Mediolan i Cortina żyją igrzyskami, ale nie takimi emocjami miało to wyglądać. Turniej hokeja kobiet na ZIO 2026 już na starcie został uderzony przez norowirusa i to z pełną siłą. Choroba dopadła zawodniczki, a organizatorzy musieli sięgnąć po najcięższy środek czyli odwołanie meczu.
Zgodnie z oficjalnym komunikatem służb medycznych igrzysk, w jednej z faworyzowanych reprezentacji wykryto przypadki zakażenia norowirusem. Zawodniczki zgłaszały ostre objawy żołądkowo jelitowe, a część drużyny została natychmiast odizolowana w wiosce olimpijskiej. Decyzja mogła być tylko jedna. Zaplanowany na pierwsze dni turnieju hit Kanady z Finlandią został przełożony.
To potężny cios dla organizatorów i kibiców. Mecz mistrzyń olimpijskich z jedną z najmocniejszych ekip Europy miał być wizytówką kobiecego hokeja na tych igrzyskach. Zamiast święta mamy sanitarne procedury, zamknięte drzwi i nerwowe oczekiwanie na rozwój wydarzeń.
Problemy nie skończyły się na jednej drużynie. Kolejne przypadki objawów zgłoszono także w innej europejskiej reprezentacji. Sztaby medyczne działają w trybie alarmowym, a MKOl zapewnia, że sytuacja jest pod kontrolą i nie ma mowy o masowym ognisku epidemicznym. W praktyce jednak harmonogram już się sypie, a każdy kolejny dzień przynosi nowe znaki zapytania.
Norowirus to przeciwnik wyjątkowo podstępny. Rozprzestrzenia się błyskawicznie, szczególnie w zamkniętych przestrzeniach takich jak szatnie, autobusy i stołówki. Wystarczy jeden przypadek, by sparaliżować całą drużynę i właśnie to obserwujemy we Włoszech.
Organizatorzy zapowiadają, że przełożone spotkania zostaną rozegrane w późniejszym terminie, o ile pozwoli na to stan zdrowia zawodniczek. Na razie jednak sport schodzi na drugi plan. Igrzyska miały być pokazem siły kobiecego hokeja, a stały się brutalnym przypomnieniem, że czasem największym rywalem nie jest przeciwnik na lodzie, tylko wirus.
Czytaj także: