Hokej.net Logo

W Edmonton wymieniają bramkarzy jak rękawiczki. Kibice pytają: "Czy oni oszaleli?"

2026-07-03 07:30 NHL
W Edmonton wymieniają bramkarzy jak rękawiczki. Kibice pytają: "Czy oni oszaleli?"

Pozyskanie Frederika Andersena miało uspokoić sytuację między słupkami Edmonton Oilers. Stało się jednak dokładnie odwrotnie. W mediach społecznościowych zawrzało, a wielu kibiców zaczęło otwarcie krytykować decyzję władz klubu. Pojawiły się pytania, czy organizacja po raz kolejny próbuje leczyć objawy zamiast znaleźć prawdziwe źródło problemów.

36-letni Duńczyk podpisał z Oilers roczny kontrakt o maksymalnej wartości 2,8 miliona dolarów. Podstawowa pensja wynosi zaledwie milion dolarów, a pozostałe 1,8 miliona zapisano w formie bonusów uzależnionych od liczby rozegranych spotkań oraz sukcesów drużyny w fazie play-off. Dzięki takiej konstrukcji umowy Edmonton praktycznie nie ryzykuje finansowo, a jednocześnie zyskuje niezwykle doświadczonego golkipera.

Kibice nie gryźli się w język

Pod informacją o podpisaniu kontraktu szybko pojawiły się setki komentarzy. Wielu fanów nie kryło frustracji.

Czy oni naprawdę sądzą, że to rozwiąże problem?

Ilu jeszcze bramkarzy musimy sprowadzić, zanim ktoś zrozumie, że problem nie leży tylko między słupkami?

Nie zabrakło również bardziej dosadnych opinii.

Czy oni są głupi?

To właśnie takie komentarze stały się inspiracją dla licznych dyskusji w kanadyjskich mediach. Część kibiców uważa, że Edmonton od lat szuka ratunku w zmianach bramkarzy, podczas gdy prawdziwe problemy drużyny leżą znacznie głębiej.

Karuzela trwa od lat

Trudno dziwić się takim reakcjom.

W ostatnich sezonach Oilers stawiali kolejno na Stuarta Skinnera, Calvina Pickarda, Tristana Jarry'ego, Devona Leviego, a teraz do zespołu dołącza Frederik Andersen. W tym samym dniu klub sprowadził także młodego Leviego z Buffalo Sabres, co jeszcze bardziej podsyciło dyskusję o strategii budowania obsady bramki.

Każdy z tych ruchów miał być odpowiedzią na problemy Edmonton. Efekt? Kibice nadal zadają to samo pytanie – czy winni są bramkarze, czy może system gry całej drużyny?

Mistrz NHL trafia do Edmonton

Patrząc wyłącznie na sportową wartość Andersena, trudno mieć większe zastrzeżenia.

Duńczyk właśnie zakończył pięcioletni pobyt w Carolina Hurricanes. W tym czasie rozegrał ponad 150 spotkań sezonu zasadniczego, dwukrotnie docierał do finału Konferencji Wschodniej, zdobył Trofeum Williama M. Jenningsa dla bramkarza drużyny tracącej najmniej goli oraz w czerwcu sięgnął po pierwszy w karierze Puchar Stanleya.

Choć sezon zasadniczy 2025/2026 nie należał do jego najlepszych – zanotował bilans 16 zwycięstw, 14 porażek i 5 porażek po dogrywce, średnią 3,05 straconego gola oraz 87,4 procent skuteczności interwencji – w fazie play-off ponownie pokazał klasę światowego formatu.

Bohater mistrzowskich play-offów

W drodze po Puchar Stanleya Andersen należał do najlepszych bramkarzy całej ligi.

W 16 meczach fazy play-off odniósł 13 zwycięstw, notując 1,89 gola straconego na mecz, 91-procentową skuteczność interwencji oraz trzy czyste konta. Dopiero kontuzja kolana odniesiona w finale sprawiła, że nie dokończył serii z Vegas Golden Knights. Hurricanes mimo tego sięgnęli po mistrzostwo, a Andersen po raz pierwszy w karierze uniósł Puchar Stanleya.

Imponujące CV

Nowy bramkarz Oilers to jeden z najbardziej doświadczonych golkiperów ostatniej dekady.

Do NHL trafił w 2013 roku jako zawodnik Anaheim Ducks, później przez pięć sezonów reprezentował Toronto Maple Leafs, a od 2021 roku występował w Carolina Hurricanes.

Łącznie rozegrał już 552 mecze sezonu zasadniczego, odnosząc 324 zwycięstwa. Jego statystyki kariery to 2,59 gola straconego na mecz, 91,3 procent skuteczności interwencji oraz 28 shutoutów. Jeszcze lepiej wyglądają liczby z play-offów – 101 spotkań, bilans 59 zwycięstw i 37 porażek, średnia 2,32 GAA, skuteczność 91,3 procent i osiem meczów bez straty gola.

Problem może być gdzie indziej

To właśnie dlatego część ekspertów uważa, że podpisanie Andersena jest dobrym ruchem.

Problem w tym, że podobnie mówiono przy poprzednich zmianach w bramce Oilers. W opinii wielu obserwatorów kłopotem nie jest wyłącznie obsada między słupkami, lecz przede wszystkim gra defensywna całego zespołu, który zbyt często pozwala rywalom na wysokiej jakości okazje bramkowe.

Czy tym razem będzie inaczej?

Frederik Andersen bez wątpienia wnosi do Edmonton ogromne doświadczenie, mistrzowski charakter i spokój, którego Oilers często brakowało w najważniejszych momentach sezonu.

Jeżeli Duńczyk potwierdzi formę z tegorocznych play-offów, może okazać się jednym z najlepszych transferów lata. Jeśli jednak Edmonton ponownie zawiedzie, kibice znów wrócą do pytania, które od kilku dni przewija się w kanadyjskich mediach:

Czy Oilers naprawdę rozwiązują swoje problemy… czy tylko kolejny raz wymieniają bramkarza?

 

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 0

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe