Ekspert TVP Sport ocenia półfinały i analizuje finał. Wskazał "delikatnego" faworyta
Za nami półfinały play-off, które szczegółowo omówił Grzegorz Piekarski. Były reprezentacyjny obrońca wskazał ocenił poczynania czterech zespołów, a także zdradził jak jego zdaniem może potoczyć się finał.
HOKEJ.NET: – Jesteś zaskoczony przebiegiem półfinałów?
Grzegorz Piekarski, były obrońca polskich klubów i reprezentacji Polski: – Jestem zaskoczony w szczególności, jeżeli chodzi o parę GKS Tychy – ECB Zagłębię Sosnowiec. Nie przypuszczałem że Tyszanie wygrają tę rywalizację do zera i tracąc przy tym tylko cztery gole. Oczywiście nie były to łatwe i przyjemne mecze dla ekipy z piwnego miasta, bo wymagały poświęcenia i powstrzymania własnych emocji. Hokeiści z Sosnowca grali twardo czasami na pograniczu faulu, a w niektórych sytuacjach przekraczając pewną granicę czystej gry. Twardy hokej ze strony Zagłębia nie przeszkodził aż nadto i mógł się podobać. Podopieczni fińskiego szkoleniowca Pekki Tirkonnena pokazali w tej fazie rozgrywek ze wszystkich czterech drużyn najlepszy hokej: kompletny, oparty na kapitalnej organizacji gry i szybkim przejściu do pressingu. Obecnie to zupełnie inna drużyna w porównaniu do początku sezonu zasadniczego. Fakt, że GKS Tychy zdominował bardzo niebezpieczną i głodną sukcesu drużynę z Sosnowca tylko pokazuje siłę tej drużyny. A należy pamiętać że drużyna z Sosnowca przez większość sezonu prezentowała hokej agresywny, szybki, kombinacyjnym a co najważniejsze bardzo stabilny.
Jeżeli chodzi o drugą parę półfinałową to można było przewidzieć że będzie to zacięta rywalizacja i prawdopodobieństwo zakończenia tej rywalizacji w 7 meczu było częściowo do przewidzenia. Natomiast jestem zaskoczony, że drużyna z Oświęcimia nie potrafiła wykorzystać atutu swojego lodowiska przy wyniku 3:2 mając w składzie zawodników z takim doświadczeniem i taką przeszłością. Tym bardziej, że potrafili wygrać trzy mecze z rzędu. A co najważniejsze nie potrafili wykorzystać absencji kontuzjowanego Jeana Dupuy, czyli najbardziej niebezpiecznego zawodnika Katowic. Zaskoczony jestem też faktem z braku wyciągania pewnych wniosków z poprzedniej rywalizacji, która skończyła się szczęśliwie golem w dogrywce numer siedem w rywalizacji z Toruniem.
Nie rozumiem dlaczego drużyna która w sezonie zasadniczym potrafiła grać przewagi na poziomie 32 % skuteczności nagle gra na poziomie 16 % i nie szuka się innych rozwiązań mając w składzie dwóch zawodników obrońców z prawym uchwytem kija, którzy potrafią strzelić z pierwszego. Co więcej Reece Scarlett w fazie play-off jest najlepiej punktującym i strzelającym obrońcą z 4 golami a mimo wszytko nie dostawał szansy i takiego czasu, aby to wykorzystać. Zawodnicy którzy mieli decydować o losach tej drużyny mieli wyłącznie momenty, a to zdecydowanie za mało i nie wystarczyło.
Podsumowaniem tego może być fakt, że w tej rywalizacji wszystkich przyćmił Patryk Wronka, który decydował w kluczowych momentach spotkań.
Chyba najwięcej pretensji mogą mieć do siebie zawodnicy Unii Oświęcim, którzy zamiast dobić rywala u siebie w szóstym meczu, podali mu maskę z tlenem i przegrali też mecz numer siedem...
– Tak mogą mieć pretensje sami do siebie, bo mieli w meczu numer sześć bardziej klarowne sytuacje strzeleckie niż drużyna z Katowic. W tym dniu świetnie dysponowany Eliasson pomógł swojej drużynie, a biało-niebiescy nie potrafili znaleźć sposobu na szwedzkiego bramkarza. Strzał Moutreya z 50. minuty meczu z pierwszego uderzenia z okolic bulika był tego najlepszym przykładem. Dowodem, że jak idzie bramkarzowi, to potrafi wybronić strzał nawet głową i dowodem na bezsilność zawodników Unii, którzy mając tak dobrych zawodników w składzie w ostatnich dwóch meczach strzelili tylko 2 gole i stracili aż 6 goli, obnażając swoją najsłabszą stronę, czyli grę w defensywie.
W szóstym meczu stracili gole po szkolnych błędach obrońców, którzy mieli być motorem napędowym drużyny. To mówi wszystko.
GKS Tychy już po czterech meczach pokonał ECB Zagłębie Sosnowiec. Był tak dobry, czy Zagłębie spisało się tak słabo?
Na pewno GKS Tychy zagrało kapitalny hokej. Mają bardzo mocne trzy formacje w ataku, a i czwarta dokłada do tego swoją cegiełkę. Jest to drużyna najlepiej zbalansowana pomiędzy atakiem a obroną, a w defensywie obecnie gra najlepiej w lidze. Nie tylko obrońcy, ale cały zespół bardzo mądrze broni począwszy od najbardziej wysuniętego zawodnika z pola. To po prostu bardzo solidna drużyna. w której ciężko było doszukać się słabego elementu.
Żeby była jasność - nie uważam, że Sosnowiec zagrał słabo. Ta drużyna próbowała, kreowała grę walczyła z zaangażowaniem i grała twardy hokej.
Wygrała dyscyplina taktyczna, hokej bardziej poukładany oparty na indywidualnościach, których Tyszanie mają naprawdę bardzo dużo i na każdej pozycji.
Wydaje mi się, że w pewnych momentach zawodnicy z Sosnowca za bardzo koncentrowali się na brudnej grze i zabrakło im konsekwencji, a także cierpliwości. Ale w żadnym wypadku nie powiedziałbym, że drużyna z Sosnowca zagrała słabo.
Kto i dlaczego wygra finałową rywalizację? Ilu spotkań mogą spodziewać się kibice?
– Wydaje mi się, że opierając się wyłącznie na meczach półfinałowych to delikatnym faworytem jest drużyna z Tychów. Należy jednak pamiętać, że rywalizacja rozpoczyna się w „Satelicie” a mała hala „Spodka” potrafi czasami odlecieć. Więc nie skreślałbym drużyny z Katowic. Zresztą sytuacje, w których wychodzi się z rywalizacji 2:3 grając szósty mecz na terenie przeciwnika i kończąc rywalizację w 7 meczu u siebie to jest to sytuacja, która wzmacnia i buduje dodatkowo drużynę.
Gdzie tkwi siła GKS-u Katowice? A co jest największą bolączką GieKSy?
– To piąty finał z rzędu drużyny z Katowic, więc ciężko znaleźć jakąś słabszą stronę tej drużyny.
Siła to doświadczenie, indywidualności i szkielet drużyny, który ze sobą jest już od kilku lat. Kilku solidnych obcokrajowców, bardzo dobra młodzież to sposób na budowę drużyny, która kolejny raz gra w finale.
Mówi się, że GKS Tychy to najlepiej zbalansowany zespół naszej ligi? Jakie są jego silne, ale też te słabsze strony?
– Najmocniejszą stronę tej drużyny to umiejętność jej budowania. Tam każdy zawodnik ma określone zadanie i dopasowuje się go do systemu, który ma grać drużyna. Szeroka kadra daje możliwości roszad i uzupełnienia składu w przypadku kontuzji, ale też pobudza drużynę do większej wewnętrznej rywalizacji. Bardzo podoba mi się gra Tyszan w obronie. Każdy obrońca kapitalnie jeździ na łyżwach i jest świetnie wyszkolony technicznie. Do tego kapitalne ataki i indywidualności robią różnicę. Słabsze strony? Niuanse.
Komu przypadnie brązowy medal i dlaczego?
– Trudno wskazać. Wydaje mi się, że wygra drużyna, która szybciej się pozbiera po przegranej rywalizacji o finał. Drużyna, która będzie bardziej głodna tego brązowego medalu. Zarówno jeden, jak i drugi zespół nie spełnił planu minimum i ten brąz będzie czymś na otarcie łez. Dla drużyny z Sosnowca mimo wszystko ten brąz będzie pewnym sukcesem.
Czy rywalizacja o trzecie miejsce w takim formacie – do dwóch zwycięstw niesie za sobą jakikolwiek prestiż?
– Oczywiście przecież mówimy o wygranym małym finale. Aczkolwiek uważam, że powinna być to rywalizacja do czterech wygranych spotkań. Dlaczego mielibyśmy pozbawić kibiców kolejnych emocji? I możliwości promocji hokeja w Polsce.
Co zrobić, by tę rywalizację uatrakcyjnić, bo jest coraz więcej głosów, że w poważnych ligach o brąz się nie gra.
– Nam daleko jeszcze do poważnych lig europejskich. Pamiętajmy, że w tych drużynach jest wielu reprezentantów Polski dla których ta rywalizacja jest przedłużeniem sezonu.
Transmisje telewizyjne w otwartym kanale to jedyne rozwiązanie, które uatrakcyjni walkę o brąz. Wsparcie i nagroda finansowa od związku czy prywatnego sponsora też mogłaby być pomocna.
Czytaj także:
- Nie żyje człowiek, którego znał każdy kibic Unii Oświęcim. Miał 73 lata
- Reprezentacja Polski będzie w darmowej TV! "Domagali się tego". Porażka Polsatu
- Inauguracyjny sparing za nami. Gospodarze pokazali klasę!
- Oto ceny biletów i karnetów na mecze Unii. Są rabaty dla wiernych kibiców
- Bryk: Nic nie odda treningu hokejowego. Wszyscy cieszymy się jak małe dzieci

Komentarze
Lista komentarzy
dzidzio
Te typowanie miało sens gdyby po rywalizacji pokazano kto wykazał się najlepszym nosem a nie że ktoś będzie sobie zapisywał na karteczce i potem samodzielnie to weryfikował.
dzidzio
pardon miało być w temacie o typach ekspertów.