"To będzie kluczowe". Doświadczony reprezentant Polski ujawnia plan na MŚ
Reprezentacja Polski przegrała ze Słowenią 2:3 w piątkowym meczu towarzyskim rozegranym w Tychach. Spotkanie było jednym z etapów przygotowań do zbliżających się IIHF Mistrzostw Świata Dywizji IA w Sosnowcu. Mecz podsumowaliśmy z Filipem Komorskim, który zwrócił uwagę m.in. na charakter przygotowań, elementy wymagające poprawy oraz rolę kibiców w nadchodzącym turnieju.
Hokej.Net: – To był kolejny mecz kontrolny w trakcie zgrupowania reprezentacji. Na jakim etapie są obecnie przygotowania do mistrzostw świata?
Filip Komorski: – Przede wszystkim to jest sparing i materiał do analizy dla trenerów, żeby zobaczyć, w jakim jesteśmy miejscu. Przyjechało 28 zawodników z różnych klubów, którzy pełnią różne role w swoich zespołach, więc teraz przed sztabem jest naprawdę dużo pracy, żeby to wszystko połączyć i stworzyć dobrze funkcjonującą drużynę. Dla nas, zawodników z Tychów, jest to może trochę łatwiejsze, bo znamy ten system i założenia taktyczne trenera Tirkkonena, ale i tak trzeba to wszystko odpowiednio poukładać, szczególnie jeśli chodzi o nowe zestawienia w ataku. To jest przede wszystkim mecz do analizy.
– Mimo porażki mieliście przewagę w strzałach i szczególnie w trzeciej tercji stworzyliście sporo okazji. Jak oceniasz to spotkanie?
– Chcieliśmy wygrać, bo graliśmy z przeciwnikiem z wyższej dywizji, z elity. Widać było, że to są zawodnicy, którzy na co dzień występują w bardzo dobrych ligach i są świetnie wyszkoleni. Mimo to uważam, że mecz był wyrównany. Początek mieliśmy trochę niemrawy, ale z każdą minutą pierwszej tercji się rozkręcaliśmy. Później stworzyliśmy sobie sporo sytuacji, szczególnie w trzeciej tercji, gdzie momentami dominowaliśmy. Niestety, tak to w hokeju bywa - jedna bramka padła trochę przypadkowo, druga po sprytnym zagraniu zza linii bramkowej. Zabrakło nam trochę skuteczności, ale było też sporo pozytywnych rzeczy.
– Wcześniej wspomniałeś o tym meczu w kontekście materiału do analizy. Które elementy wymagają największej poprawy?
– Można wchodzić w bardzo duże detale, ale na pewno musimy poprawić grę w przewadze. Mieliśmy dwie okazje i nie stworzyliśmy z nich wielu groźnych sytuacji, a na mistrzostwach świata to będzie kluczowe. Te formacje specjalne mogą decydować o wynikach, szczególnie w meczach, które będą dla nas najważniejsze, czy to z Kazachstanem, Francją, Ukrainą. Do tego dochodzi automatyzacja gry – musimy wiedzieć, gdzie jest partner na lodzie, nawet bez patrzenia. Nie ma czasu na zastanawianie się, to musi działać instynktownie. To jest proces, nad którym trenerzy będą z nami pracować w najbliższych dniach. Na plus na pewno gra w osłabieniu, było dużo poświęcenia, blokowaliśmy strzały, a Tomek kilka razy bardzo nam pomógł.
– Przed wami jeszcze dwa sparingi, a później mistrzostwa świata. Jakie jest nastawienie drużyny przed tym turniejem?
– Na pewno bojowe, bo każdy chce zagrać u siebie, przy swoich kibicach. Liczymy, że hala w Sosnowcu będzie wypełniona po brzegi i to będzie nasz dodatkowy zawodnik. W tym widzimy naszą szansę – nawet przeciwko silniejszym i bardziej doświadczonym rywalom. Kibice mogą dodać nam skrzydeł, sprawić, że ten krążek będzie się do nas lepiej odbijał i że wszystko będzie trochę bardziej „po naszej stronie”. Wiadomo, że jesteśmy w trakcie zmiany pokoleniowej, wielu zawodników jest nowych w tej kadrze. Ci, którzy wcześniej wywalczyli awans do elity, robili to przez kilka lat, to był proces. Teraz mamy nowe pokolenie i wierzę, że ten proces może przebiegać szybciej, ale każdy turniej to nowa historia. Nie ma co pompować balonika, tylko trzeba robić swoje i iść krok po kroku.
Rozmawiał: Wojciech Piech.
Czytaj także:

Komentarze