W najciekawiej zapowiadającym się meczu 31. kolejki TAURON Hokej Ligi Unia Oświęcim pewnie pokonała na własnym lodzie GKS Tychy 5:2. W całym meczu nie zabrakło twardych starć i efektownych akcji.
O tym, że konfrontacje oświęcimian z tyszanami są naznaczone sporym ciężarem gatunkowym wiedzą już wszyscy. W piątkowy wieczór nie było inaczej. To była prawdziwa bitwa, w której trzeszczały bandy, a po twardym starciu Michała Kusaka z Juuso Wallim trzeba było wymienić mocowanie pleksiglasowej szyby. Z tego właśnie powodu 50 sekund pierwszej odsłony zostało dograne po obowiązkowym czyszczeniu lodu. Gospodarze w przekroju całego spotkania zaprezentowali więcej hokejowych konkretów i wygrali zasłużenie.
W krajobraz hokejowej bitwy wpisała się też akcja Teddy Bear Toss, którą oświęcimski klub zorganizował ze Stowarzyszeniem Pozytywni. Nie zabrakło też aukcji charytatywnych, z których dochód zostanie przeznaczony na leczenie Oskara Osiadłego.
Bez kilku ważnych ogniw
W ekipie GKS-u Tychy zadebiutował dziś czeski obrońca Lukáš Kovář, który zajął miejsce Olliego Kaskinena.
Z kolei sztab szkoleniowy biało-niebieskich nie mógł skorzystać z usług Aleksiego Mäkeli, Romana Ráca i Samuela Petráša. Fiński defensor wyjechał do Finlandii, by uczestniczyć w narodzinach dziecka, a duet Słowaków zmaga się z urazami. W starciu z tyszanami zagrał Jakub Kubeš, a Kacper Prokopiak został przesunięty przez Róberta Kalábera do czwartego ataku. Był to skuteczny manewr, bo 19-letni zawodnik wpisał się na listę strzelców i uruchomił lawinę pluszaków.
Gol gości i pluszowe trafienie młodziana!
Spotkanie lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy byli aktywniejsi i wykreowali sobie więcej okazji. Sęk w tym, że nie zdołali ich wykorzystać. Tomáša Fučíka nie pokonali Mika Partanen, Erik Ahopelto oraz Daniel Olsson Trkulja.
Gdy wydawało się, że podopieczni Róbert Kaláber wkrótce rozwiążą worek z bramkami, do siatki trafili tyszanie. Mark Viitanen twardo zaatakował pod bandą Reece’a Scarletta, odebrał mu krążek i zagrał do Filipa Komorskiego, który pewnym uderzeniem pod poprzeczkę zaskoczył Linusa Lundina.
Biało-niebiescy wyrównali po przerwie, a na listę strzelców wpisał się Kacper Prokopiak. 19-letni obrońca, który z konieczności zagrał w linii ataku, z najbliższej odległości poprawił uderzenie Maksymiliana Mościckiego. Taflę pokryły pluszowe misie.
Później oświęcimianie dwukrotnie grali w przewadze, w tym przez 41 sekund w podwójnej, ale golkiper mistrzów Polski nie dał się pokonać.
W myśl znanej reguły. Błyskawiczna odpowiedź
Podczas trzeciego power playu Fučík skapitulował. Ołeksandr Persunko uderzył z prawego bulika, a czający się przed bramką Nick Moutrey zmienił trajektorię lotu krążka. Oświęcimscy kibice oszaleli ze szczęścia.
Tyszanie w całym meczu w przewadze zagrali tylko raz i zamienili ją na gola. Na początku ostatniej części gry na listę strzelców wpisał się Alan Łyszczarczyk, który popisał się kąśliwym uderzeniem z nadgarstka.
Nie minęło pół minuty, a gospodarze odzyskali prowadzenie. Daniel Olsson Trkulja próbował zagrać krążek przed bramkę do Nicka Moutreya, ale guma odbiła się od ofiarnie interweniującego Mateusza Bryka i wpadła do siatki. Komplet miejscowej publiczności znów miał spore powody do radości.
Kluczowa dla losów spotkania okazała się 49. minuta. Wówczas w zamieszaniu podbramkowym najsprytniej zachował się Roman Diukow i zdobył czwartego gola. Białoruski defensor energicznie wjechał przed bramkę i uderzeniem z bekhendu zaskoczył tyskiego golkipera.
Dwie minuty później pieczęć na zwycięstwie postawił Erik Ahopelto, który w sytuacji sam na sam z Tomášem Fučíkiem trafił pod poprzeczkę.
KS Unia Oświęcim - GKS Tychy 5:2 (0:1, 2:0, 3:1)
0:1 Filip Komorski - Mark Viitanen (11:30),
1:1 Kacper Prokopiak - Maksymilian Mościcki, Jakub Kubeš (21:28),
2:1 Nick Moutrey - Ołeksandr Peresunko, Joe Morrow (34:56, 5/4),
2:2 Alan Łyszczarczyk - Filip Komorski, Mark Viitanen (41:31, 5/4),
3:2 Daniel Olsson Trkulja - Ołeksandr Peresunko (41:56),
4:2 Roman Diukow - Mika Partanen, Erik Ahopelto (48:31),
5:2 Erik Ahopelto (50:29).
Sędziowali: Paweł Breske, Marcin Polak (główny) - Michał Gerne, Sławomir Szachniewicz (liniowi).
Minuty karne: 4-8.
Strzały: 28-27.
Widzów: 3500.
Unia Oświęcim: L. Lundin (2) - A. Söderberg, J. Morrow; N. Moutrey, D. Olsson Trkulja, O. Peresunko - R. Scarlett (2), R. Diukow; M. Partanen, V. Heikkinen, E. Ahopelto - B. Florczak, J. Kubeš; M. Kasperlík, R. Galant, M. Kusak - M. Mościcki, L. Matthews; Ł. Krzemień, K. Prokopiak, A. Prusak.
Trener: Róbert Kaláber
GKS Tychy: T. Fučík (2) - O. Bizacki, V. Kakkonen; J. Kerkkänen, H. Kuru, R. Heljanko - O. Viinikainen, M. Bryk; A. Łyszczarczyk, D. Paś, H. Knuutinen (2) - L. Kovář (2), B. Pociecha; M. Viitanen, F. Komorski, B. Jeziorski - J. Walli (2); M. Ubowski, R. Drabik, S. Kucharski, M. Gościński.
Trener: Pekka Tirkkonen.
Czytaj także: