Martin Kasperlík nie dokończył środowego meczu KH Energa Toruń – Unia Oświęcim (2:1). Napastnik biało-niebieskich opuścił taflę z podejrzeniem poważnej kontuzji kolana, a działacze ekipy z Chemików 4 mają sporo zarzutów do arbitrów prowadzących mecze ćwierćfinału play-off.
Do zdarzenia doszło w 55. minucie. Wjeżdżający do toruńskiej tercji czeski skrzydłowy został zaatakowany kolanem przez Viliego Laitinena. Sędziowie prowadzący ten mecz, a więc Paweł Kosidło i Krzysztof Kozłowski nałożyli na defensora "Stalowych Pierników" karę dwóch minut. Całe zdarzenie można zobaczyć na poniższym filmiku.
– Rozmawialiśmy z osobami związanymi ze środowiskiem sędziowskim i wiemy, że w tej sytuacji toruński obrońca powinien otrzymać karę meczu, a nie tylko dwie minuty. Był to faul zagrażający zdrowiu naszego zawodnika – wyjaśnił Paweł Kram, prezes spółki Oświęcimski Sport.
– Prawdę mówiąc jakość sędziowania od początku fazy play-off pozostawia wiele do życzenia. Trzech naszych zawodników doznało poważnych urazów, a arbitrzy pracujący na lodzie dopatrzyli się tylko... jednego faulu, na dodatek - na dwie minuty. Czy na tym polega dbanie o zdrowie graczy? – zapytał retorycznie prezes Kram. – Na razie wygląda to na farsę.
Vili Laitinen ma sporo szczęścia, bo uniknie zawieszenia. O większym pechu może mówić Martin Kasperlík, który w dzisiejszym meczu na pewno nie zagra.
– Pierwsze diagnozy nie są najlepsze. Zobaczymy, co przyniosą kolejne dni – zakończył Kram.
Kasperlík rozegrał w tym sezonie 39 ligowych meczów, w których zdobył 7 bramek i zanotował 16 asyst. W trzech starciach fazy play-off nie punktował.
Czytaj także: