Hokej.net Logo

Po 20 latach znów są na szczycie! Decydujący mecz o Puchar Stanleya wygrany do zera [WIDEO]

2026-06-15 07:15 NHL
Carolina Hurricanes z Pucharem Stanleya 2026.
Carolina Hurricanes z Pucharem Stanleya 2026.

20 lat czekali na taką noc. Carolina Hurricanes nie wypuścili okazji z rąk i sięgnęli po drugi w historii klubu Puchar Stanleya. I nawet tak, jak w 2006 roku, kluczowe były te same nazwiska - Brind'Amour i Staal.

Nic nie mogło być w meczu przesądzającym o zdobyciu trofeum bardziej sprawiedliwe niż to, że zwycięstwo dał gościom ich najlepszy atak w całej tegorocznej rywalizacji w play-off. Taylor Hall otworzył wynik w 4. minucie, gdy uciekł rywalom po świetnym podaniu obrońcy Jaccoba Slavina z własnej tercji. A w drugiej części meczu drugiego gola wypracowała dwójka jego partnerów z drugiego ataku. To był gol najbardziej typowy dla tej formacji, jaki tylko można sobie wyobrazić. Logan Stankoven i Jackson Blake wściekle zaatakowali rywali forecheckingiem w tercji ataku i odebrali im krążek. Ten pierwszy podał do drugiego, a Blake pokonał Cartera Harta i podwyższył na 2:0. To były ich ostatnie punkty w tym sezonie. Łącznie w play-offie cały tercet zdobył ich 55, strzelając 25 goli, w tym 7 zwycięskich. A wygraną Hurricanes przypieczętował Nikolaj Ehlers, który w przedostatniej minucie trafił do opuszczonej już przez Harta bramki na 3:0.

Ten nieco szalony finał zakończył mecz z najmniejszą liczbą goli ze wszystkich 6. "Huragany" w każdym z poprzednich 5 spotkań trafiały do bramki rywali przynajmniej 4 razy. Ale tym razem przede wszystkim po raz pierwszy gola nie straciły. Zadbał o to stojący między słupkami Brandon Bussi, który obronił wszystkie 22 strzały rywali i podsumował swoją piękną historię napisaną w tych rozgrywkach. 27-latek przed tym sezonem nigdy nie grał w NHL. Latem po 3 sezonach spędzonych w AHL podpisał kontrakt z Florida Panthers, ale "Pantery" też nie chciały z niego korzystać w NHL. Tuż przed startem sezonu z listy graczy odrzuconych przejęli go Hurricanes. Bussi wszedł do ich bramki i w rozgrywkach zasadniczych odniósł 31 zwycięstw. Przed rozpoczęciem play-off trener Rod Brind'Amour zapowiadał, że będzie rotował bramkarzami, ale jego drużyna wygrywała, a bardziej doświadczony Frederik Andersen bronił znakomicie, więc w pierwszych 16 spotkaniach Bussi oglądał grę Duńczyka z boksu. Ale w meczu numer 3 finału zmienił go przed trzecią tercją i już z bramki nie wyszedł. W 3 kolejnych spotkaniach zagrał jako numer 1 i przeszedł do historii. Jest pierwszym bramkarzem w dziejach NHL, który swoje 3 pierwsze mecze w wyjściowym składzie w play-off rozegrał w finale i wszystkie wygrał.

W 6. spotkaniu finałowym zabrakło czegoś, co kibice oglądali w każdym poprzednim. Chodzi o gola Jordana Staala. Kapitan "Canes" nie został pierwszym w historii hokeistą, który zdobywał w bramki w 6 kolejnych spotkaniach finałowych Pucharu Stanleya. Ale po zakończeniu meczu i tak odebrał Trofeum im. Conna Smythe'a dla MVP fazy play-off. Jako 37-latek został jego najstarszym zdobywcą. Zapracował na nie przede wszystkim w finale, w którym strzelił 6 ze swoich 8 bramek fazy play-off. Rywalizację postsezonową zaczynał w kwietniu bójką kapitanów z Bradym Tkachukiem w pierwszych sekundach meczu numer 1 pierwszej rundy z Ottawa Senators. Ostatniej nocy Tkachuk w Waszyngtonie oglądał walki na gali UFC, a Staal świętował zdobycie swojego drugiego Pucharu Stanleya. Poprzedni wygrał 17 lat temu w barwach Pittsburgh Penguins. Tym razem wznosił go w górę jako pierwszy. Gdy 20 lat temu Hurricanes sięgali po niego pierwszy raz, ich kapitanem i najlepszym strzelcem drużyny w play-off był obecny trener Brind'Amour. A w całej rywalizacji postsezonowej najlepiej punktował starszy brat Jordana Staala Eric, wtedy także gwiazda "Huraganów".

Rod Brind'Amour też napisał swoją piękną historię. Jest 7. w historii człowiekiem, który sięgał po najcenniejsze hokejowe trofeum zarówno jako zawodnik, jak i trener. I 4., który robił to w rolach kapitana oraz szkoleniowca. O jego silnych związkach z klubem z Raleigh niech świadczy fakt, że ze 104 meczów wygranych w play-off w historii "Canes" Brind'Amour uczestniczył w 102 jako zawodnik lub trener. Ale na największy trenerski sukces musiał pracować długo, bo był to jego 8. sezon w roli szkoleniowca drużyny. Gdyby wziąć pod uwagę cały ten okres, Hurricanes pod jego wodzą zajmowaliby 2. miejsce w łącznej tabeli sezonów zasadniczych. Ale w play-off najdalej dochodzili do finału konferencji. Byli w nim trzykrotnie, tyle że za każdym razem przegrywali z kretesem, o czym świadczy łączny bilans gier 1-12. Teraz wreszcie odczarowali tę klątwę i poszli jeszcze dalej. Rozgrywki play-off zakończyli bilansem 16-3. W pierwszych dwóch rundach pokonali Ottawa Senators i Carolina Hurricanes

- Cieszę się ze względu na tych chłopaków. Wygrałem to jako zawodnik i chciałem znowu, ale chciałem jako trener przede wszystkim ze względu na nich, bo to tak wiele znaczy. Zobaczcie, jacy są szczęśliwi - mówił chwilę po spotkaniu. - Jestem teraz starym facetem i miałem już ten swój puchar. Wierzcie mi, cieszę się, że mamy kolejny, ale to jest dla nich. O to w tym wszystkim chodzi.

A Vegas Golden Knights ze swoich 3 finałów w historii przegrali 2. Klub z "Miasta Grzechu" sporo zaryzykował pod koniec sezonu zasadniczego, zwalniając trenera Bruce'a Cassidy'ego na 8 meczów przed zakończeniem rozgrywek i zastępując go Johnem Tortorellą. Ale pod wodzą tego ostatniego dokończył część regularną sezonu odnosząc 7 zwycięstw, by później dotrzeć do finału, m.in. sensacyjnie gromiąc w finale konferencji zachodniej najlepszy zespół sezonu zasadniczego Colorado Avalanche 4-0. W decydującej rywalizacji z Hurricanes prowadził 2-1, ale poniósł 3 porażki z rzędu. W ostatnich meczach zabrakło drużynie ofensywnych zdobyczy liderów. Mitch Marner wygrał klasyfikację punktową play-off, ale w 3 ostatnich przegranych spotkaniach zdobył tylko 1 punkt za asystę. Brett Howden był najlepszym strzelcem, ale trafił tylko raz w 4 ostatnich meczach, podobnie jak Mark Stone. Jack Eichel w całych play-offach asystował 20 razy, ale do bramki trafił tylko 2 razy, w tym ani razu w finale. A w bramce Carter Hart w każdym z pierwszych 4 spotkań wpuszczał po 4 gole. Mimo to Tortorella nie zdecydował się zmienić go na Adina Hilla, który był bohaterem mistrzowskiej drużyny "Złotych Rycerzy" w 2023 roku.

- To mnie zabija od środka. To uczucie jest beznadziejne. Nie chcę nigdy więcej go przeżywać. Patrzę na wszystko, co zdarzyło się w trakcie sezonu - wzloty i upadki, co dało nam szansę gry w finale, ale to niczego nie poprawia - skomentował Stone po meczu.

Vegas Golden Knights - Carolina Hurricanes 0:3 (0:1, 0:1, 0:1)
0:1 Hall - Slavin - Blake 3:47
0:2 Blake - Stankoven 33:31
0:3 Ehlers 58:52 (pusta bramka)
Strzały: 22-23.
Minuty kar: 6-6.
Widzów: 18 354.
Stan serii: 2-4. Puchar Stanleya dla Carolina Hurricanes.

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 4

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
Lista komentarzy
  • Andrzejek111
    2026-06-15 10:32:23

    Sprawdźcie sobie,ale moim zdaniem gospodarzem byli „złoci rycerze".

  • Andrzejek111
    2026-06-15 10:52:48

    Na trybunach żółto a wy piszecie że,"Huragany" były gospodarzem??

  • TBL
    2026-06-15 12:45:41

    Oczywiscie ze gospodarzem bylo Las Vegas.

  • Michał83
    2026-06-15 15:54:11

    Tytuł zdobyty w Vegas. Carolina była chyba najrówniej grającym zespołem w tym sezonie.

© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe