Po pojedynkach pięściarskich w niedzielnym meczu finałowym w Oświęcimiu...Nie da się ukryć, że walki na pięści są nieodzownym elementem sportowego widowiska. W 39. 17 s na oświęcimskim lodowisku walczyły ze sobą dwie pary. Mariusz Jakubik z Bartłomiejem Piotrowskim oraz Milan Baranyk z Tomaszem Wołkowiczem. Pierwszy duet otrzymał solidarnie po 4 plus 10 minut za zrzucenie rękawic przy bójce, natomiast druga para musiała udać się pod prysznic.
Bilans kar wyszedł więc "na zero". Jakież było zdziwienie w obozie gości, kiedy po przerwie sędzia ogłosił, iż na Dariusza Łyszczarczyka nałożył dodatkową karę meczu za naruszenie nietykalności sędziego.
Nowotarżanie twierdzą, że popularny "Łyżka" odciągał sędziego liniowego od Piotrowskiego, który trzymając go, umożliwiał okładanie pięściami jego kolegi przez Jakubika.
- To są jakieś bzdury - tłumaczył po meczu sędzia główny Leszek Więckowski. - Jeden z liniowych, Hubert Godziątkowski, otrzymał od Łyszczarczyka dwa uderzenia kijem trzymanym oburącz, czyli popularnym "crossem" oraz "wypłacił" mu dwa uderzenia pięścią i tak to zostało opisane w protokole. Nie jest to pierwszy przypadek w tym sezonie, kiedy nowotarski hokeista podnosi rękę na sędziego - dodał arbiter.
- W przypadku kar meczu za bójkę, sprawdzimy, czy Wołkowicz z Baranykiem nie mieli już "piątek" za podobne przewinienia. Jeśli mają czyste konta, mogą zagrać we wtorek. W przeciwnym razie zostaną odsunięci od dwóch spotkań. Sprawa Łyszczarczyka będzie rozpatrywana osobno. On finały ma już głowy. Za naruszenie nietykalności osoby urzędowej grozi mu trzymiesięczna dyskwalifikacja - mówi Stanisław Rączy, szef WGiD, który był obecny na meczu.
Baranyk dzisiaj zagra, bo nie ma na koncie pięciominutowej kary za niesportowe zachowanie. Z kolei Wołkowicz jest już "notowany", więc zgodnie z zapowiedzią szefa WGiD dwa mecze ma z głowy.
"Dziennik Polski"
Jerzy Zaborski
Czytaj także: