Hokej.net Logo
KWI
24
KWI
25
KWI
29

Sędzia jako "święta krowa"? Zły chłopiec powalił liniowego (ZOBACZ WIDEO)

Sędzia jako "święta krowa"? Zły chłopiec powalił liniowego (ZOBACZ WIDEO)

Mówi się czasem, że sędzia powinien być w hokeju traktowany jak powietrze. Gorzej, jeśli zawodnik się z tym powietrzem zderzy. A już zwłaszcza gdy za zawodnikiem ciągnie się zła reputacja. Oto jak boleśnie przekonał się o tym amerykański "zły chłopiec" Ben Blood.



Sytuacja miała miejsce w dzisiejszym spotkaniu fińskiej ekstraklasy pomiędzy HPKHämeenlinna, a Pelicans Lahti. W 16. minucie amerykański obrońca Pelicans Ben Blood po wznowieniu w tercji obronnej ruszył do przodu i wpadł na cofającego się sędziego liniowego, przewracając go. Po zakończeniu akcji nastąpiła narada czwórki sędziowskiej i zapadła decyzja. Blood został ukarany karą meczu za niesportowe zachowanie i musiał się udać pod przedwczesny prysznic.


Ben Blood kontra sędzia liniowy




Choć można przyznać, że zawodnik wybrany w 2007 roku w drafcie NHL przez Ottawa Senators nie zrobił wszystkiego, by uniknąć kontaktu z arbitrem liniowym, to też jego zachowanie nie wyglądało na złośliwe i wśród hokejowych kibiców oraz ekspertów w Finlandii trudno znaleźć kogoś, kto zgadzałby się z karą dla gracza "Pelikanów". "Sędzia jest więc w naszej lidze jak święta krowa w Indiach. Może stać gdzie chce, przeszkadzać jak mu się podoba i nigdy nie wolno go dotknąć" - napisał jeden z dziennikarzy na Twitterze.


Wszyscy obserwatorzy zgadzają się, że Blood zapłacił cenę za reputację, jaką sobie w fińskiej Liidze wyrobił. To bowiem gracz znany w Finlandii z prowokacyjnych i chamskich zachowań, takich jak to rzucenie na bandę Anthony'ego Guttiga.



Dość wspomnieć, że w tym sezonie już 4 razy był za swoje zachowania zawieszany. Łącznie z powodu kar dyskwalifikacji opuścił już 14 meczów i uzbierał najwięcej w całej lidze, bo razem z dzisiejszymi 154 karne minuty. Ba, w dzisiejszym meczu z HPK wracał do składu ekipy z Lahti po czteromeczowym zawieszeniu. Co ciekawe, kiedyś nie był znany z aż tak brutalnej gry. 100 minut kar w sezonie przekroczył wcześniej tylko raz, jeszcze grając w szkole średniej. W całych poprzednich rozgrywkach w lidze ECHL i norweskiej ekstraklasie było ich "zaledwie" 74.


W ostatnich dniach Blood udzielił portalowi internetowemu telewizji YLE wywiadu, w którym kajał się za swoje zachowanie. - Wszystkie te kary były zasłużone. Musiałem zapłacić pewną cenę za swoje wybryki - mówił. I dodawał, że po powrocie na lód kibice zobaczą zupełnie innego, spokojniejszego obrońcę. Długo jednak jego widokiem na tafli się nie nacieszyli, bo spędził dziś na lodzie tylko nieco ponad 7 minut. Eksperci są jednak zgodni, że o ile kiedyś Blood na swoje kary zasługiwał, to tym razem sędziowie ukarali go raczej "za nazwisko".


A kara była dla drużyny dotkliwa, bo w momencie wyrzucenia z gry Blooda ekipa Pelicans prowadziła 2:0. Tymczasem w trakcie pięciominutowej gry w osłabieniu po jego wykluczeniu goście stracili 2 gole i zrobiło się 2:2. Ostatecznie jednak koledzy Blooda zjeżdżali z lodu jako zwycięzcy, bo w trzeciej tercji zwycięstwo 3:2 dał im Joonas Alanne.


A Ben Blood? Otrzymał już czwartą w tym sezonie karę meczu i powoli wydaje się zmierzać w kierunku 10-letniego rekordu fińskiej ekstraklasy należącego do innego Amerykanina Matta Nickersona, który uzbierał w sezonie 2005-06 aż 236 karnych minut.

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe