Finalista pod naszą lupą. GKS Tychy
GKS Tychy staje przed szansą obrony mistrzowskiego tytułu. Podopieczni Pekki Tirkkonena - zdaniem wielu ekspertów - dysponują najlepiej zbalansowanym składem w TAURON Hokej Lidze i zbierają sporo pochwał za organizację gry. Jak wypadną w finałowej rywalizacji z GKS-em Katowice? To pytanie zadaje sobie dziś wielu kibiców.
Po sezonie 2024/2025, który zakończył się przez Tyszan zdobyciem szóstego w historii tytułu mistrzowskiego, w klubie z de Gaulle'a postawiono na stabilizację. Rdzeń zespołu pozostał nienaruszony, a kluczowe role wciąż odgrywają doświadczeni zawodnicy, którzy niejednokrotnie przechodzili przez play-offowe batalie.
Istotnym elementem układanki pozostaje obsada bramki. Zarówno Tomáš Fučík, jak i Ēriks Vītols potrafią zamurować dostęp do swoich posterunków, co pokazali już w najważniejszej fazie sezonu. Warto dodać, że reprezentant Polski ze znakomitej strony zaprezentował się w półfinale z ECB Zagłębiem Sosnowiec.
Obronę w ryzach trzymają doświadczeni Mateusz Bryk i rozgrywający fenomenalny sezon Bartłomiej Pociecha. Obaj dobrze znają smak play-offowej rywalizacji i potrafią poświęcić się dla dobra zespołu. Trener Tirkkonen spore nadzieje pokłada też w Valtterim Kakkonenie, potrafiącym dać coś ekstra również w ofensywie i świetnie radzącym sobie podczas gier w przewadze.
Nie da się ukryć, że mocną stroną zespołu jest też ofensywa, która nie opiera się na jednym liderze. Odpowiedzialność jest rozłożona, bo praktycznie każda formacja - nawet ta czwarta - potrafi wziąć na siebie ciężar zdobywania bramek. Najlepiej świadczy o tym fakt, że aż czterech zawodników przekroczyło barierę 15 strzelonych goli. Są to Rasmus Heljanko, Hannu Kuru, Filip Komorski i Henri Knuutinen.
Osobna kwestia to mentalność i umiejętność wychodzenia z trudnych momentów. Tyszanie po występach w Hokejowej Lidze Mistrzów znaleźli się w dołku i nie wywalczyli awansu do Turnieju Finałowego Pucharu Polski. A przecież te rozgrywki zdominowali w ostatnich latach, wygrywając je aż jedenastokrotnie!
Ale kryzys udało się opanować, a bardzo pomocne okazały się ruchy kadrowe. Z zespołem pożegnali się Joona Monto i Matias Lehtonen, a ich miejsce zajął Joel Kerkkänen. Szybko znalazł wspólny język z Hannu Kuru i Rasmusem Heljanką. Naszym zdaniem to najlepiej skrojona linia ataku w całej lidze.
– Wyszliśmy z tego dołka. Chcemy, aby nasza drużyna w finale zaprezentowała się tak, jak w ostatnich spotkaniach. Wierzymy, że pokażemy taką samą jakość. Jeśli zagramy na tym poziomie, jesteśmy w stanie wygrać z każdym – ocenił Jarosław Rzeszutko, dyrektor sportowy GKS-u Tychy.
Z jego słowami trudno się nie zgodzić. W fazie play-off trójkolorowi imponowali cierpliwością, koncentracją, dyscypliną taktyczną i powtarzalnością. A te elementy w tym momencie sezonu są kluczowe.
W ćwierćfinale podopieczni Pekki Tirkkonena pokonali 4:1 JKH GKS Jastrzębie, a w półfinale rozprawili się z ECB Zagłębiem Sosnowiec. Miała to być wymagająca rywalizacja, a skończyła się szybkim i bezdyskusyjnym rozstrzygnięciem. Cztery mecze, cztery zwycięstwa i tylko trzy stracone gole!
Zespół z alei de Gaulle’a ma już na koncie Superpuchar Polski, a teraz rozpoczyna walkę o zakończenie sezonu również z dużo cenniejszym tytułem mistrzowskim. Jesteśmy ciekawi, jak tyscy hokeiści zaprezentują się po 11 dniach przerwy.
Czytaj także:
- Kibice, rezerwujcie czas! Najpierw koncert gwiazdy, potem wielka prezentacja Unii Oświęcim
- Tak Unia Oświęcim rozmontowała defensywę rywali. Polski napastnik zdradził kulisy
- Doświadczony obrońca mistrzów Polski uspokoił kibiców. "Nasz dobry czas przyjdzie"
- Niepokojące sceny w meczu Unii Oświęcim. Ważny zawodnik nie dokończył spotkania
- Zagłębie przegrywa na Słowacji. Lider zespołu zdradził, co trzeba poprawić

Komentarze