Finalista pod naszą lupą. GKS Katowice
Pięć finałów z rzędu to osiągnięcie, które mówi samo za siebie. GKS Katowice po raz kolejny stanie przed szansą sięgnięcia po mistrzostwo Polski, udowadniając, że mimo zmian kadrowych i chwilowych trudności wciąż należy do ścisłej krajowej czołówki. Teraz przed GieKSą najważniejszy sprawdzian, czyli walka o złoto.
Na szczyt wejść ciężko, ale jeszcze ciężej się na nim utrzymać. Ile prawdy jest w tym powiedzeniu, powinno wiedzieć kierownictwo GKS-u Katowice, wszak zespół ze stolicy województwa śląskiego po raz piąty z rzędu wystąpi w finale fazy play-off. Jak bardzo zmieniła się rzeczywistość od czasu pierwszego finału GieKSy, najlepiej pokazuje kadra wicemistrzów Polski. Zespół wciąż pozostaje pod batutą trenera Jacka Płachty, jednak tylko sześciu zawodników pamięta tytuł mistrzowski z 2022 roku. Są to Grzegorz Pasiut, Patryk Wronka, Bartosz Fraszko, Mateusz Bepierszcz, Mateusz Michalski oraz Joona Monto.
O ile przed rokiem w Katowicach mówiło się o delikatnych roszadach, tak przed obecnym sezonem nastąpiły już poważne przetasowania. Latem z drużyną pożegnało się aż 11 zawodników. Największym echem odbiło się odejście Johna Murraya. Doświadczony bramkarz rozegrał w barwach GieKSy 205 ligowych spotkań, gwarantując szczególnie w fazie play-off odpowiednią jakość pomiędzy słupkami. "Jasiu" w każdym z czterech spędzonych przy Korfantego sezonach, legitymował się play-offową skutecznością obron na poziomie minimum 93%.
Poważnie naruszona została również formacja defensywna. Swojej przygody z GieKSą zdecydowali się nie kontynuować Pontus Englund oraz Santeri Koponen, a więc kluczowi obrońcy w talii Jacka Płachty. Łącznie z drużyną pożegnało się 11 zawodników, w tym 8 obcokrajowców. W ich miejsce latem zakontraktowanych zostało ledwie pięciu zawodników. Co więcej, w opinii wielu kibiców ich hokejowe dossier, nie wyglądało tak imponująco jak w poprzednich latach.
W sezonie zasadniczym zespół GKS-u Katowice nie rozbłysnął pełnią blasku. U schyłku stycznia wicemistrzowie Polski odnotowali dwie bolesne porażki przeciwko Zagłębiu Sosnowiec w odstępie zaledwie czterech dni. Wówczas wszystkie znaki na niebie i ziemi mogły wskazywać, że katowiccy hokeiści pozostaną o krok za najmocniejszymi ekipami. To, co najlepsze GieKSa przygotowała jednak na schyłek rundy zasadniczej. Siedem kolejnych zwycięstw pozwoliło katowickim hokeistom zająć pierwsze miejsce i zagwarantować sobie atut własnego lodowiska w każdej rundzie.
W buty Johna Murraya świetnie wszedł Jesper Eliasson. Szwedzki golkiper półfinałową rywalizację zakończył ze skutecznością niemal 94%, mając aż 379 okazji do interwencji. Wakat na ofensywnie usposobionego obrońcę wypełnił Jacob Lundegård. 30-latek zanotował sześć punktów za cztery bramki i dwie asysty. Do swoich najlepszych występów na polskich taflach nawiązuje Patryk Wronka. "Wronczes" imponuje nie tylko dynamiką, ale również produktywnością. 12 punktów i średnia 0,92 punktu na mecz, czyni go nie tylko liderem liderem ekipy z alei Korfantego, ale całej ligowej stawki. Siłę ataku z drugiej flanki uzupełnia Bartosz Fraszko. Przegląd sytuacji na lodzie, inteligencja oraz spokój pozostają znakiem firmowym "Frachola".
Przez długie miesiące ofensywna siła opierała się na kanadyjskiej jakości. Niestety, pod znakiem zapytania stoi występ Jeana Dupy, który wspólnie ze Stephanem Andersonem tworzył niezwykle efektywny duet. Strata 31-latka jest o tyle bolesna, że to zawodnik, który wydaje się być stworzony do play-offowej walki. Z jednej strony nie stroni od twardych pojedynków, z drugiej w pojedynkę potrafi rozstrzygnąć o losach spotkania, szczególnie w dogrywce, co udowadniał zarówno przed rokiem jak i w trakcie obecnego sezonu.
Siłą GieKSy wydaje się kolektyw. Trener Płachta z każdym miesiącem dopracowywał system, który pozwala mu "wycisnąć" ze swoich podopiecznych, wszystko co najlepsze. Wicemistrzowie Polski niejednokrotnie udowodnili w tym sezonie, że potrafią przecierpieć gorsze momenty, aby gdy nadarzy się do tego okazja zadać cios.
Czytaj także:
- Kibice, rezerwujcie czas! Najpierw koncert gwiazdy, potem wielka prezentacja Unii Oświęcim
- Tak Unia Oświęcim rozmontowała defensywę rywali. Polski napastnik zdradził kulisy
- Doświadczony obrońca mistrzów Polski uspokoił kibiców. "Nasz dobry czas przyjdzie"
- Niepokojące sceny w meczu Unii Oświęcim. Ważny zawodnik nie dokończył spotkania
- Zagłębie przegrywa na Słowacji. Lider zespołu zdradził, co trzeba poprawić

Komentarze