– Zagraliśmy całkiem nieźle – tak starcie z GKS-em Tychy podsumował Sami Hirvonen, trener KH Energi Toruń. "Stalowe Pierniki" uległy mistrzom Polski 2:3 po dogrywce.
Ekipa z grodu Kopernika po pierwszej odsłonie prowadziła 1:0. Gdy na ławce kar siedział Szymon Kucharski sposób na Tomáša Fučíka znalazł Ołeksij Worona, a fenomenalną asystą przy tym trafieniu popisał się Zdeněk Sedlák.
W drugiej odsłonie więcej hokejowych konkretów pokazali goście. Wyrównał Alan Łyszczarczyk, a prowadzenie trójkolorowym dał Mateusz Bryk.
– Druga tercja nie była zbyt dobra w naszym wykonaniu, źle graliśmy krążkiem – ocenił opiekun KH Energi Toruń.
Dodał, że jego zespół wrócił do realizacji założeń taktycznych w trzeciej odsłonie
– Trzecia tercja była naszą najlepszą. Zagraliśmy jak trzeba i mieliśmy sporo okazji do zdobycia gola – zwrócił uwagę Sami Hirvonen.
Na 52 sekundy przed końcem regulaminowego czasu gry wyrównał Sedlák, który z dorobkiem 17 bramek jest najlepszym snajperem TAURON Hokej Ligi. Dodajmy, że torunianie grali wówczas bez bramkarza. W dogrywce decydujący cios zadali hokeiści GKS-u Tychy, a konkretnie Bartłomiej Pociecha, który zaskoczył Mateusza Studzińskiego uderzeniem spod linii niebieskiej.
– Zagraliśmy całkiem nieźle, ale niewystarczająco dobrze, aby wygrać. Oczywiście ponownie dziękuje kibicom. Jesteście świetni i dajecie nam dużo energii, więc ta bramka jest dla was – zakończył 51-letni Fin.
Czytaj także: