Hokej.net Logo

Matczak: Jak grać, to tylko z najlepszymi

Matczak: Jak grać, to tylko z najlepszymi

Hokeiści GKS-u Tychy rozegrali wczoraj swój pierwszy sparing. Ich rywalem był nie byle kto, bo mistrz Białorusi - Szachcior Soligorsk. Tyszanie przegrali 2:8, ale to spotkanie było dla nich cennym sprawdzianem.


Przy układaniu harmonogramu meczów sparingowych chcieliśmy zagrać z zespołami lepszymi od nas–nie ukrywa Wojciech Matczak, kierownik hokejowej sekcji spółki Tyski Sport.–Gdy pojawiła się możliwość konfrontacji z Białorusinami, to nie zastanawialiśmy się zbyt długo. Niedoskonałości zespołu najlepiej zauważyć w starciu z silnym rywalem, a takim niewątpliwie jest drużyna prowadzona przez Andrieja Gusowa.


Początkowo tyszanie mieli zmierzyć z Szachciorem tylko raz. - Jednak ekipa z Soligorska poprosiła nas o rozegranie kolejnego spotkania i przystaliśmy na to. Dziś o 17:00 będziemy mogli się zrewanżować (transmisja w MałopolskaTV)– wyjaśnia kierownik sekcji hokejowej.


Tyszanie dwukrotnie zagrają się także z jastrzębianami, a raz z beniaminkiem PHL Zagłębiem Sosnowiec.–Czeka nas także Memoriał Pavla Zabojnika w Zwoleniu. Początkowo, razem z nami, miało wystąpić w nim sześć drużyn. Niedawno organizatorzy przesłali nam informacje, że jeden z zespołów zrezygnował z udziału. Oznacza to, że zmierzymy się najprawdopodobniej z węgierską Sapą Fehérvár AV19, słowackimi Piesztanami oraz czeską Duklą Igława. Wkrótce powinniśmy otrzymać od organizatorów szczegółowy terminarz tego turnieju – opowiada Wojciech Matczak.


W kuluarach tyskiego klubu mówi się, że w drużynie przydałby się jeszcze jeden defensor.

Nie mówimy "nie", ale musi być to zawodnik, który będzie realnym wzmocnieniem, a nie tylko uzupełnieniem składu. Oczywiście musi on spełniać spełniać także kryterium finansowe – kończy kierownik hokejowej sekcji.

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe