Hokej.net Logo
KWI
24
KWI
25
KWI
29

"To będzie kluczowe". Doświadczony reprezentant Polski ujawnia plan na MŚ

Filip Komorsk, napastnik reprezentacji Polski (fot. Kinga Bednarczyk)
Filip Komorsk, napastnik reprezentacji Polski (fot. Kinga Bednarczyk)

Reprezentacja Polski przegrała ze Słowenią 2:3 w piątkowym meczu towarzyskim rozegranym w Tychach. Spotkanie było jednym z etapów przygotowań do zbliżających się IIHF Mistrzostw Świata Dywizji IA w Sosnowcu. Mecz podsumowaliśmy z Filipem Komorskim, który zwrócił uwagę m.in. na charakter przygotowań, elementy wymagające poprawy oraz rolę kibiców w nadchodzącym turnieju.

Hokej.Net: – To był kolejny mecz kontrolny w trakcie zgrupowania reprezentacji. Na jakim etapie są obecnie przygotowania do mistrzostw świata?

Filip Komorski: – Przede wszystkim to jest sparing i materiał do analizy dla trenerów, żeby zobaczyć, w jakim jesteśmy miejscu. Przyjechało 28 zawodników z różnych klubów, którzy pełnią różne role w swoich zespołach, więc teraz przed sztabem jest naprawdę dużo pracy, żeby to wszystko połączyć i stworzyć dobrze funkcjonującą drużynę. Dla nas, zawodników z Tychów, jest to może trochę łatwiejsze, bo znamy ten system i założenia taktyczne trenera Tirkkonena, ale i tak trzeba to wszystko odpowiednio poukładać, szczególnie jeśli chodzi o nowe zestawienia w ataku. To jest przede wszystkim mecz do analizy.

– Mimo porażki mieliście przewagę w strzałach i szczególnie w trzeciej tercji stworzyliście sporo okazji. Jak oceniasz to spotkanie?

– Chcieliśmy wygrać, bo graliśmy z przeciwnikiem z wyższej dywizji, z elity. Widać było, że to są zawodnicy, którzy na co dzień występują w bardzo dobrych ligach i są świetnie wyszkoleni. Mimo to uważam, że mecz był wyrównany. Początek mieliśmy trochę niemrawy, ale z każdą minutą pierwszej tercji się rozkręcaliśmy. Później stworzyliśmy sobie sporo sytuacji, szczególnie w trzeciej tercji, gdzie momentami dominowaliśmy. Niestety, tak to w hokeju bywa - jedna bramka padła trochę przypadkowo, druga po sprytnym zagraniu zza linii bramkowej. Zabrakło nam trochę skuteczności, ale było też sporo pozytywnych rzeczy.

– Wcześniej wspomniałeś o tym meczu w kontekście materiału do analizy. Które elementy wymagają największej poprawy?

– Można wchodzić w bardzo duże detale, ale na pewno musimy poprawić grę w przewadze. Mieliśmy dwie okazje i nie stworzyliśmy z nich wielu groźnych sytuacji, a na mistrzostwach świata to będzie kluczowe. Te formacje specjalne mogą decydować o wynikach, szczególnie w meczach, które będą dla nas najważniejsze, czy to z Kazachstanem, Francją, Ukrainą. Do tego dochodzi automatyzacja gry – musimy wiedzieć, gdzie jest partner na lodzie, nawet bez patrzenia. Nie ma czasu na zastanawianie się, to musi działać instynktownie. To jest proces, nad którym trenerzy będą z nami pracować w najbliższych dniach. Na plus na pewno gra w osłabieniu, było dużo poświęcenia, blokowaliśmy strzały, a Tomek kilka razy bardzo nam pomógł.

– Przed wami jeszcze dwa sparingi, a później mistrzostwa świata. Jakie jest nastawienie drużyny przed tym turniejem?

– Na pewno bojowe, bo każdy chce zagrać u siebie, przy swoich kibicach. Liczymy, że hala w Sosnowcu będzie wypełniona po brzegi i to będzie nasz dodatkowy zawodnik. W tym widzimy naszą szansę – nawet przeciwko silniejszym i bardziej doświadczonym rywalom. Kibice mogą dodać nam skrzydeł, sprawić, że ten krążek będzie się do nas lepiej odbijał i że wszystko będzie trochę bardziej „po naszej stronie”. Wiadomo, że jesteśmy w trakcie zmiany pokoleniowej, wielu zawodników jest nowych w tej kadrze. Ci, którzy wcześniej wywalczyli awans do elity, robili to przez kilka lat, to był proces. Teraz mamy nowe pokolenie i wierzę, że ten proces może przebiegać szybciej, ale każdy turniej to nowa historia. Nie ma co pompować balonika, tylko trzeba robić swoje i iść krok po kroku.

Rozmawiał: Wojciech Piech.

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe