"Dopiero mecze półfinałowe pokażą prawdziwe oblicza drużyn". Były reprezentant Polski wskazał faworytów
Kto awansuje do finału TAURON Hokej Ligi? Były bramkarz reprezentacji Polski Mariusz Kieca w rozmowie z naszym portalem wskazał swoich faworytów półfinałowych starć. Jego zdaniem o wszystkim zdecyduje doświadczenie, forma na play-off i detale. Obie serie mogą potrwać nawet siedem spotkań.
HOKEJ.NET: – Co najmocniej zaskoczyło Cię w ćwierćfinałowych rywalizacjach?
Mariusz Kieca, były bramkarz polskich klubów i reprezentacji Polski: – Ćwierćfinały zakończyły się zgodnie z przewidywaniami wielu obserwatorów. Ja osobiście postawiłem na awans KH Energi Toruń i mecze tej drużyny przyniosły najwięcej emocji. Wygrała Unia i muszę przyznać, że solidnie zapracowała na ten awans. Toruń po raz kolejny zagrał dobre ćwierćfinały, jednak czegoś brakuje temu zespołowi, aby po wielu latach awansować do pierwszej czwórki. Oczywiście ciekawostką było to, że po dwóch meczach we wszystkich rywalizacjach było 1:1, a takiej sytuacji nie pamiętam. Również takiego przypadku, kiedy drużyna z ósmego miejsca prowadziła po trzech spotkaniach 2:1, co było dla wszystkich wielkim zaskoczeniem.
Któryś zawodnik zaskarbił sobie Twoją szczególną uwagę?
– Moją uwagę zaskarbił sobie Jakub Lewandowski, który zagrał na wysokim poziomie i był motorem napędowym TKH. Z przyjemnością oglądałem jego indywidualne akcje, ważne bramki i asysty. Cieszy, że po niemrawym sezonie zasadniczym Patryk Wronka i Bartosz Fraszko pokazują, że wrócili na właściwe tory. Na pewno z dużym uznaniem obserwowałem grę Alanena i Chmielewskiego, którzy swoimi pięknymi golami przypieczętowali awans Zagłębia do półfinału.
Sporo było kontrowersji sędziowskich. Jakie zmiany należy podjąć, aby w tym temacie podziało się nieco lepiej.
– Oczywiście kontrowersje były i myślę, że będą też w półfinałach, ale to zdarza się w każdej dyscyplinie. Czasami rzeczywiście niektóre decyzje zadziwiają całe środowisko hokejowe. Uważam, że powinny być organizowane spotkania przedstawicieli klubów z szefem sędziów i tam powinno się wyjaśniać stanowisko sędziów w kontrowersyjnych sytuacjach. Powinniśmy wiedzieć, co spowodowało taką decyzję sędziego i jego ocenę danej sytuacji, której czasami zupełnie nie mogą zrozumieć trenerzy, kibice i liczni obserwatorzy rozgrywek polskiej ligi.
Przejdźmy do rywalizacji w półfinale. W pierwszej parze zwycięzca sezonu zasadniczego GKS Katowice zmierzy się z Unią Oświęcim. Oba zespoły nie zachwyciły w ćwierćfinale, więc kto jest faworytem?
– Liga pokazała, że ćwierćfinały były bardzo wyrównane, więc należy oczekiwać, że podobnie będzie w obu półfinałach. GKS Katowice pokazuje, że nie przypadkiem grał trzy razy z rzędu w finale i forma drużyny na play-off jest na odpowiednim poziomie. Oczywiście grając z Cracovią zawodnicy dużo czasu spędzali na poczynaniach w ofensywie, co na pewno zmieni się w meczach z Unią. Tak naprawdę dopiero mecze półfinałowe pokażą prawdziwe oblicza drużyn. Unia miała ciężką batalię, co często wzmacnia mentalnie drużynę i daje jej kopa w tak ważnych spotkaniach.
Moim zdaniem do GKS Katowice awansuje do finału, wykorzystując swoje doświadczenie oraz umiejętność zbudowania odpowiedniej formy na decydującą fazę rozgrywek. Oczywiście Unia też dysponuje potencjałem zawodniczym, jak i trenerskim, lecz ten sezon nie był imponujący w wykonaniu zawodników znad Soły. Mój typ to 4:3 dla Katowic.
O przepustkę do finału powalczą też ECB Zagłębie Sosnowiec i GKS Tychy. Będzie to rywalizacja dwóch fińskich szkoleniowców. Który zespół Twoim zdaniem ma większe szansę na to, by powalczyć o złoto?
– Drugi półfinał to pojedynek fińskich szkoleniowców. Obydwaj preferują ofensywny styl oparty na dyscyplinie oraz solidnym przygotowaniu taktycznym i fizycznym. Trzeba przyznać, że w trakcie sezonu zasadniczego to Zagłębie prezentowało się stabilniej, pokazywało dobry balans pomiędzy formacjami w ataku i w obronie. Dokładając do tego solidnego bramkarza drużyna z Sosnowca bardzo długo była liderem, spadając na drugie miejsce w ostatnich kolejkach. Tychy miały syndrom drużyny występującej w CHL, czyli niezłe mecze w Lidze Mistrzów i przeciętna gra w lidze, czego efektem był brak awansu do Turnieju Finałowego Pucharu Polski. Jednak końcówka sezonu zasadniczego i ćwierćfinały pokazały, że tyska drużyna ma realną szansę na obronę tytułu mistrzowskiego.
Jakie są silne i słabe strony Sosnowiczan i Tyszan?
– Obydwie drużyny dysponują czterema dobrymi formacjami, co jest bardzo ważne na tym etapie rozgrywek. Potencjał trenersko-zawodniczy oceniam podobnie, jednak wydaje mi się, że do finału awansuje drużyna GKS Tychy. Myślę, że zadecyduje tu większe doświadczenie tyszan w pojedynkach na takim poziomie. Mój typ to 4:3 dla GKS Tychy.
Czytaj także:
- GieKSa pożegnała pięciu zawodników. Jest oficjalny komunikat
- Polski środkowy podjął decyzję. Podpisał dwuletni kontrakt
- Reprezentant Japonii zagra w KH Enerdze Toruń. Dał się we znaki Polakom
- Były napastnik polskich klubów przeniesie się do Czech? Liczą na jego doświadczenie
- Mistrzowie Polski zatrzymali kluczowego obrońcę. Punktował jak napastnik

Komentarze
Lista komentarzy
Alex2023
Też tak myślę i tego życzę sobie oraz wszystkim naszym kibicom. Gramy coraz lepiej i oby szczyt przyszedł właśnie teraz - na półfinał z Sosnowcem i na finał.
marcinek73
Osobiście będę kibicował Katowicom i Tychom. Toruń ma tam po jednym przedstawicielu. Fraszko i Gościński. Oczywiście nie rekompensuje to braku TKH w półfinale, ale jest satysfakcja, że to toruńscy wychowankowie. Jest duża szansa, że obie te drużyny zagrają w finale. 😀
robert1427
Tychy K- ce finał