Hokej.net Logo

Ta noc już przeszła do historii! Niewiarygodny mecz w finale NHL [WIDEO]

2026-06-07 07:48 NHL
Radość zawodników Vegas Golden Knights po wygraniu meczu numer 3 finału Pucharu Stanleya 2026.
Radość zawodników Vegas Golden Knights po wygraniu meczu numer 3 finału Pucharu Stanleya 2026.

Gracze Vegas Golden Knights i Carolina Hurricanes wykreślili tej nocy z annałów NHL rekordy, które przetrwały całe dekady. Po 4 godzinach walki zapadło rozstrzygnięcie w niewiarygodnym meczu numer 3 finału Pucharu Stanleya, który od razu stał się klasykiem.

Kibice zgromadzeni tej nocy w T-Mobile Arenie w Paradise nieopodal Las Vegas, długo nie zapomną tego, co zobaczyli. Na gole musieli poczekać do drugiej połowy drugiej tercji, ale te padały w tym meczu całymi seriami. W 31. minucie Tomáš Hertl, który w czwartek był na ławce kar, gdy Hurricanes strzelali zwycięskiego gola w meczu numer 2, otworzył wynik wykorzystując grę w przewadze. To pierwszy gol drużyny z Las Vegas w takiej sytuacji w tym finale. W 2 pierwszych spotkaniach nie wykorzystała żadnej z 7 gier w liczebniejszym składzie. Wcześniej w drugiej odsłonie anulowane zostały aż 2 gole gospodarzy. Ławka przyjezdnych swoimi "challenge'ami odwołała najpierw trafienie najlepszego strzelca play-off Brett Howdena ze względu na spalonego, a następnie już w drugim meczu z rzędu Iwana Barbaszowa z powodu niedozwolonego przeszkadzania w interwencji Frederikowi Andersenowi. Ale już 16 sekund po trafieniu Hertla było 2:0. Asystujący Czechowi przy golu otwarcia Mitch Marner zagrał krążek przed bramkę, a tam obrońca gości Sean Walker interweniował tak nieszczęśliwie, że kijem skierował "gumę" do własnej bramki. Marner poszedł za ciosem i już w 35. minucie znajdując się przed Andersenem podwyższył na 3:0. 2 minuty i 20 sekund później mocnym strzałem skompletował swój hat trick i zrobiło się 4:0.

Najlepiej punktujący zawodnik tegorocznej fazy play-off wyśrubował swój punktowy wynik w niej do 28 "oczek", został pierwszym w historii graczem, który zdobył 4 punkty w jednej tercji finału NHL i pobił historyczny rekord, strzelając najszybszego hat tricka w finale. Potrzebował na to 6 minut i 10 sekund. Do tej pory rekordzistą był legendarny Maurice "Rocket" Richard, którego imię nosi nagroda dla najlepszego snajpera sezonu zasadniczego NHL. W 1957 roku "Rakieta" trafił dla Montréal Canadiens 3 razy w drugiej tercji meczu numer 1 finału przeciwko Boston Bruins. W trzeciej odsłonie tamtego spotkania dorzucił jeszcze jednego gola. Marner mógł ostatniej nocy zrobić to samo, ale w 45. minucie nie wykorzystał rzutu karnego. W bramce Hurricanes stał już wtedy Brandon Bussi, bo mający na koncie 4 wpuszczone gole na 16 strzałów Andersen na trzecią tercję nie wyjechał. A 3 minuty po interwencji Bussiego przy karnym zaczął się niesamowity pościg jego drużyny.

Jordan Martinook zdobył pierwszego gola, Taylor Hall dorzucił drugiego zaledwie 26 sekund później, a po kolejnych 16 sekundach podopieczni Roda Brind'Amoura mieli kontakt z rywalami, bo stojącego w bramce miejscowych Cartera Harta pokonał Jordan Staal. Kapitan Hurricanes zdobywając gola na 3:4 wymazał z annałów finału NHL kolejny sędziwy rekord. Jego drużyna potrzebowała zaledwie 39 sekund, by strzelić 3 gole. Nikt nigdy w finałowej rywalizacji o Puchar Stanleya nie zrobił tego szybciej. Dotychczasowy rekord Canadiens trwał od 1954 roku, gdy "Dickie" Moore i dwukrotnie ten sam "Rocket" Richard w 2. spotkaniu finału przeciwko Detroit Red Wings trafili 3 razy w 56 sekund. Wtedy jeszcze kary nie kończyły się po zdobyciu gola przez rywali, a gracze "Habs" strzelili 3 razy w jednej przewadze po wykluczeniu Tony'ego Leswicka. Właśnie ze względu na fakt, że Canadiens potrafili w jednej przewadze rozstrzygać całe mecze NHL wprowadziła 2 lata później zasadę przerywania kar 2-minutowych po golu, jaką znamy do dziś.

Ale drużyna z Raleigh po swoim historycznym osiągnięciu potrzebowała jeszcze jednego gola, by skompletować niesamowity pościg. Znalazła go w samej końcówce w ogromnym zamieszaniu. Grając 6 na 4 w polu po karze dla Shea Theodore'a i wycofaniu Bussiego na ławkę goście wyrównali na 4:4 w 59. minucie, gdy krążek do bramki jakimś sposobem wepchnął Andriej Swiecznikow. W noc bicia wieloletnich rekordów i ten fakt zapisał się na kartach historii NHL. Zespół Brind'Amoura został pierwszym, który w finale Pucharu Stanleya odrobił 4 gole straty w trzeciej tercji. Wcześniej tylko raz zdarzyło się odrobienie 4 trafień w ogóle. New York Rangers w 1972 roku zrobili to w meczu numer 1 z Boston Bruins, zdobywając pierwszego gola swojego pościgu w drugiej, a kolejne 3 w trzeciej odsłonie. Tamto spotkanie jednak przegrali 5:6 jeszcze w regulaminowym czasie.

O wyniku trzeciego meczu tegorocznego finału decydowała dogrywka. A właściwie dwie dogrywki, bo pierwsza nie przyniosła rozstrzygnięcia. Wreszcie w 6. minucie drugiej padł gol na wagę wygranej. W tym niezwykłym meczu i on nie mógł być zwyczajny. Theodore, który za wystrzelenie krążka poza taflę z własnej tercji siedział na ławce kar przy wyrównującym golu Hurricanes, tym razem został bohaterem. Oddał strzał z dystansu, który minął bramkę, ale wracając przed nią odbił się najpierw od Martinooka, a następnie od Bussiego i wpadł do siatki, przesądzając o wygranej "Złotych Rycerzy" 5:4. Od rozpoczęcia gry mijały wówczas dokładnie 4 godziny i 1 minuta. Hurricanes przegrali po raz pierwszy na wyjeździe i po raz pierwszy po dogrywce w tegorocznej fazie play-off. Wcześniej zarówno w obcych halach, jak i w dodatkowych częściach gry mieli perfekcyjny bilans 6-0. Dla Golden Knights to 4. zwycięska z 5 dogrywek w tej fazie play-off. Jedyną przegraną była ta z czwartkowego meczu numer 2 z "Huraganami". Również po raz pierwszy w tegorocznych rozgrywkach postsezonowych drużyna z Karoliny Północnej oddała mniej celnych strzałów od rywala. Golden Knights strzelali na jej bramkę 35 razy. Hart musiał z kolei bronić 33 strzały, z których 4 wpadły do jego bramki.

Zwycięstwo dało drużynie Johna Tortorelli prowadzenie 2-1 w serii. W historii finałów NHL drużyny z taką przewagą wygrywały dotąd całą rywalizację w 80,7 % przypadków. Ale te, które zaczynały finał na wyjeździe, tak jak "Rycerze", już tylko w 62,5 %. Mecz numer 4 zostanie rozegrany także w T-Mobile Arenie w Paradise w nocy z wtorku na środę polskiego czasu.

Vegas Golden Knights - Carolina Hurricanes 5:4 (0:0, 4:0, 0:4, 0:0, 1:0)
1:0 Hertl - Eichel - Marner 30:26 (w przewadze)
2:0 Marner - Karlsson - Theodore 30:42
3:0 Marner - McNabb 34:32
4:0 Marner - Hertl 36:52
4:1 Martinook - Jarvis - Stankoven 47:03
4:2 Hall - Aho - Blake 47:29
4:3 Staal - Slavin - Robinson 47:42
4:4 Swiecznikow - Staal - Aho 58:18 (w przewadze, bez bramkarza)
5:4 Theodore - McNabb - Howden 85:38
Strzały: 35-33.
Minuty kar: 4-6.
Widzów: 18 233.
Stan rywalizacji: 2-1. Czwarty mecz w nocy z wtorku na środę w Paradise (Las Vegas).

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 1

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
Lista komentarzy
  • PanFan01
    2026-06-07 17:58:17

    Naprawdę dużo już hokeja w życiu widziałem, ale takiego finałowego meczu, jeszcze chyba nigdy. Piękny mamy finał NHL w tym roku, dzisiejszy mecz będzie można wspominać latami.

© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe