Sezon w wykonaniu GKS-u Stoczniowca Gdańsk nie należał do najłatwiejszych, co pokazują również wyniki – Gdańszczanie wyraźnie odstawali od czołówki, a w fazie play-off nie byli w stanie realnie włączyć się do walki o najwyższe cele. Jednak w klubie nikt nie zamierza panikować ani zmieniać obranej drogi. Wręcz przeciwnie – w Gdańsku konsekwentnie realizowany jest długofalowy projekt, którego efekty mają przyjść dopiero za kilka sezonów.
Prezes klubu Marek Kostecki jasno podkreśla, że fundamentem budowy zespołu pozostają wychowankowie, a nie szybkie, kosztowne transfery.
– Nie zmieniamy swojej strategii i filozofii budowania drużyny. Dążymy do tego, aby za 2-3 lata w pierwszej drużynie grali Gdańszczanie, zawodnicy Stoczniowca.
Młodzież zamiast gotowych rozwiązań
Obecna sytuacja sportowa to w dużej mierze efekt świadomej decyzji. W klubie postawiono na rozwój młodych zawodników, którzy dopiero zdobywają doświadczenie na poziomie seniorskim.
– Musimy naszym wychowankom dawać szansę grania. Wyniki na razie są na dalszym planie. Młodzi mają się ogrywać i z czasem mają przyjść wyniki.
To podejście oznacza, że kibice muszą uzbroić się w cierpliwość. Krótkoterminowe rezultaty nie są najważniejsze – liczy się proces i systematyczne budowanie jakości zespołu.
Konkretna wizja składu
Włodarze Stoczniowca mają jasno określony cel dotyczący struktury drużyny w najbliższych latach.
– Chcemy, żeby za 2-3 lata w drużynie było 20 zawodników z Gdańska, a skład uzupełniało 5-6 obcokrajowców na bardzo dobrym poziomie.
To model, który łączy lokalną tożsamość z doświadczeniem i jakością zagranicznych graczy. Obcokrajowcy mają pełnić rolę liderów i mentorów dla młodszych hokeistów.
– Nie chcemy budować drużyny z kupionych zawodników. Gramy dla wychowanków.
Czytaj także: