Spotkanie 34. kolejki Tauron Hokej Ligi pomiędzy BS Polonią Bytom a STS Sanok dostarczyło więcej emocji, niż wskazywałyby na to przedmeczowe prognozy. Choć faworyzowani gospodarze pewnie zainkasowali trzy punkty, ambitna postawa zamykających tabelę sanoczan w ostatniej odsłonie sprawiła, że bytomianie do musieli zachować czujność.
Od początku meczu Polonia narzuciła swoje warunki. Już w piątej minucie Miro Lehtimäki otworzył wynik spotkania, posyłając krążek między parkanami Dominika Buczka. Sanoczanie próbowali odpowiedzieć - najbliżej wyrównania byli w siódmej minucie, gdy krążek obił słupek bramki strzeżonej przez Tobiasza Jaworskiego. Bytomianie nie zamierzali jednak poprzestawać na jednym trafieniu. W 14. minucie, po koronkowej akcji i precyzyjnym podaniu Michała Zająca, Paweł Wybiral podwyższył na 2:0.
Kontrola i powiększanie przewagi
Druga tercja to kontynuacja naporu gospodarzy. W 23. minucie obrońca Dmitrij Załamaj wykorzystał zasłonę przed bramkarzem i strzałem z dystansu zdobył trzecią bramkę. Kilka minut później, po efektownym rajdzie i błyskawicznym strzale, na listę strzelców wpisał się Leevi Karjalainen, zmieniając wynik na 4:0. Wydawało się, że mecz jest już rozstrzygnięty, a jedyną niewiadomą pozostaje rozmiar porażki STS-u.
Niespodziewany zryw Sanoka
Trzecia odsłona przyniosła jednak zupełnie inny obraz gry. Goście, którzy dotychczas skupiali się głównie na defensywie, zaczęli grać odważniej. W 47. minucie Krzysztof Bukowski popisał się błyskotliwym przechwytem i precyzyjnym strzałem z nadgarstka zdobył pierwszą bramkę dla swojej drużyny.
To trafienie wyraźnie dodało skrzydeł podopiecznym Bogusława Rąpały. Trzy minuty później było już tylko 2:4 - po szybkim ataku "trzech na jednego", Krzysztof Bukowski przekierował podanie wprost do siatki. W Bytomiu zapachniało niepewnością, a trener gości zdecydował się chwilę później na manewr z wycofaniem bramkarza.
Emocje do ostatniej minuty
Końcówka meczu była nerwowa. Na lodzie doszło do bójki między Zającem a Veerne Lahteenmäkim, a liczne kary wlewały nadzieję w serca sanoczan. STS postawił wszystko na jedną kartę, grając bez golkipera. Ryzyko się jednak nie opłaciło - w 58. minucie Miro Lehtimäki przejął krążek i umieścił go w pustej bramce, pieczętując wygraną Polonii 5:2.
BS Polonia Bytom - STS Sanok 5:2 (2:0, 2:0, 1:2)
1:0 Miro Lehtimäki - Leevi Karjalainen, Christian Mroczkowski (04:55)
2:0 Paweł Wybiral - Michał Zając, Arkadiusz Karasiński (13:24)
3:0 Dmitrij Załamaj - Tymoteusz Petrażycki, Kamil Górny (22:42)
4:0 Leevi Karjalainen - Andriej Bujalski, Pawło Padakin (28:58)
4:1 Krzysztof Bukowski (46:17)
4:2 Krzysztof Bukowski - Maciej Czopor, Jakub Prokurat (49:57)
5:2 Miro Lehtimäki - Kamil Górny, Dominik Jarosz (57:21 - do pustej bramki)
Sędziowali: Bartosz Kaczmarek (główny), Patryk Sikora (główny), Maciej Byczkowski (liniowy), Grzegorz Cytawa (liniowy)
Minuty karne: 13-8
Strzały: 31-16
Widzów: 801
Polonia: T. Jaworski - D. Załamaj, K. Górny, M. Lehtimäki, D. Jarosz, R. Sawicki - L. Karjalainen, E. Ošenieks, A. Bujalski, C. Mroczkowski (2), P. Padakin - S. Bieniek, J. Kamienieu, P. Wybiral (2), A. Karasiński, M. Zając (9) - D. Musioł, A. Bodora, T. Petrażycki, P. Bajon, J. Musioł.
STS Sanok: D. Buczek - W. Bieda, I. Sitnik, K. Sterbenz, J. Prokurat, K. Bukowski - V. Lähteenmäki (2), K. Niemczyk (2), F. Tomiczek, F. Sienkiewicz, M. Kowalczuk - A. Lizatovic (2), M. Starościak, J. Bukowski, K. Filipek - W. Wilczok, M. Koczera, I. Nikołajewicz (2), D. Wawrzkiewicz, M. Czopor.
Czytaj także: