Niemcy o GKS Tychy: Słabi gospodarze męczyli się z Polakami!
Mistrz Polski był o krok od sprawienia ogromnej niespodzianki w Mannheim. GKS Tychy po znakomitym spotkaniu zremisował z Adler Mannheim 4:4 po 60 minutach, a gospodarze zapewnili sobie zwycięstwo dopiero w serii rzutów karnych. Niemieckie media nie mają wątpliwości: faworyzowani Adlerzy mocno się z mistrzem Polski męczyli. Rhein-Neckar-Zeitung już w tytule swojej relacji nazwał zespół z Mannheim „słabym”, który „męczył się z polskim mistrzem”. Z kolei Hockeyweb zwrócił uwagę, że Tyszanie zabrali z Mannheim pierwszy punkt w tej edycji CHL, a dla licznej grupy ich kibiców był to powód do świętowania.
Rhein-Neckar-Zeitung: „Słabe Orły męczyły się z polskim mistrzem”
Najmocniejszy komentarz pojawił się na łamach Rhein-Neckar-Zeitung. Rainer Kundel zatytułował swoją relację: „Nick Mattinen wird zur Lebensversicherung”, czyli „Nick Mattinen staje się polisą na życie”, ale już pod tytułem głównym redakcja nie pozostawiła wątpliwości co do oceny spotkania: „Schwache Adler quälen sich gegen den polnischen Meister in die K.o.-Runde der Champions-Hockey-League” - „Słabi Adlerzy męczą się z polskim mistrzem, aby awansować do fazy pucharowej Ligi Mistrzów”.
Niemiecki dziennikarz podkreślił, że gospodarze zaczęli spotkanie bardzo dobrze, szybko objęli prowadzenie 2:0, ale później ich gra wyraźnie się pogorszyła. Tyszanie odpowiedzieli trafieniami Bartłomieja Jeziorskiego i Leeviego Viitali, a następnie doprowadzili do remisu 3:3 po golu Alana Łyszczarczyka. W trzeciej tercji Adlerzy ponownie wyszli na prowadzenie, lecz GKS Tychy po raz kolejny znalazł odpowiedź. Mateusz Bryk doprowadził do remisu 4:4 w 55. minucie.
RNZ zwraca uwagę, że nawet przewaga 4 na 3 w dogrywce nie pozwoliła Mannheim zakończyć meczu przed rzutami karnymi. Ostatecznie Nick Mattinen zdobył decydującego gola w konkursie jedenastek i uratował gospodarzom dwa punkty. Niemiecki portal ocenił jednak występ Adlerów jako „ogólnie rozczarowujący” i zaznaczył, że taki poziom nie daje zbyt wielu powodów do optymizmu przed kolejnymi spotkaniami w DEL.
Hockeyweb: Tyszanie zabrali Niemcom punkt, a ich kibice mieli powód do świętowania
Jeszcze ciekawiej o mistrzach Polski napisał Hockeyweb. Niemiecki serwis zauważył, że Adler Mannheim „mieli swoją społeczną stronę” i pozwolili GKS Tychy zdobyć pierwszy punkt w tegorocznej edycji Champions Hockey League.
To oczywiście ironiczne określenie, ale pokazuje skalę rozczarowania po stronie gospodarzy. Według Hockeyweb Mannheim rozpoczął spotkanie „jak straż pożarna”, lecz z biegiem czasu gospodarze stawali się coraz bardziej nieuważni i ostatecznie mogli być zadowoleni, że po 60 minutach było tylko 4:4. Niemcy podkreślili również, że dla kibiców GKS Tychy, którzy pokonali niemal 1000 kilometrów, był to powód do wielkiego świętowania.
W ocenie niemieckiego serwisu to właśnie Tyszanie mogli opuszczać SAP Arenę z poczuciem, że dokonali czegoś wyjątkowego. Gospodarze wprawdzie wygrali konkurs rzutów karnych, ale polski mistrz wywiózł z Mannheim pierwszy punkt w sezonie CHL i do samego końca pozostawał w grze o zwycięstwo.
Mannheim nie zachwycił. „Krimi” zamiast łatwego zwycięstwa
Podobny obraz spotkania wyłania się z materiału przygotowanego przez MagentaSport. Niemiecki nadawca nazwał mecz „Krimi”, czyli prawdziwym thrillerem, a w tytule podkreślił, że Mannheim „ringt Tychy nieder” - „pokonuje Tychy po ciężkiej walce”. Jednocześnie MagentaSport zaznacza, że zwycięstwo nad polskim przedstawicielem wymagało od Adlerów mnóstwa pracy.
Niemcy zwrócili uwagę przede wszystkim na zmarnowaną przez gospodarzy przewagę. Adler Mannheim prowadzili 2:0 po pierwszej tercji, później 3:2, a w 53. minucie po trafieniu Nicka Mattinena ponownie objęli prowadzenie 4:3. Za każdym razem GKS Tychy potrafił jednak odpowiedzieć. Ostatecznie decydującego gola zdobył Mattinen dopiero w konkursie rzutów karnych.
Co ciekawe, przed spotkaniem Niemcy zdawali sobie sprawę z różnicy poziomów. Oficjalny serwis Adler Mannheim przypominał, że Tychy przyjechały do Mannheim jako dwukrotny z rzędu mistrz Polski, a jednocześnie zespół, który w czterech wcześniejszych meczach CHL nie zdobył ani jednego punktu. GKS miał wtedy bilans bramkowy 3:13.
Tym bardziej końcowy rezultat musiał być dla gospodarzy rozczarowaniem. Tyszanie nie tylko zdobyli pierwsze punkty w rozgrywkach, ale byli bardzo blisko tego, by wywieźć z SAP Areny pełną pulę.
Oficjalna strona Orłów: Tychy postawiły się do końca
Nawet oficjalna relacja Adler Mannheim pokazuje, że gospodarze nie mieli łatwego wieczoru. Niemcy opisują, jak GKS po szybkim 0:2 zaczął odrabiać straty, doprowadzając jeszcze w pierwszej tercji do wyniku 2:1. W drugiej odsłonie Tyszanie wyrównali na 2:2, a po ponownym prowadzeniu Mannheim odpowiedzieli trafieniem Alana Łyszczarczyka.
W trzeciej tercji Adlerzy mocno naciskali, ale GKS skoncentrował się na defensywie i skutecznie utrudniał gospodarzom stworzenie klarownych sytuacji. Kiedy Nick Mattinen trafił na 4:3, wydawało się, że Mannheim wreszcie przełamie opór mistrza Polski. Tyszanie po raz kolejny pokazali jednak charakter. Mateusz Bryk uderzeniem z niebieskiej doprowadził do remisu i wysłał spotkanie do dogrywki.
Ostatecznie w dodatkowym czasie gry bramka nie padła, a w rzutach karnych Mattinen zapewnił Adlerom zwycięstwo. Mannheim awansował tym samym do fazy pucharowej CHL, ale sposób, w jaki to zrobił, pozostawił sporo do życzenia.
Niemcy docenili mistrza Polski
Z niemieckich relacji wyłania się więc bardzo ciekawy obraz. Adler Mannheim wykonał najważniejsze zadanie i zapewnił sobie awans do fazy pucharowej Champions Hockey League, ale zwycięstwo nad GKS Tychy było dalekie od tego, czego można było oczekiwać po zdecydowanym faworycie.
Mistrz Polski, który przed meczem pozostawał bez punktu w CHL, dwukrotnie odrabiał dwubramkową stratę, a następnie trzy razy doprowadzał do wyrównania. Ostatecznie przegrał dopiero po rzutach karnych. Niemieckie media nie miały więc problemu z dostrzeżeniem tego, czego dokonali Tyszanie. GKS Tychy pojechał do Mannheim jako zdecydowany outsider, a wyjechał z pierwszym punktem w historii tego sezonu CHL i świadomością, że był o krok od pokonania jednego z najmocniejszych niemieckich klubów.
Czytaj także:
- Już jest! Hokejowy Niezbędnik Kibica 2026/2027 trafił do sprzedaży. Wysyłka ruszyła!
- Są w życiu ważniejsze sprawy. Doświadczony obrońca odchodzi z Sanoka. Co dalej z jego karierą?
- Ostro potraktował rywala i dostał karę meczu. Jest decyzja w sprawie gracza Zagłębia
- Kolejna porażka GieKSy i mocne słowa kluczowego zawodnika. "To nie może tak wyglądać"
- Komisarz THL podjęła decyzję. Chodzi o zawodników Cracovii

Komentarze
Lista komentarzy
Zachov
Tyskie Goaty
KrisssK
A niech sobie szczekają te niemieckie Kundle. Tyle im zostało...
narut
ci to najwyraźniej maja problem aby przełknąć jakiekolwiek niepowodzenia sportowe w meczach czy z nami czy z innymi potencjalnie słabszymi od siebie krajami i ich drużynami... taki mental... dlatego szkoda że wczoraj Tychom się nie wszystko udało, choć było blisko...
hubal
pewnie rudy sługus znów dostał po łbie od swoich mocodawców :)
Andrzejek111
Zaślepiony głupiec
Biało - Niebieski
Męczyli się z Finami... skąd ja to znam