Hokej.net Logo

Mecz jak dobry thriller. Fiński napastnik nie krył rozczarowania. "To nasza wina"

fot: Jarosław Fiedor
fot: Jarosław Fiedor

Comarch Cracovia nie znalazła sposobu na Unię Oświęcim w sezonie zasadniczym. Pasy w spotkaniu piątej rundy uległy biało-niebieskim 6:7 po dogrywce. – Nie wygraliśmy i to nasza wina – przyznał Henry Karjalainen, jeden z liderów ekipy spod Wawelu.

Starcie 37. kolejki TAURON Hokej Ligi, rozegrane w Oświęcimiu, miało wszystko, co kibice hokeja lubią najbardziej. Było sporo zwrotów akcji i padło aż 13 bramek.  

Po pierwszej odsłonie prowadzili podopieczni Krystiana Dziubińskiego 3:2, a w drugiej tercji cztery ciosy zadali biało-niebiescy, którzy trzy gole zdobyli podczas gry w przewadze. Karjalainen zwrócił uwagę, że tak częste kary całkowicie wybiły Cracovię z rytmu i uniemożliwiły grę ofensywną.

– Ciężko jest grać czterema zawodnikami cały czas. Mieliśmy chyba cztery albo pięć kar w drugiej tercji, a przeciwnik był cały czas przy krążku. Unia kontrolowała ten mecz, a my nie mogliśmy grać w ofensywie – zaznaczył 30-letni skrzydłowy, który minione dwa sezony spędził w Oświęcimiu.

W 59. minucie sztab szkoleniowy Cracovii chcąc odrobić dwubramową stratę zdecydował się na manewr z wycofaniem bramkarza. Do krążka dopadł Mika Partanen i uderzeniem do pustej bramki zdobył gola na 7:4. Ale sędziowie udali się na analizę wideo sytuacji faulu Reece’a Scarletta na Fabianie Kapicy. Finalnie Kanadyjczyk został ukarany pięcioma minutami za uderzanie oraz karą meczu za niesportowe zachowanie. Gol został anulowany, a krakowianie zagrali w przewadze i zdobyli dwie bramki, doprowadzając do dogrywki. Warto wspomnieć, że gola na 6:6 zdobył Henry Karjalainen.

Oczywiście, fajnie jest strzelić bramkę i to przeciwko takiej drużynie. Na dodatek, gdy jest to jedna z bramek, które w końcówce meczu dają wyrównanie – zaznaczył skrzydłowy Pasów, który zaliczył też dwie asysty.

Przez niemal trzy minuty dodatkowego czasu gry ekipa spod Wawelu również grała w przewadze, ale nie zdołała zamknąć tego spotkania na swoją korzyść. I zapłaciła za to najwyższą cenę. 

Mieliśmy strzelić bramkę w dogrywce i wygrać ten mecz. Nie wygraliśmy go i to jest nasza wina – ocenił krótko i nie szukał wymówek. 

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe