Hokej.net Logo
KWI
11
KWI
16
KWI
17
KWI
24
KWI
25

Trener zdradził kulisy przegranego finału. "Próbowaliśmy wszystkiego"

fot: Łukasz Długosz
fot: Łukasz Długosz

GKS Katowice nie znalazł sposobu na rozpędzony GKS Tychy. Podopieczni Jacka Płachty przegrali finałową rywalizację do zera i po raz trzeci z rzędu musieli zadowolić się srebrnym medalem. 

Czwarte spotkanie finału tylko potwierdziło różnicę między zespołami. GieKSa przegrała aż 2:7, a losy meczu praktycznie rozstrzygnęły się już w pierwszej tercji. Po 20 minutach było 3:0 dla rywali, co zmusiło sztab szkoleniowy do reakcji. Między słupkami doszło do zmiany, a Jespera Eliassona zastąpił Michał Kieler.

Problemy kadrowe również dały się we znaki. Do czwartego meczu katowiczanie przystąpili bez dwóch obrońców: Aleksiego Varttinena i Błażeja Chodora. Szkoleniowiec miał do dyspozycji zaledwie pięciu nominalnych defensorów. Na dodatek spotkania nie dokończył Zack Hoffman, który otrzymał karę meczu za obraźliwe gesty w kierunku arbitrów Przemysława Gabryszaka i Patryka Kasprzyka.

Po końcowej syrenie nie brakowało emocji. Trener Jacek Płachta podkreślił, że mimo porażki jego zespół zostawił na lodzie serce. Rywale byli w finale zespołem kompletnym.

Graliśmy przeciwko naprawdę dobrej drużynie, ale charakter był. Nawet w ostatnim spotkaniu, w którym praktycznie nikt w nas nie wierzył, staraliśmy się zrobić wszystko, żeby losy tej serii odwrócić – przyznał szkoleniowiec.

Myślę, że możemy być dumni z chłopaków. Starali się jak najlepiej zagrać ten finał, ale trzeba przyznać, że drużyna Tychów była bardzo mocna, o czym świadczy choćby to, że nie przegrali 11 kolejnych meczów w play-offach. Próbowaliśmy wszystkiego, ale się nie udało – dodał.

Szkoleniowiec zwrócił także uwagę na trudną drogę, jaką jego drużyna przeszła, by znaleźć się w finale. W tym sezonie prowadziła ona przez sześć spotkań ćwierćfinałowych z Cracovią oraz siedem w półfinale z Unią Oświęcim.

Nie jest łatwo piąty raz z rzędu być w finale. Mieliśmy dużo młodych zawodników, nasza forma nie zawsze była równa, były wzloty i upadki – ocenił.

– Niektórzy może oczekują, że będziemy wszystkich "przejeżdżać", ale ta liga jest wyrównana. Sama droga do finału kosztowała nas bardzo dużo sił, do tego doszły kontuzje.

Na koniec trener nie zapomniał o kibicach, którzy przez cały sezon wspierali drużynę.

Kibice byli naszym szóstym zawodnikiem na lodzie. Bardzo im za to dziękuję – podkreślił.

Choć porażka w finale boli, to w Katowicach nie zamierzają załamywać rąk.

Ciężko jest przegrywać finał, ale musimy znaleźć też pozytywne rzeczy z całego sezonu. Przyjdzie czas na analizę – zakończył trener GieKSy.

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 2

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
Lista komentarzy
  • Hajnel
    2026-04-09 13:59:20

    To pierwszy sezon gieksy gdzie nie zakontraktowano 7 obrońców a kombinacje zrobienia z napastnika obrońcy się nie udały. Co w klubie robi dyrektor sportowy który nie potrafi ściągnąć obrońcy gdzie kluby o mniejszej kasie bez problemu ściągają całkiem niezłych obrońców. Jedyny plus tego sezonu to młodzi zawodnicy którzy dostali możliwość bycia podstawowymi zawodnikami gieksy.

  • robert1427
    2026-04-09 18:15:14

    z Cracovią mieliście ciepło gdyby nie bramkarz

© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe