Hit 39. kolejki nie zawiódł. Po zaciętym, twardym i intensywnym meczu Unia Oświęcim pokonała na własnym lodzie ECB Zagłębie Sosnowiec 4:3 po rzutach karnych. Takich spotkań na polskich taflach chcielibyśmy oglądać więcej.
Wypełniona po brzegi hala, głośny doping, sporo twardej i męskiej walki na lodzie - tak w telegraficznym skrócie wyglądało starcie Unii z Zagłębiem. Ten mecz mógł podobać się nawet najbardziej wybrednym kibicom hokeja, a tych dopiero oswajających się z tą piękną dyscypliną sportu - przekonać do tego, że warto spoglądać na nasze ligowe tafle.
Finalnie po zwycięstwo sięgnęli biało-niebiescy, którzy skuteczniej wykonywali rzuty karne. Sposób na Macieja Miarkę znaleźli Ołeksandr Peresunko i Ville Heikkinen. Z kolei Linusa Lundina zaskoczył tylko Jere Jokinen. Oświęcimianie mogli zamknąć ten mecz zarówno w regulaminowym czasie, jak i w dogrywce. Sosnowiecki bramkarz miał sporo szczęścia, bo raz uratowała go poprzeczka i trzykrotnie słupek.
Zaliczka po pierwszych dwudziestu minutach
W pierwszej odsłonie wyższą kulturę gry i więcej hokejowych konkretów zaprezentowali gospodarze. Częściej uderzali na bramkę (19-9) i zasłużenie prowadzili 1:0 po wykorzystanej grze w przewadze.
W 8. minucie na ławkę kar trafił Victor Björkung, a podopieczni Róberta Kalábera błyskawicznie założyli zamek. Pierwszą dogodną okazję miał Ville Heikkinen, ale z lewego bulika trafił tylko w słupek. Chwilę później więcej precyzji i zimnej krwi zachował Nick Mourtey, który dopadł do odbitego krążka i bez większych ceregieli umieścił go w siatce.
Oświęcimianie jeszcze przed przerwą mogli podwyższyć prowadzenie. Najbliżej szczęścia był Daniel Olsson Trkulja, bo uderzony przez niego krążek odbił się od poprzeczki.
Starania biało-niebieskich zostały nagrodzone po zmianie stron. W 23. minucie Radosław Galant wygrał wznowienie, a Andreas Söderberg długo się nie zastanawiał i uderzył z nadgarstka. Guma zanim trafiła do siatki, odbiła się jeszcze od słupka, a zgromadzeni na trybunach kibice oszaleli ze szczęścia.
Straty odrobione
Sosnowiczanie nie złożyli broni. Przeciwnie - zaczęli coraz śmielej wykorzystywać rozprężenie gospodarzy i w 31. minucie zdobyli kontaktowego gola. Spod linii niebieskiej przymierzył Jakub Wanacki, a pole widzenia Linusowi Lundinowi skutecznie ograniczył Jere Jokinen.
Trzy minuty później był też remis. Na ławkę kar trafił Lukash Matthews i przesiedział na niej zaledwie 29 sekund, bo do wyrównania doprowadził Väinö Sirkiä, który wypalił z nadgarstka w samo okienko.
Unia mogła błyskawicznie odzyskać prowadzenie, ale odrobiny szczęścia i precyzji zabrakło Mice Partanenowi. Dobrze zbudowany fiński napastnik zdecydował się na sytuacyjne uderzenie z bekhendu, a guma odbiła się od poprzeczki.
Przed zakończeniem drugiej odsłony oba zespoły miały znakomite okazje na zdobycie trzeciego gola. Najpierw fatalnie spudłował Jere-Matias Alanen, a później efektu bramkowego nie przyniosła kontra Martina Kasperlíka i Romana Ráca.
Sinusoida emocji
Alanen na początku ostatniej odsłony znów miał świetną szansę, ale trafił wprost w Linusa Lundina. Niewykorzystana sytuacja szybko się zemściła.
Sędziowie nałożyli dwuminutowe wykluczenie na Aleksiego Hämäläinena, a biało-niebiescy znów dobrze rozegrali power play. W ramionach swoich kolegów utonął Ołeksandr Peresunko, który sprawnie poprawił strzał Daniela Olssona Trkulji.
Goście odpowiedzieli w 50. minucie, wykorzystując błąd w ustawieniu Oświęcimian. Krążek na linii niebieskiej opanował Karol Biłas, a że miał dużo miejsca i czasu, to zbliżył się do korytarza międzybulikowego i idealnie przymierzył pod poprzeczkę.
Ekipa dowodzona przez Róberta Kalábera przed zakończeniem regulaminowych sześćdziesięciu minut dwukrotnie grała w przewadze, ale nie wykorzystała żadnego z tych okresów. W końcówce na trybunach zawrzało. Ołeksandr Peresunko został rzucony na bandę przez Joniego Piipponena. Arbitrzy obejrzeli zapis wideo i ukarali Fina dwuminutowym wykluczeniem.
Unia rzuciła wszystkie siły do ataku i na 68 sekund przed końcem trzeciej odsłony guma znalazła się w bramce Zagłębia. Uderzenie Nicka Moutreya z powietrza dobił Reece Scarlett i spowodował wybuch radości na trybunach. Sztab szkoleniowy Sosnowiczan od razu poprosił o challenge, a arbitrzy po obejrzeniu powtórki przyznali mu racje, uznając, że krążek znalazł się w bramce po celowym zagraniu ręką.
Dogrywka i karne
O losach spotkania miała więc przesądzić dogrywka, ale tak się nie stało. Biało-niebiescy nie wykorzystali kolejnego okresu gry w przewadze, a o sporym pechu mógł mówić Peresunko. Ukraiński skrzydłowy dwukrotnie uderzał bez przyjęcia z lewego bulika, ale najpierw posłał gumę nad poprzeczką, a później uderzony przez niego krążek ostemplował słupek.
Zwycięzcę wyłoniły dopiero rzuty karne. W nich reprezentant "Sbirnej" wymanewrował Macieja Miarkę, prezentując "szybkie ręce" i stoicki spokój. Ville Heikkinen wyczekał Macieja Miarkę i posłał gumę pod poprzeczkę. Sposób na Linusa Lundina znalazł Jere Jokinen, łapiąc go "na przemieszeniu".
KS Unia Oświęcim - ECB Zagłębie Sosnowiec 4:3 (1:0, 1:2, 1:1, d. 0:0, k. 2:1)
1:0 Nick Moutrey - Mika Partanen, Reece Scarlett (08:49, 5/4),
2:0 Andreas Söderberg - Radosław Galant (22:49),
2:1 Jakub Wanacki - Aleksi Hämäläinen (30:32),
2:2 Väinö Sirkiä - Jere Jokinen (33:31, 5/4),
3:2 Ołeksandr Peresunko - Daniel Olsson Trkulja, Ville Heikkinen (44:11, 5/4),
3:3 Karol Biłas - Adrian Gromadzki, Aleksi Hämäläinen (49:28),
4:3 Ville Heikkinen (65:00, Karny decydujący).
Sędziowali: Marcin Polak, Paweł Breske (główni) - Michał Gerne, Kamil Wiwatowski (liniowi).
Minuty karne: 6-10.
Strzały: 45-28.
Widzów: 3000.
Unia Oświęcim: L. Lundin - A. Söderberg, J. Morrow;l N. Moutrey, D. Olsson Trkulja, O. Peresunko - R. Scarlett, R. Diukow (4); M. Partanen, V. Heikkinen, E. Ahopelto - J. Kubeš, L. Matthews (2); M. Kasperlík, R. Rác, K. Prokopiak - M. Mościcki; A. Prusak, R. Galant, M. Kusak oraz A. Ziober.
Trener: Róbert Kaláber
Zagłębie: M. Miarka (2) - M. Sozanski, B. Ciura; J. Jokinen, A. Hämäläinen (2), J. Piipponen (2) - M. Naróg, J. Wanacki; A. Chmielewski, M. Roine, A. Gromadzki - K. Biłas, V. Björkung (2); V. Sirkiä, J. Alanen (2), S. Brynkus - O. Krawczyk, M. Kotlorz; M. Bernacki, E. Kaczyński, J. Sołtys.
Trener: Matias Lehtonen
Czytaj także: