
Colorado Avalanche mieli tej nocy kilku bohaterów w meczu dwóch niepokonanych drużyn NHL. Znakomicie dysponowanego bramkarza, strzelca pierwszego gola w nowych barwach na wagę zwycięstwa, ale także... trenera wideo, który odebrał rywalom dwa gole.

W sobotę napastnik Mikko Rantanen zgodził się na sześcioletni kontrakt z Colorado Avalanche. Warunki finansowe nie zostały ujawnione. Nieoficjalnie podaje się, że zarobi 9,250 miliona dolarów za sezon. Stacja ESPN podaje, że wartość całego kontraktu to 55.5 miliona dolarów.

Dallas Stars wygrali tej nocy swój sparing przed nowym sezonem NHL, mimo że to rywale strzelali dwa razy częściej. Ze znakomitej strony zaprezentowali się dwaj bramkarze, którzy raczej będą grać w filii drużyny z Teksasu w AHL.

Winnipeg Jets mają nowego skrzydłowego. Klub z Kanady pozyskał gracza, który w ostatnim sezonie nie cieszył się zbyt dużymi względami trenera Colorado Avalanche.

Cztery kluby w ciągu pół roku? To możliwe. Byłemu mistrzowi świata właśnie to się przydarzyło. Teraz podpisał nowy kontrakt i spróbuje odbudować swoją karierę.

Wchodząc do NHL był uważany za kandydata na jej gwiazdę. Jak na razie jednak jego kariera nie spełnia tych oczekiwań. Teraz potężny Rosjanin spróbuje odbudować ją w barwach Colorado Avalanche.

Samuel Girard po zaledwie dwóch sezonach gry w NHL zapewnił sobie kontrakt długoterminowy z dotychczasowym klubem. Colorado Avalanche podpisali z nim umowę na siedem lat, ale w praktyce oznacza, że defensor występować będzie w Denver przez osiem sezonów, bowiem jeszcze przez rok obowiązuje go dotychczasowy kontrakt.

Po raz pierwszy w swojej karierze w NHL André Burakovsky zmienił barwy klubowe. Do tej pory związany był z Washington Capitals. Teraz stał się zawodnikiem Colorado Avalanche. Z nowym pracodawcą zawarł umowę dotycząca gry w najbliższym sezonie.

San Jose Sharks zagrają w finale konferencji zachodniej NHL. "Rekiny" wygrały tej nocy siódmy mecz półfinału Zachodu z Colorado Avalanche, a do boju poprowadził drużynę jej wracający po kontuzji kapitan Joe Pavelski.

Zespół Boston Bruins zagra z Carolina Hurricanes w finale konferencji wschodniej NHL. Na Zachodzie oba półfinały rozstrzygną siódme mecze.

Już tylko po jednej wygranej brakuje drużynom San Jose Sharks i Boston Bruins, by awansować do finałów konferencji play-offów NHL. Obu zespołom zwycięstwa w spotkaniach numer 5 swoich serii zapewnili tej nocy napastnicy z Czech.

Zespoły Colorado Avalanche i Boston Bruins wyrównały wyniki rywalizacji w swoich seriach play-offów NHL. Teraz gra w tych dwóch półfinałach konferencji toczy się już tylko do dwóch zwycięstw.

Colorado Avalanche, wygrywając w San Jose, doprowadzili do remisu w serii play-off NHL z miejscowymi "Rekinami". Duży krok do finału konferencji wschodniej zrobił zaś wczoraj zespół Carolina Hurricanes.

Klub New Jersey Devils będzie wybierał z numerem 1 w czerwcowym drafcie NHL. "Diabłom" dopisało największe szczęście w przeprowadzonej tej nocy naszego czasu loterii draftowej.

Derick Brassard zakończył swoją krótką przygodę we Florida Panthers. Nie spełnił nadziei działaczy, a w pozostaniu nie pomógł mu nawet tytuł mistrza świata. Odszedł do Colorado Avalanche. W zespole z Sunrise zjawili się natomiast dwaj gracze, których nazwiska niewiele mówią. Są to Jean-Sébastien Dea oraz Cliff Pu.

Pierwszy atak Colorado Avalanche był lepszy od pierwszego ataku Calgary Flames w wyczekiwanym starciu dwóch czołowych formacji ofensywnych hokejowego świata. Ale to "Płomienie" cieszyły się ze zwycięstwa.

Za późno swój pościg za San Jose Sharks zaczął tej nocy w NHL zespół Colorado Avalanche. Sprawiło to, że nie udało się "Lawinie" uniknąć szóstej porażki z rzędu.

"Zimowy Klasyk" NHL w 2020 roku odbędzie się w Dallas. Łącznie w przyszłym sezonie zostaną rozegrane trzy spotkania na stadionach.

Nie ma w tym sezonie NHL lepszego specjalisty od ważnych goli niż Gabriel Landeskog. A jednak Szwed ciągle wydaje się być nieco w cieniu swoich dwóch kolegów z jednej formacji. Pierwszy atak Colorado Avalanche znów tej nocy przesądził o zwycięstwie "Lawiny".

Drużynie Edmonton Oilers nie udało się powstrzymać pierwszego ataku Colorado Avalanche. Ale odwlekła jego popisy na tyle długo, by dawały one "Lawinie" już tylko gole honorowe.