IIHF zmieni podejście do Rosji? "Wygląda to trochę śmiesznie"
Międzynarodowa Federacja Hokeja na Lodzie (IIHF) może zmienić zasady przyznawania punktów w swoim rankingu, które spowodowały, że zawieszona w rozgrywkach międzynarodowych Rosja awansowała na 2. miejsce. Członek zarządu IIHF przyznaje, że sytuacja wygląda "trochę śmiesznie". Z Rosji słychać z kolei głosy o rusofobii.
Przyznawane są jej jednak punkty za 3. miejsce, które zajmowała wcześniej, co tym razem pozwoliło jej w klasyfikacji obejmującej wyniki Mistrzostw Świata i Zimowych Igrzysk Olimpijskich z ostatnich 4 lat wyprzedzić znajdującą się dotąd na 2. pozycji Finlandię.
Gdyby utrzymać stosowaną dotąd zasadę nagradzania Rosji punktami, to za rok mogłaby ona zostać liderem światowego rankingu, nie grając w żadnych Mistrzostwach Świata w okresie, który zestawienie będzie obejmowało.
Ta kuriozalna sytuacja wywołała dużo dyskusji w hokejowym świecie. Członek zarządu IIHF i prezydent Fińskiego Związku Hokeja na Lodzie Heikki Hietanen przyznaje, że nie jest ona normalna.
- Wygląda to trochę śmiesznie. Minęło już kilka lat bez ich gry. Czy to jest właściwe, żeby ciągle otrzymywali punkty kiedyś zdobyte? - zastanawia się Hietanen w rozmowie z portalem internetowym fińskich mediów publicznych Yle.
Fiński działacz przyznał, że sprawa powinna zostać jeszcze raz przeanalizowana przez władze międzynarodowego hokeja. Należy się tego spodziewać na kolejnym posiedzeniu zarządu IIHF.
- W tamtej sytuacji podjęto decyzję, by nie karać ich spadkami czy odejmowaniem punktów, więc zostało wybrane takie rozwiązanie. Teraz jest do dyskusji, jak to robić w przyszłości - mówi. - Oczywiście to zostanie jeszcze raz przemyślane.
Hietanen uważa jednak, że problemem nie jest sam sposób tworzenia rankingu, a raczej wyłącznie sytuacja Rosji.
- Nie ma potrzeby zmieniania systemu jako takiego, ale dopóki sytuacja Rosji będzie taka sama, będzie to rodziło takie śmieszne sytuacje - mówi. - Była już dyskusja czy coś powinno się zrobić z punktami Rosji, ale żadna decyzja nie zapadła.
IIHF podejmuje decyzje w sprawie dopuszczenia lub nie Rosji oraz Białorusi do Mistrzostw Świata zawsze z roku na rok. Wiemy już, że w przyszłym roku "Sborna" w Szwecji i Danii nie wystąpi. W lutym 2025 ma za to zapaść decyzja w sprawie MŚ 2026 i Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie oraz Cortinie d'Ampezzo (Białoruś już została z igrzysk wykluczona).
Międzynarodowa federacja podjęła już wcześniej także decyzję, że gdy oba kraje zostaną ponownie dopuszczone do gry, to wrócą do elity, w której były przed zawieszeniem ich udziału. W takiej sytuacji konieczne byłyby przesunięcia części drużyn w dół, by dla Rosji i Białorusi zrobić miejsce.
Hietanen został zapytany czy wyobraża sobie sytuację, w której z powodu przywrócenia Rosji i Białorusi o dywizję niżej zostanie przesunięta Ukraina, która obecnie jest na poziomie dywizji IA, tak jak Polska. Wszyscy rozumieją, jak by to wyglądało - pisze fiński portal.
- Zaczynanie teraz spekulacji i wypowiadanie swoich opinii byłoby bezcelowe - mówi Hietanen. - Czas pokaże jak będzie. Nie widać na horyzoncie powrotu Rosji i Białorusi do Mistrzostw Świata.
Oburzony awansem Rosji jest inny Fin, były wiceprezydent IIHF, a obecnie burmistrz miasta Tampere Kalervo Kummola.
- To się wydaje absolutnie niewiarygodne. W latach 2018-21 Rosja zdobyła jeden brązowy medal Mistrzostw Świata. Nie wiem, o co tu chodzi, ale to jest tak absurdalne, że już lepiej byłoby zlikwidować ten ranking - mówi Kummola w rozmowie z gazetą "Iltalehti".
Krytyka ze strony Finów została źle przyjęta w samej Rosji. Dwukrotny mistrz olimpijski jako zawodnik, a także trener, który poprowadził "Sborną" do dwóch tytułów mistrza świata i pracował także jako konsultant przy polskiej kadrze Wiaczesław Bykow mówi, że to przykład "czystej rusofobii".
- Nasi hokeiści nie grają, a my ciągle Finom przeszkadzamy. Przede wszystkim tym, że rosyjski hokej jest bardzo interesujący i kochają go kibice w wielu krajach, w tym także w samej Finlandii - skomentował Bykow w rozmowie z portalem AllHockey.ru.
Głos zabrał także poseł do rosyjskiego parlamentu Amir Chamitow.
- Międzynarodowi działacze sportowi chcą teraz anulować rankingi, w których rosyjscy sportowcy są na wysokich miejscach. Co będzie dalej? Będą chcieli zlikwidować kije i krążki, bo Rosjanie nimi grają? - drwi polityk.
Bardziej powściągliwy jest za to słynny były radziecki bramkarz, a obecnie także poseł do rosyjskiego parlamentu i prezydent Federacji Hokeja Rosji Władisław Trietjak.
- Rankingu nie wymyśliliśmy my, a międzynarodowa federacja. Skoro oni go stworzyli, to oni za niego odpowiadają. Stosujemy się do przepisów międzynarodowej federacji. Dyskutować można o wszystkim. Zobaczymy, jaka będzie decyzja - powiedział Trietjak, cytowany przez rosyjską agencję informacyjną TASS.
Ranking IIHF jest tworzony na podstawie wyników Mistrzostw Świata oraz Zimowych Igrzysk Olimpijskich z 4 ostatnich lat. Jego układ jest podstawą do tworzenia grup MŚ elity, a także ZIO i kwalifikacji olimpijskich.
Czytaj także:
- Legenda boi się kobiety we władzach światowego hokeja. Zaskakujące porównanie
- Niespodziewany koniec kariery. Były gracz polskiego klubu powiedział "dość" w wieku 28 lat
- Hokeista idzie do więzienia. Tragiczny finał sprzeczki z kolegą klubowym [WIDEO]
- Były trener Unii Oświęcim ma nowy klub. Przejął uczestnika Hokejowej Ligi Mistrzów
- Był graczem z ciekawym CV, ale w Polsce się nie odnalazł. Teraz zakończył karierę

Komentarze
Lista komentarzy
jastrzebie
To nie można zmienić zdania?
J_Ruutu
Na trzech IO po aferach dopingowych występowali jako "sportowcy z rosji", "albo też" rosyjski komitet olimpijski", bez hymnu, bez flagi - ale punkty dostała jakaś "rosja". Teraz nie grają w ogóle, a punkty i tak lecą na konto "rosji".
Brawo "działacze" IIHF...
Tomunio82
Hokeisci wojny nie wymyslili, wymyslili ja najbogatsi tego swiata.
Sport powinien byc ponad pilityka!
Wcale nie dziwi ze finowie piszcza, nigdy im nie bylo Po drodze z ruskimi.