W play offach nie ma miejsca na przypadek. Każda kara boli podwójnie, każda chwila dekoncentracji może kosztować serię. W Karwinie hokeiści GKS Tychy pokazali jednak, że potrafią wytrzymać ciśnienie i dowieźć zwycięstwo 3:1 z wymagającym rywalem. Po meczu z JKH GKS Jastrzębie głos zabrał Alan Łyszczarczyk.
Wejście jak z nut
Tyszanie rozpoczęli spotkanie z animuszem. Od pierwszych zmian narzucili tempo i starali się grać wysoko, zmuszając rywala do błędów.
– Dobrze weszliśmy w mecz, tak samo jak Jastrzębie ostatnio. Wiedzieliśmy, że musimy być gotowi od pierwszego wznowienia i to się udało – podkreślił Łyszczarczyk.
Z czasem obraz gry się wyrównał. Jastrzębianie odpowiedzieli agresją i prostymi środkami, a spotkanie zaczęło przypominać typową play offową szarpaninę.
Kary dały rywalom tlen
Nie brakowało ostrych starć i przepychanek. Arbitrzy często odsyłali zawodników na ławkę kar, a to napędzało emocje.
– Później mecz się wyrównał i troszkę nasze kary dały oddech JKH. Musimy się wystrzegać tylu kar, ponieważ Jastrzębie ma dobre przewagi i zawodników, którzy umieją zrobić różnicę – zaznaczył skrzydłowy GKS-u.
W końcówce tyszanom przyszło bronić się w osłabieniu. Ten fragment mógł przechylić szalę, ale defensywa wytrzymała próbę.
– W końcówce dobrze wybroniliśmy osłabienia i to na pewno dodało nam pewności – przyznał.
Mentalność kluczem w play offach
W serii nie ma czasu na rozpamiętywanie. Każde spotkanie to osobny rozdział, a emocje często buzują do granic.
– Koncentrujemy się już na jutrzejszym meczu, bo każdy mecz to nowa historia i zaczyna się od 0:0. Co do prowokacji, to część play off. Kto bardziej jest odporny na zaczepki i silniejszy mentalnie, ma przewagę – podsumował Łyszczarczyk.
W tej rywalizacji detale mogą zdecydować o wszystkim. A tych, jak pokazał mecz w Karwinie, nie brakowało.
Czytaj także: