48 strzałów GieKSy nie wystarczyło. Snajper rozkłada ręce. "Musimy wyjść z tego jako drużyna"
GKS Katowice miał olbrzymią przewagę, oddał aż 48 strzałów, a mimo to musiał uznać wyższość Comarch Cracovii. Po spotkaniu Patryk Krężołek nie szukał wymówek. Wskazał element, który jego zdaniem przesądził o porażce.
Krakowianie wygrali w Katowicach 3:2, odnosząc pierwsze zwycięstwo w sezonie. GieKSa długo dyktowała warunki, ale świetnie między słupkami Pasów spisywał się Santeri Lipiäinen. Fiński golkiper zatrzymał aż 46 uderzeń gospodarzy.
Cracovia objęła prowadzenie w 23. minucie po trafieniu Viliego Laitinena, a w drugiej tercji podwyższył James White. Katowiczanie odpowiedzieli w końcówce tej odsłony. Najpierw gola w przewadze zdobył Patryk Krężołek, a zaledwie 42 sekundy później do remisu doprowadził Stephen Anderson.
Decydujący cios należał jednak do gości. W 52. minucie Daniels Bērziņš precyzyjnym strzałem z dystansu pokonał Michała Kielera. GieKSa do końca szukała wyrównania, także po wycofaniu bramkarza, ale wynik już się nie zmienił.
– Ciężko teraz cokolwiek powiedzieć. Myślę, że przede wszystkim na pierwszą myśl przychodzi skuteczność. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy szans, a mieliśmy ich trochę. Krążek nie chciał wpaść do bramki i musimy nad tym popracować. Zamknąć ten mecz i przygotować się na kolejny mecz w piątek – powiedział Patryk Krężołek w rozmowie z klubowymi mediami.
Napastnik zwrócił również uwagę na ogromną liczbę oddanych strzałów. Jego zdaniem zabrakło jednak odpowiedniej jakości tych uderzeń.
– Tak, na pewno tych strzałów było sporo. Może nie do końca takich dokładnych, jak byśmy chcieli. Może powinniśmy więcej pracować na golkiperze rywali, żeby strzelać te brudniejsze gole. Dopychać krążek do bramki, a nawet czasami - jak to się mówi - z bramkarzem. Myślę, że to trzeba poprawić, tę skuteczność i iść do przodu – podkreślił skrzydłowy, który w 7 meczach tego sezonu strzelił 3 gole i zanotował 4 asysty.
Na koniec Krężołek zwrócił uwagę na jeszcze jeden istotny element. W trudnym momencie katowiczanie muszą trzymać się razem.
– Przede wszystkim musimy wyjść z tego jako drużyna. Razem pokazać naszą siłę w szatni, nie obrażać się jeden na drugiego i wspierać się. Każdy ma ciężki moment, więc musimy iść razem do przodu – zaznaczył.
W piątek podopieczni Jacka Płachty zmierzą się w "Satelicie" z JKH GKS-em Jastrzębie. To spotkanie rozpocznie się o 18:30.
Czytaj także:
- Już jest! Hokejowy Niezbędnik Kibica 2026/2027 trafił do sprzedaży. Wysyłka ruszyła!
- Są w życiu ważniejsze sprawy. Doświadczony obrońca odchodzi z Sanoka. Co dalej z jego karierą?
- Ostro potraktował rywala i dostał karę meczu. Jest decyzja w sprawie gracza Zagłębia
- Kolejna porażka GieKSy i mocne słowa kluczowego zawodnika. "To nie może tak wyglądać"
- Komisarz THL podjęła decyzję. Chodzi o zawodników Cracovii

Komentarze
Lista komentarzy
gandisc
48 strzałów sporo ale nadal tracą za dużo bramek z czego BARDZO się cieszę, słaba Gieksa to dobra Gieksa :)
Ważne żeby ZS wygrywało.
Patryk sądził że wróci do THL i będzie liderem strzelców a tu ..... pa :)
Hokejowy1964
Krężoł dobrze mówi, tylko razem chłopaki mogą przejść przez ten słabszy okres. Potencjał w drużynie jest wielki, przyjdzie czas że odpalimy. Sezon dopiero się zaczął, gdzie tam do poważnego grania. INO GIEKSA !!!