Goście triumfowali w rozegranych we wtorek pierwszych meczach półfinałowych Hokejowej Ligi Mistrzów. Błysnął supertalent, o którym ostatnio bardzo dużo się mówi, a dzisiejsze spotkania przybliżyły szwedzki finał rozgrywek.
Frölunda Göteborg zrobiła duży krok w kierunku swojego 6. w historii finału HLM, wygrywając dziś pierwsze spotkanie wewnątrzszwedzkiego półfinału z Brynäs Gävle 2:0 na wyjeździe. Goście oba gole strzelili w przewagach, a tego, który okazał się być zwycięskim, zdobył 18-letni wielki talent Ivar Stenberg. Młody gracz rozgrywał pierwszy mecz od tygodnia, gdy wraz z kolegami z reprezentacji Szwecji zdobył tytuł mistrza świata juniorów. Stenberg, który jest typowany do wyboru w pierwszej "trójce" tegorocznego draftu, w finałowym spotkaniu z Czechami strzelił gola i zaliczył 2 asysty. Dziś drugiego gola dla Frölundy dołożył w trzeciej tercji Max Friberg, a bramkarz Lars Johansson zachował "czyste konto". Koledzy z pola wydatnie mu w tym pomogli, bo dopuścili gospodarzy do oddania tylko 17 celnych strzałów. Frölunda jest najbardziej utytułowanym klubem w historii Hokejowej Ligi Mistrzów. Wygrała te rozgrywki 4 razy. Żaden inny klub nie triumfował częściej niż raz.
Brynäs Gävle - Frölunda Göteborg 0:2 (0:1, 0:0, 0:1)
0:1 Stenberg - Högberg - Lindholm 10:32 (w przewadze)
0:2 Friberg - Innala - Tömmernes 49:32 (w przewadze)
Strzały: 17-28.
Minuty kar: 6-12.
Bliżej finału jest także mistrz Szwecji Luleå HF, który dziś w swoim pierwszym meczu półfinałowym pokonał 3:2 pogrążony w kryzysie szwajcarski EV Zug. Zwycięskiego gola i asystę zaliczył dla gości Kanadyjczyk Ben Tardif, 20-letni Isac Hedqvist zdobył w drugiej tercji ważną bramkę w osłabieniu, zgodnie z przepisami Hokejowej Ligi Mistrzów "wypuszczając" dzięki temu z ławki kar swojego klubowego kolegę Oscara Engsunda, a trafił także Fin Heikki Liedes. Drużyna EV Zug w tym roku kalendarzowym ponosi same porażki. Przegrała już 6. mecz z rzędu. Niedawno na treningu zespół odwiedzili kibice. Nie było znanej ze stadionów piłkarskich "rozmowy wychowawczej", ale fani wywiesili transparent z napisem "Pokażcie zaangażowanie, chęć i emocje". Podopieczni Michaela Linigera za tydzień w rewanżu na wyjeździe będą jednak musieli odrabiać straty. Mogą mieć nadzieję, że ich podróż na północ Szwecji przebiegnie spokojniej niż ich rywali na dzisiejszy mecz. Drużyna Luleå HF przyleciała bowiem do Szwajcarii... bez kijów, które zaginęły podczas przesiadki na lotnisku w Kopenhadze. Wczoraj szwedzki zespół trenował z kijami pożyczonymi od swoich rywali, dziś zagrał nowymi, które klub musiał kupić w Szwajcarii. Działacze LHF poinformowali, że drużyna nie leciała wyczarterowanym samolotem, bo jego koszt wyniósłby ok. miliona koron (prawie 400 tys. złotych), a Hokejowa Liga Mistrzów już i tak jest dla klubu imprezą deficytową.
EV Zug - Luleå HF 2:3 (0:1, 1:2, 1:0)
0:1 Liedes - Tardif - Eriksson 18:26
1:1 Kovář - Riva - Hofmann 30:09 (w przewadze)
1:2 Hedqvist 32:12 (w osłabieniu)
1:3 Tardif - Sellgren 35:23
2:3 Tatar - Kubalík - Sklenička 47:08 (w przewadze)
Strzały: 18-35.
Minuty kar: 8-8.
Mecze rewanżowe zostaną rozegrane 20 stycznia.
Czytaj także: