Nie żyje Bob Pulford, czterokrotny zdobywca Pucharu Stanleya z Maple Leafs i Członek Galerii Sław Hokeja. Zmarł w wieku 89 lat.
Robert Jesse "Bob" Pulford w latach 60. był kluczowym zawodnikiem Toronto Maple Leafs. Zdobył z klubem cztery Puchary Stanleya, a po zakończeniu kariery zawodnika, został trenerem Los Angeles Kings.
Urodzony 31 marca 1936 roku w Newton Robinson w Ontario, w Kanadzie, Pulford, zanim trafił do Maple Leafs, wyróżniał się w juniorskiej drużynie Toronto Marlboros, należącej do Ontario Hockey Association. Do NHL trafił w sezonie 1956/57 i szybko udowodnił, że jest jednym z najlepszych graczy dwukierunkowych w lidze - potrafił powstrzymać niektórych z najlepszych strzelców ligi, jednocześnie będąc skutecznym w ofensywie.
– Pulford jest jednym z najlepszych hokejowych forecheckerów – powiedział swego czasu Gordie Howe, gwiazda Detroit Red Wings. – Jego forechecking, siła ramion, szybkość, masa świadczą o jego głębokiej znajomości tej gry.
Pulford strzelił co najmniej 17 goli w każdym sezonie od 1961/62 do 1967/68 i pomógł Maple Leafs zdobyć Puchar Stanleya w latach 1962, 1963, 1964 i 1967. Po 14 sezonach spędzonych w Toronto, po tym jak 3 września 1970 roku został wymieniony na Garry'ego Monahana i Briana Murphy'ego, rozegrał dwa sezony w barwach Los Angeles Kings. W sumie zdobył w NHL 643 punkty (281 goli, 362 asysty) w 1079 meczach, w tym 563 punkty (251 goli, 312 asyst) w 947 meczach w ekipie Klonowych Liści.
Pulford przeszedł na emeryturę w 1972 roku i natychmiast został mianowany trenerem Kings. W 1975 roku, po tym jak Los Angeles zakończyło sezon ze 105 punktami (rekord, który został co było wyrównany dopiero w sezonie 2024-25) zdobył nagrodę Jacka Adamsa dla trenera roku NHL. W 1977 roku przeniósł się do Chicago Blackhawks, gdzie objął stanowisko trenera i menedżera generalnego. Pełnił tę funkcję wielokrotnie przez kolejne trzy dekady. W 1991 roku został wprowadzony do Galerii Sław Hokeja.
– Bob Pulford pozostawił niezatarty ślad w hokeju – powiedział komisarz Gary Bettman. – W ciągu niezwykłej, trwającej ponad pięć dekad kariery, był jedną z zaledwie trzech osób, które grały w NHL, pełniły funkcję prezesa związku zawodowego zawodników ligi, a także były trenerem i dyrektorem generalnym ligi. Był dla mnie przyjacielem, doradcą i powiernikiem, szczególnie w pierwszych latach mojej pracy jako komisarza, miałem do niego ogromny szacunek, podobnie jak do wszystkiego, co dał naszej grze. Składamy najszczersze kondolencje jego żonie, Roslyn, a także jego dzieciom i wnukom.
Czytaj także: