Hokej.net Logo
KWI
24
KWI
25
KWI
29

Frölunda Göteborg wygrała Hokejową Ligę Mistrzów

Frölunda Göteborg wygrała Hokejową Ligę Mistrzów

Koszmar sprzed roku się nie powtórzył. Frölunda Göteborg tym razem obroniła swoją przewagę w finale i wygrała Hokejową Ligę Mistrzów w sezonie 2015-16.

Finał Hokejowej Ligi Mistrzów pomiędzy KärpätOulu, a FrölundąGöteborgbyć może w żadnym z tych miast nie budził emocji aż takich, jakie budziłby występ obu zespołów w finale rozgrywek ligowych we własnym kraju, ale na trybunach w Oulu pojawił się dziś komplet widzów, a gdy już mecz się rozpoczął żaden z zespołów nie zamierzał się oszczędzać i na ten jeden wieczór o swoich ligach zawodnicy zapomnieli, a ich jedynym celem był puchar europejski.

Dość długo jednak mecz w pierwszej tercji był chaotyczny. Było dużo twardej walki, ale niewiele groźnych akcji pod bramkami, w których stali Sami Aittokallio i Lars Johansson. Pierwszy cios zadali goście ze Szwecji w 17. minucie. Wtedy właśnie przed bramką Aittokallio ustawił się najskuteczniejszy gracz Ligi Mistrzów Ryan Lasch, a strzał z dystansu oddał Oscar Fantenberg. Amerykanin tuż przed Aittokallio zmienił tor lotu krążka i dał prowadzenie "Indianom". Lasch nie bał się ustawić "pod strzał", mimo że przed finałowym meczem narzekał nieco na uraz stopy, którego doznał w sobotnim meczu ligowym z Skellefteå AIK. Dziś gol filigranowego skrzydłowego rozpoczął strzelanie, a już 83 sekundy później zrobiło się 2:0.

Tym razem w roli głównej wystąpił drugi najskuteczniejszy zawodnik drużyny Rogera Rönnberga w Hokejowej Lidze Mistrzów Spencer Abbott. W 18. minucie Kanadyjczyk, który kiedyś rozegrał jeden mecz w NHL w Toronto Maple Leafs przytomnie znalazł się pod bramką i dobił krążek po strzale z dystansu Henrika Tömmernesa, dając swojej drużynie prowadzenie 2:0. Dobitka Abbotta pewnie nie dałaby gola, ale po jego zagraniu krążek trafił w łyżwę nieszczęśliwie interweniującego obrońcy Kärpät Janiego Hakanpää i wpadł do bramki.

W tym momencie sytuacja zrobiła się teoretycznie bardzo dobra dla szwedzkiej ekipy, ale jej zawodnikom mógł stanąć przed oczami ubiegłoroczny finał z Luleå HF, gdy prowadzili 2:0, by przegrać 2:4. Frölunda trenera Rönnberga ciągle nie pozbyła się etykietki drużyny, która nie potrafi "dobijać" rannych rywali, ale przed finałem gracze z Göteborga i ich trener dużo mówili o tym, jak bardzo przeżyli ubiegłoroczną porażkę finałową i jasne było, że zrobią wszystko, by taka sama sytuacja tym razem się nie powtórzyła.

W drugiej tercji dobijania rywala nie było, ale przyjezdni grali bardzo konsekwentnie w obronie i umiejętnie rozbijali ataki rywali. Frölunda ustawiła się raczej na kontry, co jest dla niej stylem dość nietypowym. Kontry w drugiej części spotkania nie przyniosły efektu bramkowego, ale tak długo jak wicelider szwedzkiej ekstraklasy nie tracił goli nie miało to większego znaczenia. W końcówce drugiej odsłony karę za atak wysoko uniesionym kijem otrzymał napastnik gospodarzy Ivan Huml, a Frölunda mogła po raz pierwszy w tym spotkaniu zaprezentować jeden ze swoich głównych atutów - grę w przewadze. Ekipa Kärpät jednak słynie ze świetnego bronienia osłabień i ani przez ostatnie 30 sekund drugiej odsłony, ani przez pierwsze 90 trzeciej tercji szwedzkiej drużynie nie udało się podwyższyć na 3:0.

I tak jednak była coraz bliżej zdobycia trofeum. Jeszcze w przerwie po drugiej tercji gracz Kärpät Mika Pyörälä wydawał się robić dobrą minę do złej gry, gdy zapewniał, że jest spokojny o odrobienie strat w ostatnich 20 minutach. - 2:0 to w meczu hokejowym właściwie nic. Jestem pewien, że nam się uda - mówił schodząc do szatni. Szwedzka ekipa pomogła miejscowym w odrobieniu części strat, bo w krótkim odstępie czasu na ławkę kar trafiali kolejno gracze Frölundy: Artturi Lehkonen i Anton Axelsson. Tę drugą przewagę dość szczęśliwie podopieczni Lauriego Marjamäkiego wykorzystali. Keränen zjeżdżając z prawego skrzydła chciał zagrać pod bramkę, a krążek odbił się od interweniującego Christoffera Perssona i wpadł do bramki Johanssona wprawiając w znakomity nastrój kibiców na trybunach.

Przy wyniku 1:2 fani dopingowali ekipę Kärpät w jej poszukiwaniu gola wyrównującego, a pod bramką Frölundy było coraz groźniej. Teraz to Kärpät grały w klasycznym stylu swoich dzisiejszych rywali - z agresywnym forecheckingiem w tercji ataku i częstym wrzucaniem krążka przed bramkę. Kolejne minuty jednak mijały, a gola wyrównującego nie było. Nadzieje Finów na doprowadzenie do dogrywki z każdą chwilą coraz bardziej gasły. Nie pomogło wycofanie z bramki Aittokallio, przerwa na żądanie dla trenera ani desperacki szturm w ostatnich sekundach. W hali w Oulu wybrzmiała końcowa syrena i tym razem to Frölunda Göteborg wygrała Hokejową Ligę Mistrzów.

Koszmar sprzed roku się więc nie powtórzył. Tym razem ekipa Rönnberga dotrwała z korzystnym wynikiem do samego końca. Po meczu Ryan Lasch odebrał nagrodę MVP całych rozgrywek. Amerykanin został też ich najskuteczniejszym graczem z 16 punktami. Sam powiedział jednak, że nie ma to dla niego większego znaczenia. - To w ogóle nie jest dla mnie ważne. Ważniejsze, że wygraliśmy całe rozgrywki. Zawsze lepiej wygrać z drużyną niż zostać MVP - tłumaczył bohater sezonu. - To wszystko jest trochę szalone. Modliłem się do Boga o to zwycięstwo i jak widać to pomogło.

TrenerRönnberg z kolei cieszył się ze stylu, w jakim jego zespół osiągnął sukces. Frölunda wreszcie była dojrzałym zespołem, który potrafił utrzymać przewagę w trudnym meczu. - Czujemy się fantastycznie. W tej drużynie jest niewiarygodny duch zespołu - ocenił chwilę po meczu. - Odwaliliśmy kawał dobrej roboty i pokazaliśmy nową twarzFrölundy - drużyny inteligentnej i wyrachowanej.

Kärpät Oulu - Frölunda Göteborg 1:2 (0:2, 0:0, 1:0)

0:1 Lasch - Fantenberg - Larsson 16:20

0:2 Abbott - Tömmernes - Sundström 17:43

1:2 Keränen - Suoranta - Masuhr 47:00 (w przewadze)

Strzały: 19-23.

Minuty kar: 2-8.

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe