W 33. kolejce TAURON Hokej Ligi zmierzyły się ze sobą drużyny KH Energii Toruń i GKS-u Katowice. Po zaciętym boju o wyniku zdecydowały rzuty karne, w których złą serię przełamali goście.
Mecz w Toruniu był bardzo intensywnym i wyrównanym widowiskiem, w którym oba zespoły miały swoje momenty. Od pierwszych minut widać było wysokie tempo, z którego próbowały skorzystać oba zespoły. Już w pierwszej tercji katowiczanie stworzyli kilka groźnych sytuacji, jednak znakomicie między słupkami spisywał się Anton Svensson, który wygrał pojedynki oko w oko z Dupuy i Jonaszem Hofmanem. Przełamanie nastąpiło w 16. minucie. Długo rozgrywana przewaga gospodarzy zakończyła się mocnym strzałem Laitinena spod niebieskiej, przy którym zasłonięty Michał Kieler był bez szans.
Druga tercja rozpoczęła się od dalszej kontroli tempa przez Energę. Torunianie skutecznie neutralizowali ataki GKS-u, a gdy rywale dochodzili do głosu, na posterunku był świetnie dysponowany Svensson. Kluczowy moment tej odsłony nastąpił w 28. minucie, gdy gospodarze wyprowadzili kapitalną kontrę, zakończoną skuteczną dobitką Worony, co dało Toruniowi dwubramkowe prowadzenie. Katowiczanie nie podłamali się, coraz częściej strzelali z dystansu i szukali dobić, ale albo brakowało precyzji, albo świetnie interweniował szwedzki bramkarz. Do przerwy gospodarze utrzymali prowadzenie, choć gra była momentami bardzo fizyczna i okraszona licznymi karami.
Trzecia tercja przyniosła zupełnie inny obraz spotkania. GKS Katowice zdecydowanie podkręcił tempo i zepchnął Toruń do głębokiej defensywy. Wpierw strzelając gola autorstwa Iana McNulty'ego, którą sędziowie liniowi anulowali po analizie wideo. Następnie świetną zespołową akcję wykończył efektownym strzałem z bekhendu Joona Monto, dając sygnał do odrabiania strat. Nie minęła minuta i goście dopięli swego. Po podaniu zza bramki Patryka Wronki Jonasz Hofman zachował zimną krew i doprowadził do wyrównania 2:2.
W końcówce regulaminowego czasu gry obie drużyny miały szanse na rozstrzygnięcie spotkania. Toruń naciskał po kontratakach, a Kieler kilkukrotnie ratował GKS przed utratą gola. Z kolei katowiczanie groźnie atakowali w przewagach, lecz ponownie na wysokości zadania stawał Svensson. Dogrywka była niezwykle nerwowa. Blisko zapewnienia zwycięstwa był Patryk Wronka, a chwilę później Jakub Lewandowski, jednak oba zespoły w grze utrzymali świetnie dysponowani bramkarze.
W rzutach karnych mieliśmy ciąg dalszy popisów obu bramkarzy, jednak jedną gumę mniej wpuścił Michał Kieler, a karnego decydującego pewnym najazdem wykorzystał Stephen Anderson.
KH Energa Toruń - GKS Katowice 2:3 (1:0, 1:0, 0:2, d. 0:0, k. 1:2)
1:0 Vili Laitinen - Jakub Lewandowski, Rusłan Baszyrow (15:05, 5/4)
2:0 Ołeksij Worona - Jakub Lewandowski, Vili Laitinen (27:20)
2:1 Joona Monto - Jacob Lundegård, Jakub Hofman (49:44)
2:2 Jonasz Hofman - Patryk Wronka, Kacper Maciaś (50:30)
2:3 Stephen Anderson (65:00, Karny decydujący)
Sędziowali: Bartosz Kaczmarek (główny), Wojciech Czech (główny), Michał Żak (liniowy), Michał Kret (liniowy)
Minuty karne: 12-12
Strzały: 18-28
Widzów: 1312
KH Toruń: A. Svensson - J. Ilvessuo, V. Laitinen, R. Baszyrow, M. Syty, A. Denyskin - D. Kulintsev, M. Zieliński (4), I. Korenczuk (4), R. Arrak, Z. Sedlák - A. Jaworski, E. Schafer (2), O. Worona, D. Fjodorovs (2), J. Lewandowski - J. Gimiński, M. Kalinowski, C. Phelps, S. Maćkowski, P. Napiórkowski.
GKS Katowice: M. Kieler - A. Runesson, J. Lundegård, P. Wronka, G. Pasiut, B. Fraszko (2) - A. Varttinen, T. Verveda, M. Michalski, S. Anderson (2), J. Dupuy (2) - B. Chodor, Z. Hoffman (2), M. Bepierszcz, J. Monto, J. Koivusaari (2) - K. Maciaś, M. Dawid, J. Hofman, I. McNulty (2), J. Hofman.
Czytaj także: