Hokej.net Logo

Złoty gol rozstrzygnął fenomenalny finał. Amerykanie mistrzami olimpijskimi!

Złoty gol rozstrzygnął fenomenalny finał. Amerykanie mistrzami olimpijskimi!

Reprezentacja USA po fascynującym, kończonym dogrywką finale zdobyła złoty medal zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie. Amerykanie przerwali 46-letnie oczekiwanie na tytuł mistrzów olimpijskich dokładnie w rocznicę legendarnego "Cudu na lodzie" w Lake Placid.

W rywalizacji o złoty medal igrzysk dziś w hali Santagiulia w Mediolanie zmierzyły się jedyne niepokonane na turnieju drużyny Kanady i USA. Kanadyjczycy musieli w tym "finale marzeń", jak okrzyknęły go światowe media, radzić sobie znów bez Sidneya Crosby'ego, który nie doszedł do siebie po kontuzji doznanej w ćwierćfinałowym starciu z Czechami. Do tego już od 6. minuty musieli odrabiać straty. Co prawda to oni oddali pierwsze 4 strzały w meczu, ale Amerykanom wystarczyło pierwsze uderzenie na bramkę Jordana Binningtona, by objąć prowadzenie. Matt Boldy efektownie przedarł się między dwoma najlepszymi obrońcami Kanady Cale'em Makarem i Devonem Toewsem, by pokonać bramkarza St. Louis Blues. W pierwszej tercji więcej goli nie było, a w drugiej Kanada ruszyła z furią na rywali. Ale w amerykańskiej bramce znakomity był Connor Hellebuyck. Bramkarz Winnipeg Jets 3 razy zdobywał Trofeum Veziny dla najlepszego na swojej pozycji w sezonie NHL, a w ubiegłym sezonie także tytuł MVP całych rozgrywek. Ale nie otaczała go do dziś sława specjalisty od wielkich meczów. Tym razem jednak rozegrał mecz, jaki zostanie zapamiętany na długo. W drugiej tercji najpierw w sytuacji "sam na sam" zatrzymał pełniącego pod nieobecność Crosby'ego rolę kapitana Kanady Connora McDavida, później bronił kolejne strzały, w tym w trakcie trwającej 93 sekundy podwójnej przewagi drużyny Jona Coopera. Amerykanie obronili w Mediolanie wszystkie 17 osłabień na całym turnieju.

Ale w końcu także Hellebuyck nie dał rady. W 39. minucie jeden z najlepszych specjalistów od wznowień w NHL w ostatnich latach Bo Horvat wygrał "bulik" w tercji ataku. Krążek trafił na prawą stronę do szeroko ustawionego Cale'a Makara, a kanadyjski obrońca miał dużo miejsca, by podjechać bliżej bramki i oddać strzał, którym doprowadził do remisu 1:1. Kanada w drugiej tercji oddała na amerykańską bramkę aż 19 celnych strzałów. W ostatnich sekundach tej części meczu jednak Amerykanie znów mogli wyjść na prowadzenie, ale po strzale Brocka Fabera i rykoszecie od stojącego przed bramką Jake'a Guentzela, krążek trafił w słupek. W trzeciej odsłonie Hellebuyck wciąż był bardziej zapracowanym bramkarzem. Na jej początku popisał się prawdopodobnie najlepszą interwencją turnieju, gdy sięgnął za siebie po znajdujący się tam krążek, który Toews próbował wepchnąć do jego bramki i zatrzymał "gumę" kijem.

Następnie po najskuteczniejszym graczu turnieju McDavidzie tym razem w sytuacji "sam na sam" zatrzymał najlepszego strzelca imprezy Macklina Celebriniego. A najlepszy strzelec obecnego sezonu NHL Nathan MacKinnon nie zdołał trafić do odsłoniętej amerykańskiej bramki z najbliższej odległości. Mimo kanadyjskiej dominacji sytuacja mogła się zupełnie odwrócić, gdy w 54. minucie Sam Bennett dostał podwójną karę mniejszą za faul wysoko uniesionym kijem na Jacku Hughesie. Kanadyjczycy skutecznie jednak w osłabieniu rozbijali amerykańskie ataki, a w końcu sam Hughes popełnił faul wysoko uniesionym kijem i wyrównał siły na tafli, dając później rywalom szansę na grę w przewadze przez ponad minutę. Wcześniej jeszcze sędziowie nie zauważyli gry drużyny amerykańskiej w zbyt licznym składzie, co na tym turnieju było leitmotivem dyskusji o sędziach, szczególnie po golu zdobytym przez grających w 6 w polu Czechów przeciwko Kanadzie w ćwierćfinale. Tym razem J. Hughes co prawda znajdował się tuż przy bandzie w strefie zmian, ale zagrał tam krążek, gdy na tafli było za dużo jego kolegów. Mecz finałowy prowadził m.in. amerykański sędzia Chris Rooney, który miał w Mediolanie wyjątkowe "szczęście" do takich sytuacji, bo znajdował się w składzie sędziowskim także we wspomnianym meczu Kanady z Czechami oraz Czechów ze Szwajcarią w grupie, gdy Szwajcarzy zdobyli w dogrywce gola mając na lodzie 4 graczy z pola zamiast 3. Do końca trzeciej odsłony w dzisiejszym finale bramki nie padły, więc o wyniku rozstrzygała dogrywka 3 na 3. Pierwsza dodatkowa część meczu mogła potrwać nawet 20 minut, ale była znacznie krótsza. Hughes, który w tym sezonie zmagał się z kontuzją wyleczoną dopiero niedługo przed powołaniami na igrzyska, przeszedł do historii jako bohater USA, bo już po minucie i 41 sekundach dogrywki pokonał Binningtona, dając swojemu krajowi trzeci w historii złoty medal zimowych igrzysk olimpijskich w hokeju mężczyzn.

Amerykanie zdobyli go dokładnie w 46. rocznicę legendarnego zwycięstwa nad Związkiem Radzieckim na igrzyskach w Lake Placid, które w historii hokeja jest znane jako "Cud na lodzie". 2 dni później na tamtym turnieju pokonali Finlandię i zapewnili sobie olimpijskie "złoto", które do dziś było ich ostatnim. W erze hokeistów NHL na igrzyskach Kanada i USA spotkały się w finale po raz trzeci, ale po raz pierwszy triumfowali Amerykanie. Kanada zwyciężała w 2002 w Salt Lake City i w 2010 w Vancouver, gdy zwycięskiego gola w dogrywce zdobył Crosby. Z kolei przed rokiem pokonała USA w Bostonie w finale Turnieju 4 Narodów z udziałem wyłącznie hokeistów NHL. Wtedy także w dogrywce bohaterem decydującej akcji był McDavid. Ten ostatni z 13 punktami wygrał klasyfikację punktową turnieju hokejowego w Mediolanie, ale w finale nie punktował. Mimo to został wybrany MVP turnieju olimpijskiego i jego najlepszym napastnikiem. Najlepszym bramkarzem Dyrektoriat wybrał Hellebuycka, który dziś zatrzymał 41 strzałów i dołożył jeszcze asystę przy "złotym" golu Hughesa, a w całej imprezie zanotował fenomenalną skuteczność obron 95,6 %. Najlepszym obrońcą został wybrany Amerykanin Quinn Hughes. W Drużynie Gwiazd imprezy wg dziennikarzy znaleźli się Hellebuyck, Hughes i McDavid, a także na pozycji drugiego obrońcy Makar, a w ataku najlepszy snajper (5 goli) Celebrini i Słowak Juraj Slafkovský.

Kanada - USA 1:2 (0:1, 1:0, 0:0, 0:1)
0:1 Boldy - Matthews - Q. Hughes 6:00
1:1 Makar - Toews 38:16
1:2 J. Hughes - Werenski - Hellebuyck 61:41
Strzały: 42-28.
Minuty kar: 6-6.
Widzów: 11 289.

Czytaj także:

Liczba komentarzy: 4

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się do swojego konta!
Lista komentarzy
  • pepe1980
    2026-02-22 18:10:49

    Nie strzelasz bramki 5:3.Nie trafiasz do pustej bramki to nie możesz wygrać meczu.Od 30 min amerykanie byli tłem dla kanadyjczyków.Ale taki jest sport,nie zawsze wygra lepszy

  • Mogiel
    2026-02-22 18:18:51

    Mimo tylko trzech bramek fenomenalny finał nie wiem nawet kiedy to wszystko zleciało. Dla promocji samego hokeja chyba lepiej że USA wygrało. MacKinnona teraz czekają długie nieprzespane noce przez to pudło do pustej bramki. Jeszcze jedna rzecz. Najważniejszy turniej reprezentacyjny na który czekamy 4 lata i mamy dogrywkę 3v3 a nie 5v5? Granie 3v3 w najważniejszym meczu dla mnie jest bardzo kiepskie.

  • Gość GKS
    2026-02-22 18:30:10

    Można chyba śmiało napisać MAGA.
    Kanada na turnieju każdy mecz świetny, kapitalna gra. Wspaniale to się oglądało. Ale to reprezentanci Stanów Zjednoczonych tak wśród kobiet jak i mężczyzn odnoszą wspaniały sukces. Zapewne pośród opinii i wywiadów sportowych- bo sport sportem -ale pełno będzie podtekstów politycznych w komentarzach na kontynencie Amerykańskim.
    Administracja DT ma powody aby kolejny raz tryumfować.

  • danielos8
    2026-02-22 18:48:39

    Ten mecz pokazał co znaczy bramkarz, ale to przecież każdy wie, kanadyjczycy dwie tercje byli lepsi, zagrali kapitalny mecz ale takie pudła jak dziś walili to szok. Graty dla Amerykanów wyszarpali złoto po 46 latach. Ogólnie piękna promocja hokeja, niech jak najwięcej się zarazi tym sportem.

© Copyright 2003 - 2026 Hokej.Net | Realizacja portalu Strony internetowe