Były gracz NHL poprowadził Norwegów do historycznego medalu. Jego wyznanie zaskakuje!
Reprezentacja Norwegii napisała historię światowego hokeja. Po zwycięstwie nad Kanadą 3:2 po dogrywce sięgnęła po pierwszy medal mistrzostw świata w swoich dziejach. Jednym z liderów zespołu był 35-letni Andreas Martinsen, były zawodnik NHL i wieloletni reprezentant kraju. Po końcowej syrenie nie krył wzruszenia. – Nigdy nawet o tym nie marzyłem – przyznał.
Weteran doczekał się swojego momentu
Martinsen od lat należy do najbardziej rozpoznawalnych postaci norweskiego hokeja. W swojej karierze rozegrał ponad 150 spotkań w NHL, reprezentując barwy Colorado Avalanche, Montreal Canadiens i Chicago Blackhawks. Przez lata był jednym z liderów reprezentacji, ale nawet on nie miał okazji świętować sukcesu podobnego do tego, który wydarzył się w niedzielę.
Po zwycięstwie nad Kanadą trudno było mu znaleźć odpowiednie słowa.
– To wielka historia. Naprawdę wielka historia dla Norwegii – powiedział tuż po zakończeniu spotkania.
Emocje były tym większe, że jeszcze przed rozpoczęciem turnieju mało kto wierzył, iż Norwegowie mogą włączyć się do walki o medale.
– Jestem po prostu niesamowicie szczęśliwy. To niewiarygodne uczucie. Wiedzieliśmy, że rozgrywamy świetny turniej. Wszyscy w domu byli z nas dumni, ale wrócić do kraju z czymś takim? Nigdy nawet o tym nie marzyłem. To wydawało się tak odległe. A teraz stoimy tutaj z brązowym medalem. To niesamowite – podkreślił.
Kanada wróciła do gry, ale Norwegowie nie pękli
Norwegowie byli o krok od rozstrzygnięcia meczu w regulaminowym czasie. Prowadzili, kontrolowali wydarzenia na lodzie, ale w końcówce trzeciej tercji Kanada zdobyła dwa gole i doprowadziła do dogrywki.
Martinsen przyznał, że właśnie takiego scenariusza spodziewał się po rywalu.
– Kiedy grasz przeciwko Kanadzie, wiesz, że oni nigdy się nie poddają. Mają najlepszych zawodników na świecie i nie potrzebują wiele czasu, żeby zdobyć kilka bramek – tłumaczył.
Mimo straconej przewagi Norwegowie zachowali spokój.
– Gdyby ktoś powiedział nam przed mistrzostwami, że nasz ostatni mecz sezonu będzie spotkaniem z Kanadą o brązowy medal mistrzostw świata i że go wygramy, nikt by mu nie uwierzył. A jednak to się wydarzyło – powiedział z szerokim uśmiechem.
Sukces całej drużyny
Choć Martinsen sam należał do bohaterów turnieju, po meczu nie chciał skupiać uwagi na sobie.
– To był fantastyczny turniej. Oczywiście zdobycie gola jest świetne, ale musimy podziękować także naszym obrońcom i bramkarzowi. Nie chcę, żeby wszystkie zasługi trafiały do napastników – zaznaczył.
Szczególnie dużo ciepłych słów poświęcił golkiperowi reprezentacji, który wielokrotnie ratował zespół w najtrudniejszych momentach.
– Nasi obrońcy sprawiają, że ma łatwiejszą pracę. A on zawsze mówi: „Jeśli widzę krążek, zatrzymam go”. I kiedy widzi krążek, naprawdę zatrzymuje wszystko – śmiał się norweski napastnik.
To może być dopiero początek
Choć Martinsen ma już 35 lat i za sobą długą karierę na najwyższym poziomie, nie myśli jeszcze o końcu reprezentacyjnej przygody.
Wręcz przeciwnie – historyczny sukces dodał mu energii.
– Wciąż czuję się młody. Uwielbiam spędzać czas z tymi chłopakami. To daje mi ogromną motywację, żeby grać tak długo, jak tylko będę mógł – przyznał.
Weteran zwrócił uwagę, że trzon obecnej reprezentacji tworzą zawodnicy dopiero rozpoczynający swoją drogę na mistrzostwach świata.
– Wielu z nich rozgrywało swoje pierwsze mistrzostwa świata. Są jeszcze bardzo młodzi. Będzie świetnie obserwować ich rozwój w kolejnych latach. Będą coraz lepsi – ocenił.
Norwegia zebrała owoce wieloletniej pracy
Zapytany o źródła sukcesu obecnego pokolenia norweskich hokeistów, Martinsen nie wskazywał jednej konkretnej przyczyny.
– To trudne pytanie. Czasami pojawia się po prostu bardzo dobra generacja zawodników. Teraz właśnie coś takiego obserwujemy. Mam nadzieję, że ten rozwój będzie trwał dalej – stwierdził.
Jedno jest pewne. Andreas Martinsen występował na największych lodowiskach świata, grał w NHL i reprezentował Norwegię przez wiele lat. Jednak dopiero teraz doczekał się chwili, która na zawsze zapisze się w historii jego kraju. Norwegowie zdobyli pierwszy medal mistrzostw świata, a ich 35-letni lider był jednym z tych, którzy poprowadzili drużynę do największego sukcesu w dziejach tamtejszego hokeja.
Czytaj także:
- Legenda boi się kobiety we władzach światowego hokeja. Zaskakujące porównanie
- Niespodziewany koniec kariery. Były gracz polskiego klubu powiedział "dość" w wieku 28 lat
- Hokeista idzie do więzienia. Tragiczny finał sprzeczki z kolegą klubowym [WIDEO]
- Były trener Unii Oświęcim ma nowy klub. Przejął uczestnika Hokejowej Ligi Mistrzów
- Był graczem z ciekawym CV, ale w Polsce się nie odnalazł. Teraz zakończył karierę

Komentarze