo. Dwóch bardzo mocnych bramkarzy, w tym jeden jest pierwszym bramkarzem reprezentacji Polski. Bardzo mocni w ofensywie, kreatywni zawodnicy, którzy bardzo dużo jeżdżą na łyżwach, potrafią być agresywni, ale też są w stanie zagrać dobrze z tyłu. To wszystko jest dobrze poukładane, ma styl, jakość i charakter. Są w tej drużynie indywidualności i ogromne już doświadczenie. Drużyna na wysokim europejskim poziomie, co udowodniła grając i rywalizując w tegorocznej lidze mistrzów, w której pokazała hokej bez kompleksów na tle rasowych europejskich drużyn z hokejowego topu.

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 3

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
Lista komentarzy
  • hubal
    2026-03-15 12:15:50

    Piekar Fućik mocny torman ?
    Chłop w tym sezonie kompletnie zawodzi , broni tylko to co leci w niego .

    • Luque
      2026-03-15 15:47:20

      Hubi nie bądź taka jęczydoopa jak powiatowi ;)

  • narut
    2026-03-15 14:17:53

    trudno z gościem się nie zgodzić...

© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe