William Nylander znów w centrum kontrowersji! Gwiazdor Toronto Maple Leafs został ukarany maksymalną grzywną 5 tysięcy dolarów za pokazanie środkowego palca do kamer podczas niedzielnego meczu. Decyzję ogłosił w poniedziałek dział bezpieczeństwa NHL, przypominając, że takie zachowanie jest niedopuszczalne nawet w przypływie frustracji.
29-letni napastnik nie gra od 15 stycznia z powodu kontuzji pachwiny i obserwował mecz z Colorado Avalanche z perspektywy press boxu, gdy jego drużyna przegrała 1:4, notując czwartą porażkę z rzędu. W pewnym momencie, zauważywszy kamerę, Nylander uśmiechnął się i wykonał gest środkowego palca, który od razu stał się tematem gorących dyskusji w mediach i wśród fanów.
– Siedziałem tam, dostałem SMS-a i pomyślałem. To nie jest dobry pomysł, nie powinienem tego robić – mówił Nylander w poniedziałkowej rozmowie z mediami. – Przepraszam za to, po prostu byłem sfrustrowany, że nie mogę pomóc drużynie na lodzie. To już jego drugie publiczne przeprosiny, pierwsze złożył w niedzielę w Instagramie.
W press boxie razem z Nylanderem znajdowali się inni zawodnicy Maple Leafs, którzy w tym meczu nie zagrali: Chris Tanev, Dakota Joshua, Calle Jarnkrok i Philippe Myers. Incydent przypomina sytuację z 2011 roku, gdy obrońca Boston Bruins, Andrew Ference, został ukarany grzywną w wysokości 2,5 tysiąca dolarów za podobny gest w kierunku fanów Montreal Canadiens.
Pomimo kontrowersji, Nylander pozostaje jednym z najważniejszych zawodników Maple Leafs. W tym sezonie zdobył już 17 goli i 31 asyst w 37 meczach. Teraz przed drużyną i zawodnikiem trudny okres, próba powrotu na lód i utrzymania formy przed nadchodzącymi Igrzyskami Olimpijskimi.
Czytaj także: