Zakończyła się najdłuższa do wczoraj trwająca seria zwycięstw w NHL. Obrońcy Pucharu Stanleya Tampa Bay Lightning musieli uznać wyższość swoich stanowych rywali w derbach Florydy w obecności 3 808 widzów na trybunach.
W Sunrise na Florydzie kibice w ograniczonej liczbie mogą wchodzić na mecze, więc Florida Panthers przed własną publicznością pokonali Lightning w derbowym spotkaniu 5:2, przerywając ich serię 6 zwycięstw. Jak często bywa w takich sytuacjach, szczególną motywację miało dwóch byłych graczy "Błyskawicy". Carter Verhaeghe i Brett Connolly strzelili swoim byłym kolegom po golu i przyczynili się do zwycięstwa "Panter". Verhaeghe, który we wrześniu sięgnął z Lightning po Puchar Stanleya, ale nie dostał oferty przedłużenia kontraktu, zdobył wczoraj szczególnie szczęśliwą bramkę, bo wstrzelił spod bandy krążek, który odbił się od łyżwy obrońcy rywali Erika Černáka i wpadł do siatki.
Szczęśliwy gol Cartera Verhaeghego
7 goli strzelonych w 11 meczach daje mu miano najlepszego strzelca Panthers. W zeszłym sezonie zasadniczym dla Lightning zdobył 9 bramek w 52 spotkaniach. Po golu i asyście zaliczyli wczoraj dla zwycięzców Aaron Ekblad i Alexander Wennberg, a trafił także Frank Vatrano. Podający Wennbergowi Jonathan Huberdeau jako pierwszy gracz w historii klubu uzbierał 300 asyst w NHL. Obie bramki gości z Tampy, wśród których zabrakło kontuzjowanego kapitana Stevena Stamkosa, zdobył Brayden Point. Mecz w Sunrise był nie tylko starciem rywali z jednego stanu, ale także spotkaniem na szczycie dywizji centralnej. Mimo porażki pozostają na nim Lightning, którzy zdobyli dotąd 19 punktów. Panthers mają o jedno "oczko" mniej i zajmują 2. pozycję, ale rozegrali także o jeden mecz mniej.
Sidney Crosby rozstrzygnął rzuty karne w Nowym Jorku. Kapitan Pittsburgh Penguins po serii krótkich zwodów trafił w decydującej rozgrywce jako jedyny i dał swojej drużynie wyjazdowe zwycięstwo 4:3 nad New York Islanders. Wcześniej przed porażką uratował "Pingwiny" golem strzelonym na 18 sekund przed końcem trzeciej tercji Jewgienij Małkin. Bryan Rust zdobył dla drużyny z Pittsburgha bramkę i zaliczył asystę, a Zach Aston-Reese wpisał się na listę strzelców w pierwszym występie w tym sezonie. Penguins wygrali w tym sezonie wszystkie 3 serie rzutów karnych, ale fakt, że do nich dochodzi jest w pewnym sensie ich przekleństwem, bo właśnie dlatego w tabeli dywizji wschodniej są za zajmującymi 4. miejsce Islanders. Obie drużyny mają po 13 punktów, ale "Wyspiarze", choć mają mniej zwycięstw ogółem, to wszystkie odnieśli w regulaminowym czasie i to daje im wyższe miejsce. Od wprowadzenia w 2005 roku serii rzutów karnych do NHL Pittsburgh Penguins wygrali ich najwięcej, bo 83. Do wczoraj w tej statystyce przewodzili wspólnie z Islanders, którzy mają 82 zwycięstwa.
Zwycięski rzut karny Sidneya Crosby'ego
Columbus Blue Jackets na wyjeździe pokonali Chicago Blackhawks 6:5. Dwa razy na listę strzelców w zwycięskim zespole wpisał się Jack Roslovic, Cam Atkinson został wybrany pierwszą gwiazdą spotkania dzięki golowi i 3 asystom, Michael Del Zotto i Kevin Stenlund zaliczyli po bramce i asyście, a do siatki trafił też Boone Jenner. Goście do 58. minuty przegrywali 4:5, ale gole Del Zotto i Stenlunda odwróciły losy spotkania. Pozyskany w styczniu z Winnipeg Jets razem z Patrikiem Laine za Pierre-Luca Duboisa Roslovic punktował w szóstym meczu z rzędu. Strzelił w tym czasie 4 gole i zaliczył 5 asyst. Laine rozegrał tym razem cały mecz po tym, jak w poniedziałek od 34. minuty meczu siedział na ławce za niewłaściwy sposób odzywania się do jednego z asystentów trenera. Drużyna z Columbus ma 17 punktów i zajmuje 3. miejsce w dywizji centralnej. Blackhawks zakończyli serię 3 zwycięstw i z 16 "oczkami" są w tej samej grupie na 5. pozycji.
Przełamał się zespół Nashville Predators, który przerwał serię 3 porażek pokonując 3:2 outsidera dywizji centralnej Detroit Red Wings. O zwycięstwie "Drapieżników" przesądził golem strzelonym dokładnie na 60 sekund przed końcem meczu obrońca Dante Fabbro. To jego pierwsze zwycięskie trafienie w NHL. Pozostałe bramki dla zwycięzców zdobyli: Ryan Ellis i Matt Duchene, a stojący w bramce Pekka Rinne obronił 24 strzały. Obie drużyny, które mierzyły się ze sobą po raz 100. w historii w sezonach zasadniczych (60 zwycięstw Red Wings, 36 Predators i 4 remisy), zajmują dwa ostatnie miejsca w swojej dywizji. Predators z 12 punktami wyprzedzają mających 8 punktów Red Wings, którzy przegrali 10 z ostatnich 11 meczów.
W całej NHL gorszy dorobek od "Czerwonych Skrzydeł" ma tylko drużyna Ottawa Senators. Podopieczni D.J.'a Smitha tej nocy ponieśli już 4. porażkę z rzędu. Tym razem ulegli 1:5 Winnipeg Jets. Nikolaj Ehlers i Paul Stastny zaliczyli po bramce i asyście dla zwycięzców, a pozostałe gole strzelali: Mathieu Perreault, Neal Pionk i Blake Wheeler. 43 strzały rywali obronił Connor Hellebuyck. Z kolei w bramce Senators Matt Murray z powodu kontuzji nie wyjechał na trzecią tercję po wpuszczeniu 3 z 9 strzałów w drugiej odsłonie. Zastępujący go Marcus Högberg jdał się pokonać 2 razy na 11 uderzeń. Jets mają teraz 17 punktów i zajmują 4. miejsce w dywizji północnej. Senators pozostają z 5 punktami. Przegrali aż 13 z 15 meczów w tym sezonie.
Trzecie zwycięstwo z rzędu odniosła drużyna Edmonton Oilers, która pokonała na wyjeździe Montréal Canadiens 3:0. Prowadzący w klasyfikacji punktowej całej ligi Connor McDavid zaliczył jedną asystę i dzięki zdobyciu 28. punktu w sezonie został wybrany pierwszą gwiazdą spotkania, ale bramki strzelali: Jujhar Khaira oraz obrońcy Darnell Nurse i Tyson Barrie. Broniąc wszystkie 38 celnych strzałów gospodarzy swoje 40. "czyste konto" w NHL zachował Mike Smith. W składzie Oilers zabrakło wpisanego na listę protokołu COVID-19 Jesse Puljujärviego, a mecz został opóźniony o godzinę, by był czas uzyskać wyniki testów na koronawirusa wszystkich zawodników. Ekipa z Edmonton ma 18 punktów i zrównała się z Canadiens, ale nadal jest w tabeli dywizji północnej na 3. pozycji za swoimi wczorajszymi rywalami, bo rozegrała o 2 spotkania więcej. "Habs" w 2 dni przegrali 2 mecze ze swoimi sąsiadami z tabeli. W środę ulegli prowadzącym w dywizji Toronto Maple Leafs.
Trwa zła passa Dallas Stars. Finaliści poprzedniego sezonu przegrali czwarty mecz z rzędu. Tym razem ulegli 3:5 Carolina Hurricanes. Decydująca była trzecia tercja, wygrana przez "Huragany" 2:0. Nino Niederreiter strzelił gola zwycięskiego, Sebastian Aho i kapitan Jordan Staal zaliczyli po bramce i asyście, a na listę strzelców wpisali się także: Warren Foegele i Brock McGinn. Do bramki Stars wrócił Rosjanin Anton Chudobin, który został przez trenera Ricka Bownessa odsunięty na jeden mecz za złamanie wewnętrznych zasad dyscypliny, a cały kolejny mecz przesiedział w boksie. Hurricanes mają 16 punktów i są na 4. miejscu w dywizji centralnej, w której Stars z 13 "oczkami" zajmują 6. pozycję.
Jeszcze dłuższą serię porażek od "Gwiazd" ma drużyna Vancouver Canucks, która przegrała już po raz 6. z rzędu. We własnej hali uległa Calgary Flames 1:3. Dla gości obrońca Mark Giordano strzelił gola i asystował przy zwycięskim trafieniu Andrew Mangiapane, później trafił jeszcze Johnny Gaudreau, a Jacob Markström obronił 33 strzały byłych kolegów z drużyny, w której występował w poprzednich 7 sezonach. "Płomienie" wygrały w tym sezonie wszystkie 3 dotychczasowe mecze z Canucks. W każdym z nich w ich bramce stał Markström, ale wczoraj po raz pierwszy robił to w Vancouver. Szwed w meczach ze swoim byłym zespołem obronił 90 z 93 strzałów. Mangiapane strzelił wczoraj szczęśliwego zwycięskiego gola po rykoszetach od dwóch obrońców rywali Jordie'ego Benna i Nate'a Schmidta, a dwa pierwsze gole jego drużyny padły sekundę po zakończeniu kar rywali. Po 3 zwycięstwach z rzędu drużyna z Calgary ma 15 punktów i zajmuje 5. miejsce w dywizji północnej. Canucks z 12 punktami są w niej na 6., czyli przedostatnim miejscu.
Zwycięski gol Andrew Mangiapanego po rykoszecie od dwóch obrońców
Jeden gol padł w Las Vegas, gdzie Anaheim Ducks pokonali Vegas Golden Knights, rewanżując się temu rywalowi za porażkę 4:5 poniesioną dwa dni wcześniej. Zwycięstwo dał "Kaczorom" ich najskuteczniejszy gracz Max Comtois, a "czyste konto" dzięki 21 skutecznym interwencjom zachował John Gibson. Comtois ma w tym sezonie na koncie 6 goli - dwa razy więcej niż kolejni zawodnicy w wewnątrzklubowej klasyfikacji strzelców. Goście mogli wczoraj wyjść na prowadzenie wcześniej, ale w drugiej tercji niesamowitą interwencją na linii bramkowej Marc-André Fleury zatrzymał Isaca Lundeströma. Ducks po raz pierwszy w tym sezonie pokonali "Rycerzy". Wcześniej przegrali z nimi 3 mecze. 15 punktów daje kalifornijskiej drużynie 4. miejsce w dywizji zachodniej, której Golden Knights ciągle przewodzą, mając na koncie o 2 punkty więcej. Spotkanie odbyło się, mimo stwierdzenia po poprzednim meczu obu drużyn zakażenia koronawirusem u napastnika gospodarzy Tomáša Noska. Wykonane później testy wszystkich zawodników i trenerów obu ekip dały na razie negatywne wyniki.
Fantastyczna interwencja Marc-André Fleury'ego na linii bramkowej
W derbach Kalifornii z udziałem dwóch najsłabszych na razie drużyn dywizji zachodniej Los Angeles Kings wygrali z San Jose Sharks 6:2. "Królowie" przerwali serię 5 porażek i zrewanżowali się stanowemu rywalowi za mecz przegrany z nim we wtorek 3:4 po rzutach karnych. Jaret Anderson-Dolan, Carl Grundström i Anže Kopitar zaliczyli dla zwycięzców po golu i asyście, a pozostałe bramki zdobyli: Jeff Carter, Alex Iafallo i Austin Wagner. Trzykrotnie asystował Drew Doughty, a 29 z 31 strzałów rywali obronił Calvin Petersen. Po drugiej stronie tafli Martin Jones wpuścił 6 z 26 uderzeń i w trzeciej tercji został zmieniony przez debiutującego w NHL Aleksieja Mielniczuka. Rosjanin obronił pozostałych 5 strzałów. Katastrofalnie dla ekipy z San Jose zakończył się "challenge" przy golu Iafallo, gdy sędziowie po analizie wideo podtrzymali decyzję o uznaniu gola, bo atakujący Dustin Brown wszedł w kontakt z bramkarzem wepchnięty w pole bramkowe przez Brenta Burnsa. Burns dostał karę za grę wysoko uniesionym kijem, drużyna za opóźnianie gry w związku z przegranym "challenge'em", a Kings w przewadze strzelili kolejnego gola.
WYNIKI
TABELE
Czytaj także: