KH Energa Toruń odniosła się do listu otwartego TH Unii Oświęcim dotyczącego poziomu sędziowania w ćwierćfinałowej serii play-off. Władze "Stalowych Pierników" podkreśliły, że kontrowersje są naturalną częścią hokeja, ale publiczne wyliczanie błędów arbitrów w trakcie rywalizacji nie służy ani sportowi, ani atmosferze wokół ligi.
W opublikowanym oświadczeniu toruński klub zaznaczył, że również mógłby wskazać wiele sytuacji z tej serii, które z jego perspektywy budziły wątpliwości sędziowskie.
Klub z Torunia zaznaczył, że poziom sędziowania nie jest idealny, jednak twierdzi, że taka debata powinna odbywać się w ramach struktur ligi i związku, a w mediach.
W związku z upublicznionym przez TH Unię Oświęcim listem otwartym dotyczącym poziomu sędziowania w serii ćwierćfinałowej play-off pomiędzy naszymi drużynami czujemy się zobowiązani odnieść do przedstawionej narracji.
Na wstępie chcemy podkreślić rzecz fundamentalną: hokej na lodzie jest sportem twardym i dynamicznym, a w tak intensywnej rywalizacji jak play-off nie sposób uniknąć kontrowersji czy sytuacji interpretacyjnych. Dotyczy to każdej serii, każdego sezonu i każdej drużyny.
Jednocześnie warto zauważyć, że gdybyśmy chcieli podążyć drogą zaproponowaną przez naszych rywali, również moglibyśmy przygotować długą listę sytuacji z tej serii, w których decyzje sędziowskie budziły poważne wątpliwości z perspektywy KH Energi Toruń. Nie uważamy jednak, aby prowadzenie publicznej licytacji na błędy arbitrów – zwłaszcza w trakcie trwającej serii play-off – było drogą służącą sportowi. Dlatego nie zamierzamy tworzyć szczegółowych zestawień ani medialnych kompilacji wideo.
Warto jednak zauważyć, że również w tej serii nie brakowało sytuacji, które mogły być interpretowane na niekorzyść naszej drużyny, takich jak m.in.: atak bez krążka oraz uderzenie kijem (cross-check) w okolice głowy, który nie spotkał się z reakcją sędziów, rzucenie naszego zawodnika na bandę ukarane jedynie karą dwóch minut, mimo że sytuacja mogła kwalifikować się na karę wyższą, atak i prowokacje po gwizdku pozostawione bez reakcji arbitrów, ataki na naszego bramkarza w polu bramkowym bez konsekwencji dla zawodnika drużyny przeciwnej, podcięcie naszego zawodnika pod bramką, którego sędziowie nie zauważyli mimo dogodnej pozycji, zaczepianie kijem w czerwonej strefie, które w jednej sytuacji nie zostało odgwizdane, a w innej podobnej zostało ukarane – co pokazuje, że w tej serii interpretacje bywały niejednolite, dwie bardzo podobne sytuacje bójek, które zakończyły się zupełnie inną interpretacją kar przez arbitrów. Lista takich zdarzeń mogłaby być dłuższa. Nie widzimy jednak sensu w publicznym montowaniu materiałów wideo i prowadzeniu medialnego konkursu na liczbę błędów sędziowskich.
Chcemy także podkreślić, że nie zgadzamy się z próbą budowania wizerunku naszej drużyny poprzez selektywny dobór sytuacji sugerujących rzekomą brutalność gry. Hokej jest sportem kontaktowym, a emocje w fazie play-off są naturalnym elementem rywalizacji. Tym bardziej warto unikać narracji, które w oparciu o pojedyncze, wyrwane z kontekstu fragmenty próbują tworzyć uproszczony obraz całej serii.
Jednocześnie chcemy jasno powiedzieć: nie twierdzimy, że poziom sędziowania w polskim hokeju jest idealny. Uważamy, że dyskusja o jego poprawie jest potrzebna. Powinna jednak odbywać się w sposób odpowiedzialny, w ramach struktur ligi i związku, a nie w formie medialnej eskalacji w trakcie trwającej rywalizacji sportowej.
Play-off to moment, w którym emocje są największe, ale to właśnie wtedy szczególnie ważne jest zachowanie sportowej równowagi i koncentracji na tym, co najważniejsze – rywalizacji na lodzie. Dlatego pozostajemy skupieni na walce sportowej i przygotowaniu do kolejnych spotkań serii. Szanujemy naszego rywala z Oświęcimia i wierzymy, że o wyniku tej rywalizacji zadecyduje sportowa postawa zawodników na lodzie, a nie medialna rywalizacja na listy otwarte czy kompilacje sędziowskich pomyłek.
Bo play-off wygrywa się charakterem, sportową postawą, grą i drużyną – nie montażem klipów.
Czytaj także: